Złote dzieci Platformy. Dzieci polityków robią kariery

W czasach PRL-u kpiono, że szampan to luksusowy napój, który klasa robotnicza spożywa ustami swoich przedstawicieli. Podobna analogia dotyczy sukcesów, których Polacy doświadczyli pod rządami PO. Na pewno odniosły go dzieci czołowych polityków tej formacji.

Tak się zdarzyło, że zawodowe sukcesy Michała i Katarzyny Tusków, Tadeusza Komorowskiego oraz Katarzyny Kopacz zbiegły się w czasie, gdy ich rodzice byli najważniejszymi politykami PO, która niepodzielnie rządziła Polską w latach 2007-2015. Mało tego – ich rodzice wielokrotnie publicznie pokazywali się ze swoimi pociechami, chcąc zakomunikować wyborcom, że w czasach rządów PO młodzi Polacy mogą robić kariery i osiągać sukcesy, czego ich dzieci są najlepszym przykładem. Bardzo często mogliśmy przy tej okazji usłyszeć, że nie ma to żadnego związku z tym, że ich rodzice są liderami partii rządzącej, a to, co osiągnęli, jest jedynie wynikiem ich własnej kreatywności i ciężkiej pracy. Z takim przekazem ze strony liderów PO mogliśmy się w ostatnich latach wielokrotnie spotkać, śledząc bieżące wydarzenia w polskiej polityce, ale pozostawał on w sprzeczności z rzeczywistą sytuacją milionów młodych Polaków, którzy pakowali walizki, aby wyjechać za granicę, licząc, że tam uda im się wreszcie znaleźć jakąś pracę.

Gdzie zatem leży prawda? Czy rzeczywiście dzieci czołowych polityków PO są tak zdolne i kreatywne, że tylko im dane było osiągnąć w ostatnich latach zawodowy sukces? A całe pokolenie młodych Polaków należy zaliczyć należy do masy tych, którzy nie potrafili zbudować swojej zawodowej kariery we własnym kraju? Aby odpowiedzieć na te kluczowe pytania przyjrzyjmy się nieco uważniej karierom dzieci Donalda Tuska, Bronisława Komorowskiego i Ewy Kopacz.

Michał Tusk – lotniczy „ekspert”

Dzieci byłego polskiego premiera, a dzisiaj przewodniczącego Rady Europejskiej, od ponad dekady były w centrum zainteresowania mediów, a zwłaszcza szukających sensacji tabloidów. Michał i Kasia Tusk pokazywali się publicznie w towarzystwie Donalda już w 2005 r., gdy PO walczyła o zwycięstwo w wyborach parlamentarnych, a chwilę później on sam walczył o urząd prezydenta RP. Pojawienie się u boku ojca zainteresowało media ich osobami. Gdy jesienią 2007 r. PO zwyciężyła w kolejnych wyborach, przejmując w Polsce władzę, to zainteresowanie uległo dalszemu nasileniu.

Ale tak naprawdę o urodzonym w 1982 r. Michale Tusku zrobiło się najgłośniej w lecie 2012 r., kiedy ujawniono jego związki z przedsiębiorstwem lotniczym Olt Express, w którym głównym udziałowcem była zajmująca się działalnością parabankową spółka Amber Gold z Gdańska założona w 2009 r. przez jego rówieśnika Marcina Plichtę. Ten młody przedsiębiorca o dziwo miał już na koncie kilka wyroków skazujących, tyle że żadnego z nich nie wykonano. Właśnie wtedy okazało się, że dla firmy blisko powiązanej z Amber Gold, która jak potem ustalono, oszukała ponad 11 tys. polskich klientów wyłudzając ich oszczędności, pracował również Michał Tusk. Nikt w Polsce nie mógł uwierzyć w to, że Plichta mógł uprawiać biznes nie mając żadnej ochrony ze strony rządzących. Siłą rzeczy, podejrzenia o utrzymywanie parasola ochronnego nad szefem Amber Gold zaczęły padać na Tuska seniora. Afera, jaka wybuchła w związku z tym latem 2012 r., była tym momentem, kiedy mogliśmy się dowiedzieć o tym, jak rzeczywiście przebiegała kariera młodego Tuska.

