Wolność słowa w USA

Policja aresztowała morderców sierżanta Jana Pietrzaka i jego żony już 30 października, ale tę makabryczną historię nagłośniono dopiero 5 listopada – dzień po wyborach prezydenckich, które wygrał Barak Obama. Zazwyczaj amerykańskie media nagłaśniają szokujące zbrodnie natychmiast po wydarzeniu. W tym wypadku zapadło milczenie.

Czy chodziło o to, że mordercami okazali się czterej czarni obywatele, podwładni sierżanta Pietrzaka, a zbrodnia miała tło rasowe? Czarni żołnierze brutalnie zamordowali swego dowódcę i jego żonę prawdopodobnie tylko dlatego, że Jan Pietrzak był biały a jego żona czarna. Taką tezę otwarcie postawili niektórzy amerykańscy komentatorzy. Czy wybory prezydenckie w USA były powodem zatajenia szczegółów tej okrutnej zbrodni, której sprawcami okazali się afroamerykanie? Czy obawiano się, że ujawnienie tak bestialskiej rasistowskiej zbrodni osłabi szansę Obamy na zwycięstwo? Jeśli tak było naprawdę, to Stany nie tylko przestają być krajem wolnej gospodarki (upaństwowienie prywatnych banków), ale również wolności słowa.