W sidłach Funduszu

W zamian za pozytywne opinie o polskiej gospodarce po raz kolejny zgodziliśmy się na obsługę Elastycznej Linii Kredytowej, jakiej udzielił nam Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW).

W zgiełku politycznych wydarzeń ostatnich tygodni zupełnie nie zauważono komunikatu Narodowego Banku Polskiego (NBP), który informował, że 14 stycznia 2015 r. Rada Wykonawcza MFW podjęła decyzję o przyznaniu Polsce dostępu do Elastycznej Linii Kredytowej (Flexible Credit Line) na kolejne dwa lata. Wysokość środków udostępnionych w ramach wspomnianej linii będzie wynosiła tym razem 15,5 mld SDR (Special Drawing Rights – międzynarodowa jednostka rozrachunkowa, mająca charakter pieniądza bezgotówkowego), czyli około 22,1 mld dol.

Ile kosztuje elastyczność?

Według przedstawicieli MFW o wspomnianą linię kredytową mogą ubiegać się wyłącznie kraje o „solidnych fundamentach, prowadzące bardzo odpowiedzialną politykę gospodarczą”. W jej ramach mogą one otrzymać od kilku do kilkunastu miliardów dolarów kredytu. Może ona jednak zostać spożytkowana tylko w określonych sytuacjach, np. wówczas gdy kraj, który ją otrzyma, będzie miał problem z uregulowaniem swoich należności w walucie lub będzie potrzebował sfinansować dużo wyższy deficyt swojego budżetu, niż pierwotnie zakładano.

Elastyczna Linia Kredytowa została wdrożona w życie przez MFW w 2008 r. Pierwszym krajem, któremu ją przyznano, był Meksyk. Zaraz po nim linię tę otrzymała Polska. Formalnie linia jest przyznawana na wniosek danego kraju, na okres roku lub dwóch lat. Potem może być odnawiana na kolejny taki okres w oparciu o nowy wniosek. Jednak gdy kończy się okres funkcjonowania linii, władze MFW same przypominają wnioskodawcy, aby jak najszybciej złożył nowy wniosek. Ten kolejny jest już w zasadzie automatycznie załatwiany pozytywnie. Oczywiście korzystanie z Elastycznej Linii Kredytowej wiąże się z określonymi kosztami. Kraj, który ją otrzymuje, musi wyasygnować co najmniej kilkadziesiąt milionów dolarów rocznie (koszt obsługi linii) niezależnie od tego, czy z niej korzysta, czy nie. Środki te wpływają do MFW, który tego skrupulatnie pilnuje.

Naciąganie na kredyt?

Jak powszechnie komunikują przedstawiciele MFW, Elastyczna Linia Kredytowa to dodatkowa polisa ubezpieczeniowa dla krajów, które dobrze gospodarczo rokują na przyszłość. Ale spora część ekspertów nie podziela tego poglądu. Wielu z nich uważa po prostu, że to zwykłe naciąganie na kredyt ze strony MFW. W ich ocenie w argumentacji MFW jest wewnętrzna sprzeczność. Fundusz z jednej strony przekonuje, że gospodarka danego kraju ma solidne fundamenty i dobre perspektywy, z drugiej zaś strony wywiera na niego presję, by zgodził się na korzystanie z takiej linii i to w sytuacji, gdy tak naprawdę nie ma żadnych przesłanek wskazujących na to, że kraj ten powinien się o nią ubiegać. Eksperci zwracają również uwagę na to, że już samo złożenie wniosku o linię kredytową może nieść za sobą wiele negatywnych skutków dla gospodarki kraju, który go składa, jak chociażby ucieczka inwestorów.

O co zatem chodzi w przypadku Elastycznej Linii Kredytowej, jaką MFW od kilku lat proponuje Polsce, zmuszając do składania kolejnych wniosków w tej sprawie? To pytanie, na które trudno jest udzielić wyczerpującej odpowiedzi. Tym bardziej może wzbudzać podejrzenia.