Nie pytał o Amber Gold

Michał Tusk zawodową karierę zaczął jeszcze podczas studiów. Przez jakiś czas kierował busem w jednej z gdańskich firm przewozowych, ale niebawem porzucił to zajęcie, by otrzymać posadę dziennikarza w trójmiejskim oddziale „Gazety Wyborczej”. Od razu miał się tam objawić jako wielki dziennikarski talent. Tak przynajmniej twierdzili później jego redakcyjni koledzy. W każdym razie nieopierzony student socjologii prawie od ręki dostał etat w gdańskiej „GW”. To naprawdę może robić wrażenie. Pracując jako dziennikarz, Michał Tusk obronił pracę magisterską (dotyczącą dysfunkcji w przekazywaniu ról płciowych w rodzinie), ożenił się, spłodził dwóch synów i kupił mieszkanie w nowym apartamentowcu.

Kolejnym krokiem w karierze Michała Tuska była praca w Dziale Analiz i Marketingu Portu Lotniczego im. Lecha Wałęsy w Gdańsku, którą to posadę miał dostać z uwagi na wyjątkowe kwalifikacje i wiedzę. Właśnie wtedy szefostwo lotnictwa miało go polecić firmie Olt Express jako wybitnego specjalistę od lotnictwa cywilnego. Michał Tusk szybko nawiązał z nią współpracę, wystawiając co miesiąc faktury na kwotę prawie 6 tys. zł. Nie widział w tym konfliktu interesów, jak również nie przeszkadzało mu to, że wobec Amber Gold zastrzeżenia ma KNF i wiele innych instytucji, a jej szef ma na koncie kilka wyroków. Przy okazji afery Amber Gold wyszło też na jaw, jakim talentem dziennikarskim jest Michał. Okazało się, że w wywiadzie jaki „GW” zrobiła z szefem Olt Expresu układał zarówno pytania, jak i odpowiedzi na nie!

Kasia Tusk – ułatw sobie życie

Zupełnie inaczej swoją zawodową karierę budowała siostra Michała Tuska – Katarzyna (ur. 1987). Już dwudziestoletnia studentka psychologii trafiła na warszawskie salony i od tego momentu zaczęła robić zawodową karierę. Wyrazem tego było zaproszenie jej do bijącego wówczas rekordy oglądalności telewizyjnego show „Taniec z gwiazdami” inkasując za udział w siedmiu odcinkach ponad 70 tys. złotych. Potem wraz z koleżanką z Trójmiasta założyła „Make life easier” – blog o modzie i gotowaniu. Częścią o kuchni zajęła się jej koleżanka, natomiast Katarzyna postanowiła instruować Polki, jak mają się ubierać i co w związku z tym powinny kupować. Blog okazał się wielkim sukcesem, ma dzisiaj kilkadziesiąt tysięcy fanów na samym Facebooku i kilkadziesiąt tysięcy odsłon dziennie. Oprócz pieniędzy od reklamodawców, którzy kupują reklamy na blogu, córka byłego premiera redaguje stronę w kolorowym dwutygodniku, jej publikacje pojawiają się także na portalu Onet.pl. Jak oszacowała „Gazeta Wyborcza”, Katarzyna Tusk ze swoich interesów może czerpać nawet 18 tys. złotych miesięcznie. Jej pozycja społeczna jest dzisiaj ugruntowana. Jest „pełną gębą” gwiazdą salonu, osiągnęła wielki życiowy sukces.

Zawodowy sukces dzieci Tuska został uwieczniony na specjalnej tablicy II Liceum Ogólnokształcącego w Sopocie. Widnieje na niej fragment z expose wygłoszonego 23 listopada 2007 r. przez premiera Donalda Tuska mówiący, że „Dobrze wykształcone młode pokolenie jest największą wartością Rzeczypospolitej!”, a pod nim dopisana została informacja, że zarówno Kasia, jak i Michał Tusk są absolwentami tego liceum.

