Widmo inflacji nie przestaje straszyć

Ubiegłe dni na rynku walutowym upłynęły pod znakiem korekty. Duży wpływ na kształtującą się sytuację miał zaostrzający się konflikt na Kaukazie. Konflikt na linii NATO-Moskwa ma bezpośredni wpływ na rynki finansowe. Ostatnie silne wzrosty przyczyniły się do spadku wartości dolara, były również sygnałem do wyprzedaży akcji na rynkach kapitałowych.
Przedostatni tydzień sierpnia przyniósł mieszane informacje o stanie gospodarki europejskiej. Po zaskakującym raporcie odnośnie bilansu handlowego, kolejne dane były już bardziej optymistyczne. Opublikowany we wtorek indeks instytutu ZEW okazał się dużo lepszy od prognoz i poprawił się w porównaniu do poprzedniego miesiąca o ponad 8 pkt., do 55,5 pkt. Lepsze od prognoz okazały się również odczyty PMI sektora usług i produkcji, wyniosły one odpowiednio 48,2 i 47,5 pkt. i nieznacznie odbiegały od tych z lipca.

W UK gorzej

W Wielkiej Brytanii po bardzo słabych danych, jakie napływały do nas od dłuższego czasu, ostatnie dni mogły przynieść lekką poprawę nastrojów. Piątkowe dane szybko sprowadziły nas na ziemię. Na wyspach nadal utrzymuje się silna presja inflacyjna i to w znacznym stopniu ogranicza możliwości działania Bank of England. Optymizm pojawił się po publikacji czwartkowych danych odnośnie dynamiki sprzedaży detalicznej. Po silnych spadkach w ostatnich miesiącach wzrosła ona o 0,8 proc. miesiąc do miesiąca, przy prognozie zakładającej kontynuację spadków. Jednak dla większości analityków lepsza dynamika w lipcu jest jedynie chwilowym odreagowaniem.

System się załamie?

W ostatnich tygodniach można było zauważyć sporą poprawę sytuacji gospodarczej w USA. Mimo wszystko  nadal wiele do życzenia pozostawia rynek nieruchomości. Bardzo gwałtownie spada ilość wydanych pozwoleń na budowę nowych domów, a jeszcze szybciej ilość rozpoczętych inwestycji mieszkaniowych. Ciągle ważą się losy dwóch największych pożyczkodawców na rynku nieruchomości, Freddy Mac i Fannie Mae. Według byłego doradcy Banku Chin, Yu Yongding’a, upadek tych instytucji może doprowadzić do załamania się całego systemu finansowego.

Efekt drugiej rundy

Obecnie największym zmartwieniem szefów FOMC jest obawa przed wystąpieniem efektu drugiej rundy. Drastyczne cięcia stóp procentowych doprowadziły do znacznego wzrostu presji inflacyjnej. Opublikowany poziom inflacji PPI znacznie przewyższa prognozy. W lipcu wzrost cen w przemyśle wyniósł 9,8 proc. r./r., w czerwcu 9,2 proc. Pozytywny natomiast okazał się cotygodniowy raport z rynku pracy. Liczba noworejestrowanych bezrobotnych spadła do 432 tys. osób, czyli bardziej niż prognozowano. Nie ulega jednak wątpliwości, że rynek pracy USA jest w bardzo złej kondycji, a na poprawę musimy chwilę poczekać.

Zagrożenie recesją

Członkowie Banku Japonii zwrócili uwagę na pierwsze oznaki nakręcania się spirali płacowo-cenowej. Rosnące ceny surowców na rynkach pozwolą firmom na podwyżki płac pracowników, a to dodatkowo wspomoże wzrost inflacji. Obecnie wzrost cen w Japonii wywołany jest drożejącą żywnością oraz produktami ropopochodnymi na świecie. Spadające dochody firm oraz rosnące koszty utrzymania dodatkowo osłabiają gospodarkę tego kraju, która być może już znajduje się w fazie recesji.

U nas nieźle

W odróżnieniu do sytuacji za oceanem nasz rynek pracy zachowuje się nadzwyczaj dobrze. Dynamika zmiany zatrudnienia w lipcu okazała się wyższa niż wstępne prognozy i jedynie nieznacznie spadła w porównaniu do danych z czerwca. Nadal utrzymuje się wysokie tempo wzrostu wynagrodzeń, w lipcu płace rosły średnio 11,6 proc. r./r., co może budzić obawy utrzymywania się silnej presji inflacyjnej. Wskaźniki cen produkcji sprzedanej przemysłu i budowlano-montażowej są niższe niż miesiąc wcześniej, a publikowana w czwartek inflacja CPI potwierdziła prognozy. Jest to silny argument dla RPP za wstrzymaniem dalszych podwyżek stóp, dodatkowo wspierany słabszą dynamiką produkcji przemysłowej i budowlano-montażowej. Spadła ona w ostatnim miesiącu do 5,6 proc., przy zakładanym wzroście do 7,4 proc. Potwierdzają się więc przewidywania co do spowolnienia wzrostu gospodarczego w naszym kraju.

Autor jest analitykiem rynku walutowego AMB Consulting