WARTO INWESTOWAĆ W SZTUKĘ?

O tym, czy trzeba znać się na sztuce, żeby na niej zarabiać, i czy nie znając się na niej, można stworzyć własną ciekawą kolekcję, z promotorem sztuki Zbigniewem Janasikiem rozmawiała Katarzyna Mazur.

Warto inwestować w sztukę?

To jeden z najprzyjemniejszych i najpewniejszych sposobów lokowania wolnych środków. Są to inwestycje z duszą, z emocjami, dla cierpliwych, którzy patrzą w przyszłość nie tylko swoją, ale i najbliższych. Dzieła sztuki często traktowane są jako dobra rodzinne, a możliwość obcowania z nimi na co dzień wpływa na samopoczucie i niesie za sobą wiele emocji. Inwestycje w sztukę wprowadzają nabywców w świat fantastycznej przygody, kształtują styl życia, podnoszą prestiż, a zarazem niosą przyjemność duchową i materialną. Zauważam, że coraz więcej osób jest chętnych do zakupu dzieł sztuki współczesnej. Czy to jest stały trend? Widać już, że polski rynek sztuki się rozwija. Co prawda wciąż jest jeszcze niewielki, ale prognozy i analizy wskazują na jego duży potencjał. Ci, którzy dzisiaj poczynią takie inwestycje, będą wygrani.

Jakimi zasadami kierować się przy budowaniu portfela inwestycyjnego dziełami sztuki? Warto korzystać z usług doradców w kwestii inwestowania w sztukę? Trzeba znać się na sztuce, by ją kupować? Jak wybierać dzieła z czysto finansowego, inwestycyjnego punktu widzenia?

Inwestowanie połączone z kolekcjonowaniem uważam za najwłaściwszy sposób lokowania części wolnego kapitału. W przypadku zakupów czysto spekulacyjnych, nastawionych na szybki i duży zysk, trzeba wiedzieć, że obarczone są one dużym ryzykiem. Niemniej jednak długoterminowe i kolekcjonerskie zakupy dają w wielu przypadkach znaczące zyski, nierzadko kilkadziesiąt procent w skali roku, ale też i więcej. Generalnie zakup obrazów bywa bardzo opłacalny. Jednak największą „sztuką w inwestowaniu w sztukę” jest trafienie na artystów, którzy mogą odnieść sukces. Na ogół to marszandzi, mecenasi i promotorzy sztuki przyczyniają się do sukcesu tego czy innego twórcy. Na podstawie tylko swojego wieloletniego doświadczenia, przy niewątpliwym talencie artysty, to „nos” marszanda ma tu największe znaczenie.

Jeśli chodzi o inwestorów, dzielę ich na dwie grupy. Są to autentyczni kolekcjonerzy i miłośnicy sztuki oraz ci, którzy sztukę traktują wyłącznie biznesowo. Na pewno nie zaszkodzi konsultacja z fachowcami. Największe efekty finansowe można uzyskać na obrazach artystów, którzy staną się uznani i sławni. Czyje i jakie wybierać dzieło z czysto finansowego punktu widzenia? To bardzo interesujące pytanie. Niewątpliwie największe szanse na sukces mają artyści otoczeni mecenatem. Wybór dzieła takiego artysty daje większe szanse na zysk. Czy trzeba znać się na sztuce, by ją kupować? – jeśli nabywca dzieła sztuki taki zakup traktuje nie tylko jako lokatę, ale również jako przedmiot satysfakcji, to z pewnością własna ocena jest najważniejsza.

Jest pan mecenasem Danuty Nawrockiej, Krzysztofa Rapsy, Włocha Mirko Dematte, nieżyjącego Ryszarda Lecha i berlińczyka Wiesława Fiszbacha. To artyści tworzący w zupełnie różnych stylach – czym Pan się kierował dokonując takiego wyboru?

Obcując trzydzieści lat z malarstwem zetknąłem się z wieloma interesującymi artystami, ale promocję skierowałem tylko na kilku, na których sam zwróciłem szczególną uwagę. Poznałem ich osobiście, ich sens, filozofię tworzenia. Ale nade wszystko odbiór gotowego obrazu, to co w nim dostrzegam, był i jest dla mnie decydujący. A różnorodność ich twórczości dodatkowo mnie ubogaca i inspiruje. Jestem przekonany do ich talentu, autentyczności, a ich twórczość w pełni zasługuje na szeroką prezentację zarówno w kraju,
jak i na świecie.

To może opowie Pan pokrótce o twórczości swoich „podopiecznych”?

Ryszard Lech (1927-2005) uważany jest za prekursora malarstwa pikselowego. Wiosną przyszłego roku przygotowywana jest prezentacja jego „pikseli” w Mediolanie – jednocześnie w trzech miejscach. Będzie to kolejny etap promocji jego twórczości.

Krzysztof Rapsa (1959). Od kilku lat trwa jego artystyczna podróż po galeriach i muzeach świata. Jego wystawy w Londynie, Mińsku, Seulu, Dageu, Doha, Rzymie powiodły go do Mediolanu, gdzie w kwietniu br. jego indywidualna wystawa zainaugurowała EXPO MILANO w Galerii Hernandez.

Danuta Nawrocka – DaNa (1962). Artystka stworzyła swój własny styl łączący rysunek z malarstwem. Jej sztuka jest autentyczna i rozpoznawalna. Ostatnio na jej twórczość uwagę zwrócili Azjaci. Niedawno wróciła z Korei Płd. ze światowego sympozjum World Cultural Art Symposium. Tam stworzyła kolekcję obrazów, które na stałe znalazły się w zbiorach Muzeum Mosan. Na 2016 rok zaplanowane są już jej kolejne wystawy w prestiżowych galeriach w Azji oraz w Mediolanie i Berlinie.

Mirko Dematte (1975) to włoski twórca. Maluje, rzeźbi, tworzy instalacje, bierze udział w akcjach twórczych. W 2009 r. zwycięzca Giro d'Italia otrzymał w nagrodę rzeźbę Mirko, a w tym roku zwycięzca Tour de Pologne.

Wiesław Stefan Fiszbach (1950). Malarz, grafik, od 35 lat mieszka i tworzy w Berlinie. Rysuje i maluje od piątego roku życia, pierwsze kroki w tej dziedzinie stawiał w MDK w Tomaszowie Mazowieckim pod okiem prof. Kaźmierowskiego, zdobywając nagrody m.in. UNESCO w Londynie i Delhi. Od 1974 r. nauczyciel akademicki Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. Swoje prace wystawia przede wszystkim w Niemczech i w Polsce.

——