Syn prezydenta – prawniczy geniusz

W zupełnie innej branży obraca się syn byłego prezydenta RP – Tadeusz Komorowski (ur. w 1981 r.). Jest najstarszym z pięciorga dzieci Bronisława Komorowskiego. Ukończył socjologię i prawo na Uniwersytecie Warszawskim. Po studiach Tadeusz Komorowski szybko znalazł pracę w warszawskiej Kancelarii Radcy Prawnego Małgorzaty Sobol przy ul. Pięknej 68, która operuje głównie na rynku nieruchomości i współpracuje z dużymi inwestorami, także z zagranicy. Wspomniana kancelaria jest jedną z tych, które zostały włączone do Programu Spraw Precedensowych (PSP), stworzonych przez kilka organizacji pozarządowych i ośrodków naukowych (m.in. RPO, Helsińską Fundację Praw Człowieka). W ramach tego programu pilotowane jest funkcjonowanie demokracji w Polsce. W zainicjowanie go osobiście zaangażowało się wiele bardzo znanych osób, wśród których byli m.in. obecny Rzecznik Praw Obywatelskich dr Adam Bodnar, syn byłego prezesa TK prof. Andrzeja Zolla – Fryderyk oraz prof. Wiktor Osiatyński. To już samo w sobie może dowodzić, w jakim kręgu środowiskowym funkcjonuje kancelaria, w której pracował syn ówczesnego prezydenta RP.

Kolejnym miejscem pracy Tadeusza Komorowskiego, jak sam zakomunikował na portalu GoldenLine, była Manhattan Real Estate Management – warszawska spółka – córka koncernu European Real Estate Limited, zajmująca się obsługą dużych inwestycji w Polsce i zarządzająca wieloma dużymi centrami handlowymi (m.in. Centrum Handlowe Targówek i Centrum Handlowe Reduta). W warszawskim świecie dużych korporacji mówi się dość powszechnie, że Manhattan Real Estate Management to firma, w której od kwalifikacji znacznie ważniejsze są odpowiednie znajomości.

Bój o Ursus

Oprócz tego Tadeusz Komorowski zdobył jeszcze jedną posadę. W 2013 r. został prokurentem w spółce Maddy Investments blisko powiązanej z grupą developerską Celtic Property Developments, której działalność zainicjował kilka lat wcześniej niejaki Piotr Polaszczyk – były oficer WSI i główny bohater afery na Wojskowej Akademii Technicznej, skąd wyłudzono ponad 400 mln złotych za pośrednictwem Fundacji Pro Civili i powiązanych z nią spółek. Wspomnianą aferę i rolę w niej samego Polaszczyka opisywał opublikowany w lutym 2007 r. Raport z weryfikacji WSI, przygotowany przez działającą w latach 2006-2008 Komisję Weryfikacyjną (KW). Polaszczyk był również członkiem rady nadzorczej osławionego SKOK Wołomin, gdzie również ujawniono gigantyczną aferę korupcyjną.

Celtic Property Developments od paru lat usiłuje zrealizować wielką inwestycję, na drodze której stoi Energetyka Ursus (EU), ogrzewająca blisko połowę tej warszawskiej dzielnicy. Powiązana z firmą Celtic spółka Maddy Investments zajmowała się w ostatnich latach działaniami, które miały doprowadzić do ostatecznego wygaszenia Elektrociepłowni i przekazania jej rynku francuskiej firmie Dalkia. Zasadniczy problem związany jest z tym, że instalacje Energetyki Ursus znajdują się na gruntach, które przejęła Maddy Investments, w której to właśnie prokurentem jest Tadeusz Komorowski. Jego działalność w praktyce polegała na utrudnianiu funkcjonowania Elektrociepłowni, o czym mogliśmy się dobitnie przekonać w marcu 2015 r., kiedy syn ówczesnego prezydenta zablokował urzędnikowi warszawskiego Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska kontrolę instalacji energetycznych należących do Elektrociepłowni. Większość prawników, których zapytaliśmy o zdanie na ten temat powiedziała nam, że takie działanie jakiego dopuścił się Tadeusz Komorowski, jest wątpliwe prawnie. Ale kto przy zdrowych zmysłach będzie stawiał zarzuty prawnikowi, którego ojciec jest prezydentem kraju?