Przypadek Polski

MFW zwrócił się z propozycją udzielenia takiej linii kredytowej jesienią 2009 r. Propozycja została skierowana na adres Narodowego Banku Polskiego (NBP), który jest traktowany jako agent finansowy polskiego rządu i jak mówią dyrektywy MFW, to właśnie on ma obsługiwać Elastyczną Linię Kredytową. Na początku 2010 r. mijał pierwszy roczny okres funkcjonowania tej linii dla naszego kraju i władze MFW oczekiwały złożenia przez Polskę nowego wniosku w tej sprawie. Związany ze środowiskiem politycznym prezydenta Lecha Kaczyńskiego ówczesny szef NBP Sławomir Skrzypek zaczął się zastanawiać nad ofertą, jaką skierował pod adresem Polski MFW. Jego zdziwienie było jeszcze większe, gdy MFW ponowił swoją propozycję skorzystania z Elastycznej Linii Kredytowej. Skrzypek nie widział powodu, dla którego Polska powinna starać się o przedłużenie na kolejne lata takiej linii. Stanowisko ówczesnego szefa NBP było nawet dużo dalej idące. Skrzypek uznał wówczas, że nasz kraj powinien przejść z grona państw, którym MFW udziela finansowego wsparcia, do grona tych, które za pośrednictwem Funduszu mogą pomagać innym krajom w przezwyciężaniu skutków globalnego kryzysu, jaki dotykał wówczas świat. Byłaby to zasadnicza zmiana w aspekcie dotychczasowej roli Polski w świecie finansów. Ale stanowisko szefa NBP spotkało się prawie natychmiast z ostrą krytyką w samej Polsce. Wielu znanych ekonomistów zaczęło zarzucać mu niekompetencję i szkodzenie Polsce na arenie międzynarodowej. To dało wiele do myślenia.

Kłopotliwa prolongata

Jak zatem doszło do tego, że Polska w latach 2009–2010 miała przyznaną Elastyczną Linię Kredytową? Część polskich ekspertów nieoficjalnie przychyla się do wersji mówiącej o tym, że przyznanie Polsce przez MFW Elastycznej Linii Kredytowej zostało tak naprawdę uzgodnione przez ówczesnego ministra finansów Jana Rostowskiego w trakcie jednego z posiedzeń Klubu Bilderberg, na którym zawsze obecni są szefowie MFW i wszyscy najważniejsi przedstawiciele światowej finansjery. To wtedy miano uzgodnić, że Polska złoży formalny wniosek w tej sprawie, a przedstawiciele MFW mieli obiecać Rostowskiemu, że pułap tej linii zostanie ustawiony na poziomie 20 mld dolarów, przy rożnych kosztach funkcjonowania linii w wysokości 60 mln dolarów. Czy tak było rzeczywiście? Wiele wskazuje na to, że wersja ta może być bliska prawdy. Gdy na początku roku 2010 kończył się pierwszy roczny okres funkcjonowania linii, MFW wystosował pod adresem Polski prośbę o złożenie nowego wniosku, sugerując jednocześnie, że zostanie on pozytywnie rozpatrzony. I właśnie wtedy prezes NBP Sławomir Skrzypek postanowił się temu sprzeciwić, mając również wsparcie prezydenta Lecha Kaczyńskiego. 10 kwietnia 2010 r. zarówno Sławomir Skrzypek, jak i Lech Kaczyński znaleźli się wśród ofiar katastrofy polskiego Tu154 w Smoleńsku. Kolejny prezes NBP Marek Belka niedługo po swoim zaprzysiężeniu złożył wniosek o przedłużenie dostępu do Elastycznej Linii Kredytowej, który, jak można było się spodziewać, został automatycznie rozpatrzony pozytywnie. Wysokość linii kredytowej, jakiej MFW udzielił wówczas Polsce, wzrosła jednak z 21 do 29 mld dol., a okres, w którym Polska miała do niej dostęp, został wydłużony z roku do dwóch lat. Do 107 mln wzrosły też koszty jej utrzymania.

Gdzie nasza niezależność?

Taka sytuacja rodzi zasadnicze pytanie o stan polskiej suwerenności finansowej. Ta wydaje się pod kontrolą nie tylko UE, lecz – jak się okazuje – także MFW. Jak bowiem racjonalnie wytłumaczyć, że Fundusz tak naprawdę zmusza Polskę do składania wniosków o przydzielenie linii kredytowej, z której nasz kraj nie dość, że nie korzysta, to jeszcze ponosi spore koszty jej funkcjonowania. Okazuje się również, że Polska w sytuacji swojej budżetowej mizerii lekką ręką „pompuje” do MFW kilkadziesiąt milionów dolarów rocznie. W tym samym czasie rząd tnie wydatki budżetowe i odmawia spełnienia finansowych roszczeń nawet tym grupom, które słusznie się ich domagają. Wystarczy wspomnieć o zeszłorocznej odmowie premiera Donalda Tuska podniesienia dodatku rodzicom niepełnosprawnych dzieci, co było przez niego tłumaczone m.in. kiepskim stanem polskiego budżetu.

Czy warto zatem płacić kilkadziesiąt milionów dolarów za niepotrzebną Polsce linię kredytową z MFW tylko po to, aby polski rząd mógł skonsumować pozytywne opinie MFW o polskiej gospodarce?

Autor jest historykiem, przez wiele lat pracował w Urzędzie Ochrony Państwa, następnie w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Był również członkiem Komisji Weryfikacyjnej ds. WSI

Leszek Pietrzak

Leszek Pietrzak

historyk, przez wiele lat pracował w Urzędzie Ochrony Państwa, następnie w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Był również członkiem Komisji Weryfikacyjnej ds. WSI