Warszawa złamie przedsiębiorców?

Przejścia podziemne, w których handlują drobni przedsiębiorcy zostają zamurowywane lub wytyczane są nad nimi przejścia naziemne.

„Póki co nie mówimy o zamykaniu przejść podziemnych (pod rondem Dmowskiego i Czterdziestolatka – red.), ale w pierwszej kolejności o zbudowaniu przejść naziemnych” – mówi wicerzecznik Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy, Agnieszka Kłąb. Jednak przejścia podziemne w innych częściach stolicy, w których swoje biznesy prowadzą mniejsi przedsiębiorcy, są zamurowywane.

Równolegle do zamurowywanych przejść z pasażami handlowymi na Zarząd Dróg Miejskich wywierany jest nacisk by wytaczać nowe przejścia naziemne, które według lobbujących środowisk mają ułatwić życie warszawiakom. Czy drobni przedsiębiorcy działający w pobliżu wielkich galerii handlowych zostaną ostatecznie wyparci z miasta?

By żyło się lepiej

Problemy warszawskich drobnych przedsiębiorców i kupców prowadzących małe – zazwyczaj rodzinne sklepy ciągną się od kilku lat. Wraz z rozebraniem Kupieckich Domów Towarowych znajdujących się w pobliżu jednej z warszawskich galerii handlowych przestrzeń handlowa dla nich w centrum miasta ograniczyła się niemal wyłącznie do przejść podziemnych.

Zgodnie z prawem przejścia podziemne w Warszawie są traktowane jako pasy drogowe. Za zarządzanie nimi odpowiada Zarząd Dróg Miejskich. Ten z kolei wynajmuje niemal całą sieć przejść, od prawie dwóch dekad, spółce Warszawskie Przejścia Podziemne. To od niej kupcy wynajmują powierzchnię, na której znajdują się ich sklepy.

Pracujący w pobliżu największych galerii handlowych kupcy, którzy po zarządzonych dwa lata temu gigantycznych podwyżkach czynszu ciągle próbują wiązać koniec z końcem. Niebawem mogą ostatecznie zbankrutować. Przyczyną są nowe pomysły dot. przekierowania ruchu pieszego na „powierzchnię”. Jak dowiedziała się „Gazeta Finansowa” przejścia podziemne w Warszawie są zamurowywane, a bezpośrednio nad nimi prowadzone są przejścia naziemne.

Trend antyprzedsiębiorczy

Pomysł z budowaniem przejść naziemnych w wiecznie zakorkowanej stolicy może wydawać się kuriozalny, jednak ma swoich gorących orędowników w postaci największych mediów oraz uaktywniających się organizacji ekologicznych.

„Zdecydowaliśmy się na happening przy Dworcu Centralnym ponieważ bardzo zależy nam, żeby w tym miejscu wybudowane zostały przejścia naziemne” – mówiła na antenie TVN 24 Aleksandra Sulmicka ze Stowarzyszenia „Zielone Mazowsze”. Ekologiczna organizacja przeprowadziła niedawno w centrum Warszawy happening polegający na przechodzeniu przez rondo przy Dworcu Centralnym na sztucznych pasach. Jak podkreślają ekolodzy przejścia naziemne są ułatwieniem dla osób niepełnosprawnych czy matek z wózkami. Istniejące windy umożliwiające bezproblemowe przedostanie się do podziemi i na powierzchnię ewidentnie nie spełniają ich oczekiwań.

Równolegle do okazjonalnych akcji ekologów w promocję budowania naziemnych przejść angażują się media. „Chcecie wygodnie przechodzić przez ulice w Śródmieściu? Nie ma mowy. Zarząd Dróg Miejskich ani myśli wytyczać zebr wokół ronda przy Dworcu Centralnym” – grzmiała niedawno stołeczna „Gazeta Wyborcza”. Z kolei w sieci, na portalach społecznościowych powstają strony (fanpage) typu „Likwidujemy przejścia podziemne w Warszawie”.

Zwolennicy przejść naziemnych chętnie podkreślają, że są one tym, czego warszawiacy potrzebują najbardziej. „Wydaje się być zasadne podzielenie się powierzchnią na górze między samochody, a pieszych i rowerzystów. Piesi powinni mieć możliwość przejścia po powierzchni. Tylko dla wygody pieszych, mieszkańców i przyjezdnych myślimy o tym, aby zbudować przejścia naziemne” – przekonuje do koncepcji ratusza rzeczniczka Agnieszka Kłąb. Zapytana o to, czy na poparcie tezy o tym, że piesi wolą przechodzić „górą” były przeprowadzone jakiekolwiek badania szybko przechodzi do anegdoty o nowo powstałym przejściu na ul. Emilii Plater.

Znikające i pojawiające się przejścia

Wspomniane przez panią rzecznik przejście to jeden z najchętniej podawanych przez naszych rozmówców przykładów efektywnego budowania przejść naziemnych tuż nad podziemnymi.

Znacznie ciekawiej wygląda sytuacja z zamurowywaniem przejść. Przykładem takiego „znikającego” ostatnio przejścia jest to przy rondzie Jazdy Polskiej, w którym podobnie jak w innych przejściach znajdowały się pawilony handlowe.

Z pytaniami o zamykanie przejść i wytaczanie nowych, naziemnych zwróciliśmy się do Zarządu Dróg Miejskich. „Nikt nigdy nie mówił, że tam będą przejścia podziemne zamykane, przynajmniej przy Dworcu Centralnym (Rondo Czterdziestolatka). O rondzie Dmowskiego nic panu nie powiem – tym zajmowało i zajmuje się miasto” – przekonuje nas rzeczniczka ZDM Karolina Gałecka.

„Jeżeli chodzi o rondo Jazdy Polskiej to rzeczywiście ten (podziemny) ruch zaniknął w momencie kiedy zarząd miejskich inwestycji drogowych wybudował przejście naziemne. Zapotrzebowanie na zejście do podziemi było o wiele mniejsze, można powiedzieć, że znikome. Przejście podziemne na Waryńskiego straciło rację bytu” – dodała Karolina Gałecka.

Opcja zerowa

Pod koniec 2014 r. został ogłoszony konkurs na wizualizacje, koncepcje remontu przejść podziemnych pod Dworcem Centralnym. To właśnie to przejście i znajdujący się w nim pasaż handlowy jest najcenniejszy dla kupców. Jak tłumaczy nam rzeczniczka ZDM: „po tym konkursie została wyłoniona osoba, która sporządziła plan remontu. Na podstawie tego projektu architektonicznego, po konkursie został ogłoszony przetarg na wykonanie tego remontu – najprawdopodobniej w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. Wyłoniony wykonawca wyłoży pieniądze na remont, natomiast później przez okres 15-20 lat będzie mógł dzierżawić ten teren”.

Sami kupcy nie mają wątpliwości, że wśród zainteresowanych przeprowadzeniem remontu mogą być przedstawiciele pobliskich centrów handlowych, którzy mogliby wyłączyć kupców na pewien czas czy podnieść czynsz jeszcze wyżej. Komentarza prezydent stolicy do sytuacji w jakiej znaleźli się warszawscy drobni przedsiębiorcy nie udało się nam uzyskać.