Za swoją pracę Komorowski junior inkasował w Maddy Ivestments kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie. Zresztą ludzie związani z inwestycjami Celtic i Maddy Investments to nie byle kto. Można wśród nich łatwo dostrzec znanych warszawskich mecenasów, np. Marka Małeckiego, znanego wszystkim Polakom adwokata Lwa Rywina – bohatera afery sprzed ponad dziesięciu lat. Z kolei na sponsorowanych przez wyżej wymienionego Polaszczyka przedsięwzięciach kulturalnych pojawiał się sam prezydent RP Bronisław Komorowski – ojciec Tadeusza. Tak było m.in. w czasie premiery filmu „Bitwa warszawska”, którego SKOK Wołomin (w którego radzie nadzorczej zasiada Polaszczyk) był jednym ze sponsorów. Tak czy inaczej Tadeusz Komorowski, mając tak lukratywne zajęcie jakim jest bycie prokurentem Maddy Investments, ma spore perspektywy na wielką prawniczą karierę. Zapewne o jego własnej kancelarii będzie jeszcze kiedyś głośno. Reasumując, Tadeusz Komorowski w ciągu zaledwie paru lat osiągnął sukces, przy którym nawet Michał i Kasia Tuskowie wypadają dość blado!

Kasia Kopacz – urodzona lekarka

O sporym sukcesie zawodowym może również mówić córka byłej premier Ewy Kopacz – Katarzyna Kopacz (urodzona w 1984 r.), która tak jak jej matka także została lekarzem. Po studiach medycznych w Trójmieście Katarzyna Kopacz zdecydowała się jednać wybrać jako specjalizację ginekologię. Ta wydawała się jej znacznie bardziej perspektywiczna niż pediatria, którą kiedyś wybrała jej mama. Pani Katarzyna szybko dopięła swego. Bez żadnych problemów zdobyła specjalizację z ginekologii. Obecnie pracuje na Akademii Medycznej w Gdańsku, gdzie prowadzi zajęcia ze swojej specjalizacji, a także jest zatrudniona w gdańskiej Klinice Ginekologii i Położnictwa. Początkowo wydawało się, że z zatrudnieniem w klinice będzie problem, bo nie było tam etatów. Ale jak można odmówić komuś, kogo rodzic jest szefem resortu zdrowia i jedną z czołowych postaci obozu aktualnie rządzącego Polską? To chyba przeważyło, że znalazł się etat dla pani Katarzyny.

W lutym 2014 r. Katarzyna Kopacz gładko obroniła doktorat ze swojej specjalizacji – również na gdańskiej uczelni medycznej. Na uroczystość wręczenia doktorskiej tuby przybyła nawet mama, na kilkanaście godzin porzucając swoje służbowe obowiązki. Ten tytuł w połączeniu z pracą na uczelni oraz w Klinice Ginekologii i Położnictwa wygląda nieźle jak na niespełna 32-etnią lekarkę. W gdańskim środowisku medycznym jest dla wszystkich jasne, że Katarzyna Kopacz będzie za kilka lat profesorem i znanym ginekologiem. Zapewne będzie zarabiała wówczas pieniądze, o jakich jej rówieśnicy w kraju mogą tylko pomarzyć. Zresztą już dzisiaj Katarzyna Kopacz nie może finansowo narzekać, bo i tak zarabia już dużo więcej niż oni. Odniosła także sukces w życiu osobistym. W ostatnich kilku latach wydarzyło się w nim dużo: wyszła za mąż, a jej ukochanym okazał się dwa lata od niej młodszy Kanadyjczyk ukraińskiego pochodzenia, z którym ma trzyletniego synka Juliana, prawdziwego pupila babci. Mąż Katarzyny Kopacz – Andriy Petranyuk jest również lekarzem, tyle że dermatologiem i tak jak ona pracuje w Gdańsku. Mieszkają w Trójmieście, gdzie nabyli spore mieszkanie w jednym z apartamentowców. Niedaleko ich mieszkania lokum dla siebie kupiła także mama pani Katarzyny: Ewa Kopacz.

Katarzyna Kopacz wiedzie zatem bardzo ustabilizowane życie i to na niezłym poziomie. Wakacje spędza za granicą, ostatnio na Dominikanie. Bywa także z mężem u teściów w Kanadzie. Pani Katarzyna była chyba najbardziej zaangażowana w ostatnią kampanię wyborczą spośród wszystkich dzieci liderów PO. Do tego stopnia, że publicznie zadeklarowała, że jeżeli PiS dojdzie do władzy, wraz z rodziną ucieknie z Polski, bo jak podkreśliła zacznie się wówczas prawdziwa nagonka na wszystkich lekarzy. Jednak po przegranych przez PO wyborach parlamentarnych nie postąpiła (na razie!) w zgodzie ze swoją deklaracją. Pozostała w kraju, gdyż chyba jednak tutaj czeka ją znacznie błyskotliwsza kariera niż w Kanadzie, gdzie bycie córką byłej premier Polski niczego by jej nie ułatwiło.

Sukces dla wybranych

Czy sukces dzieci czołowych polityków PO, która przez osiem ostatnich lat rządziła Polską możemy obiektywnie uznać za autentyczny, taki, który został odniesiony jedynie własnymi siłami? A jeśli za takowy go uznamy, pojawia się drugie pytanie: dlaczego taki sukces był dany jedynie im, a nie odniosły go tysiące ich polskich rówieśników?

Odpowiedzi na te pytania nie są proste. Głównie dlatego, że chcąc na nie precyzyjnie odpowiedzieć, trzeba sięgnąć do naszej historii. Wbrew rzekomym równym szansom dla wszystkich, jakie miała dawać komunistyczna Polska, w rzeczywistości szanse takie mieli jedynie ci, którzy należeli do grup uprzywilejowanych, czyli tych, które partycypowały w rządzeniu lub aktywnie wspierały komunistyczny system. To one mogły spełniać swoje marzenia o karierze, awansie społecznym i tym wszystkim, co można było osiągnąć w ramach systemu.

Gdy w 1989 r. zaczęliśmy budować demokratyczną i wolnorynkową Polskę, ten model społeczny państwa nie zmienił się. Polska po 1989 r. stała się również państwem, w którym dalej funkcjonował model społeczny korzystny dla grup uprzywilejowanych. Były nimi przede wszystkim grupy związane z aktualnie rządzącymi. PO w czasie swoich ośmioletnich rządów wzmocniła funkcjonowanie tego modelu, do tego stopnia, że jak podkreślił prof. Ryszard Bugaj, zaczął on „bardzo uwierać młodym Polakom”. Do tego stopnia, że podczas ostatnich wyborów parlamentarnych postanowili odrzucić PO, wybierając ofertę PiS-u –u trochę na kredyt wierząc, że dokona ono zasadniczej zmiany dotychczasowego modelu naszego państwa. To rządzący swoją polityką decydują bowiem o tym, że tysiące z nich, nie należąc do grup uprzywilejowanych jest pozbawiona szansy na karierę. Za to ci, którzy do nich należą, mogą bez większego wysiłku osiągnąć to, co jest ich zawodowym marzeniem i życiowym spełnieniem.

Jak inaczej ocenić „osiąganie” kolejnych posad przez Michała Tuska w firmach, które zarządzane były przez ludzi z partii, której szefem był jego tata? Jak ocenić rzekomy sukces portalu Kasi Tusk, który nie musiał brutalnie walczyć o miejsce na rynku, mając na tacy podane oferty firm tylko dlatego, że mogły się one reklamować na portalu córki urzędującego premiera? Jak potraktować sukcesy prawnicze Tadeusza Komorowskiego, w firmach, których założyciel i szef robi sobie zdjęcia z prezydentem RP, a zarazem jego tatą? Wreszcie jak odnieść się do błyskotliwej kariery lekarskiej córki premier Ewy Kopacz – Katarzyny, skoro powszechnie wiadomo, że absolwenci medycznych uczelni mają dzisiaj kłopot nawet z tym, aby odbyć swój pierwszy lekarski staż? Trudno nie odnieść wrażenia, że kariery dzieci czołowych polityków PO wynikają przede wszystkim z tego, że są one dziećmi ludzi partii władzy, czyli najbardziej uprzywilejowanej grupy. Mogą robić karierę w kraju i tutaj budować swoje życie. Ci, którzy nie należą do grup uprzywilejowanych muszą z niego wyjechać, szukając swojej szansy na obczyźnie.

——

 
Leszek Pietrzak

Leszek Pietrzak

historyk, przez wiele lat pracował w Urzędzie Ochrony Państwa, następnie w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Był również członkiem Komisji Weryfikacyjnej ds. WSI