Znajomość genetyki pozwala żyć świadomie

Kształtowanie swojego życia przy pomocy wiedzy o DNA do niedawna wydawało się domeną filmów science fiction. Tymczasem istnieją już firmy, w których można zlecić wykonanie odpowiednich testów. W Polsce takie usługi oferuje lubelskie Vitagenum – Polskie Laboratoria Genetyczne.

Ze współzałożycielem i prezesem zarządu Vitagenum dr. inż. Adamem Kuzdralińskim rozmawiał dr Kordian Kuczma

Jak osobom, które jeszcze nie słyszały o Vitagenum, byłby Pan w stanie najkrócej opisać misję tej firmy?

dr inż. Adam Kuzdraliński: Vitagenum dostarcza wiedzy na temat organizmu, która pozwala tak pokierować swoim życiem, aby stało się ono bardziej świadome i przewidywalne. Podobnie jak osoba, która kupuje skomplikowane urządzenie lub mebel i próbuje je złożyć bez zaglądania do instrukcji. Często kończy się to na gorączkowym spoglądaniu w instrukcję i poszukiwaniu przyczyn niepowodzenia, bo nagle okazuje się, że po złożeniu zostało 6 śrubek albo 2 półki. Ludzki organizm jest nieskończenie bardziej skomplikowany. Tymczasem dopóki nie było Vitagenum niewiele osób interesowało się instrukcją zapisaną w DNA. Jest ona niezwykle ważna. Chcemy zmienić to, w jaki sposób Polacy, Europejczycy dbają o swoje zdrowie. Pierwszym, świadomym krokiem powinno być właśnie odczytywanie DNA.

Jakie z oferowanych przez Vitagenum badań cieszą się największym zainteresowaniem klientów?

– Największym zainteresowaniem cieszy się badanie w kierunku otyłości (badanie „Otyłość”). Dzieje się tak, ponieważ to coraz częstszy problem Polaków. W zabieganym trybie życia nie dostrzegamy, kiedy z naszym organizmem zaczyna się dziać coś niedobrego. Kiedyś geny powodujące odkładanie tkanki tłuszczowej były ludziom potrzebne. Jeśli nasz przodek jadł w poniedziałek, a potem do następnego posiłku trzeba było czekać aż do piątku, to niejednokrotnie geny wspomagające odkładanie energii ratowały życie. Ten tzw. oszczędny genotyp utrwalał się w ludzkim DNA przez tysiące lat. Nie ma więc możliwości, żeby w kilkadziesiąt lat go wyłączyć. Pierwszym krokiem, aby poradzić sobie z problemem otyłości, powinno być zatem zajrzenie do genotypu. Wiemy od naszych klientów, że ta wiedza realnie pomaga w odchudzaniu.

Jakie są najczęstsze mity dotyczące genetycznego pochodzenia cech człowieka?

– Genetyka bywa niedoceniana, ale i demonizowana. Te dwa podejścia są o dziwo swoim przeciwieństwem. Oba wynikają z niezrozumienia, jak działa biologia. Z jednej strony boimy się, że w badaniach wyjdzie nam coś strasznego i będziemy już żyć z tym piętnem, a z drugiej – słyszę głosy, że na daną cechę człowieka wpływa nie tylko genetyka, więc po co się nią zajmować. Jedno i drugie podejście jest błędne. W badaniach, które wykonuje Vitagenum rozpoznajemy, jak działa nasz organizm i jak to może wpływać na nasze zdrowie. Nie jest to piętno, ale poznawanie własnych możliwości, ukrytych talentów, zapisanych w genach predyspozycji. Na szczęście coraz więcej osób rozumie, jak to działa. Nie bez powodu w USA z takich badań skorzystało już ponad milion osób. U nas będzie tak samo.

Czy istnieje jakaś hipoteza na temat genetycznych predyspozycji człowieka, na której weryfikację szczególnie Pan czeka?

– Jest jeszcze wiele cech człowieka, które czekają na znalezienie mocniejszych genetycznych podstaw: wzrost, niektóre choroby nowotworowe, choroba Alzheimera. Nie wszystko jeszcze wiemy z dwóch powodów. Po pierwsze, nowoczesna genetyka człowieka narodziła się całkiem niedawno, w chwili zakończenia realizacji projektu The Human Genome Project (HGP), a więc ostatecznie w 2003 r. Po drugie, genetyka jest skomplikowana. Wiadomo na przykład, że na ludzkie DNA nałożone są inne, ja to nazywam – nakładki. Oczywiście jest to analogia do systemów operacyjnych w telefonach czy komputerach, ale myślę, że całkiem zgrabna. Mianowicie okazuje się, że te nakładki też wpływają na cechy człowieka, na cechy zwierząt. Na przykład tzw. epigenom u myszy potrafi „zapamiętać” traumę przodka. Jeśli w jednym pokoleniu straszono myszki jednocześnie dając im do wąchania określony zapach, to w kolejnych pokoleniach myszy, których nigdy nie straszono, reagowały na ten zapach właśnie strachem. To jest niesamowite. W tym przypadku jeszcze nie do końca wiemy, jak to się dzieje.

Kultura masowa od wielu lat wytwarza histeryczny klimat wokół genetyki. Czy tworząc Vitagenum, spotykał się z barierami administracyjnymi lub prawnymi?

– Klimatu wokół genetyki nie nazwałbym histerycznym, choć rzeczywiście obserwuję od czasu do czasu reakcje, które wywołują u mnie głębsze przemyślenia. W takich momentach przypomina mi się historia motoryzacji i elektryki. Dla mnie symbolem minionych czasów, początków motoryzacji, o którym obecnie prawie nikt nie pamięta jest tzw. człowiek z chorągiewką, który musiał biec przed każdym pojazdem mechanicznym. Dzisiaj uważalibyśmy to za pomysł zacofany i niedorzeczny. Elektryczność miała z kolei powodować wszelkie możliwe choroby i być dziełem szatana. Dziś chyba już nie ma osób, które chciałyby żyć bez dostępu do elektryczności. Z genetyką jest podobnie, aczkolwiek jestem pewien, że społeczeństwo znacznie szybciej odczaruje ten niezwykle praktyczny wynalazek. Nowoczesna genetyka już teraz spotyka się z uznaniem ludzi nauki, lekarzy i osób świadomie dbających o swoje zdrowie.

Czy uważa Pan, że genetyka zajmuje odpowiednie miejsce w nauczaniu biologii w polskich szkołach?

– Jeśli mówimy o tej konwencjonalnej genetyce tzw. mendlowskiej to z całą pewnością mogę powiedzieć, że tak. Niestety te działy genetyki, które nazywamy nutrigenetyką czy farmakogenetyką nie znalazły sobie nadal miejsca w programach nauczania. Tymczasem to właśnie w tym kierunku zmierza świat nauki. Z jednej strony prowadzone są zaawansowane badania nad wpływem diety na geny oraz genów na to co, powinniśmy jeść, a z drugiej strony coraz częściej, choć ciągle jeszcze nie u nas, mówi się o dostosowaniu dawek leków do tego, co jest zapisane w DNA. Taka wiedza może ratować życie.

Czy takie firmy, jak Vitagenum są w stanie na siebie zarobić, czy też należy im się większe wsparcie finansowe np. ze strony państwa lub samorządów?

– Takie firmy powinny być wspierane przez państwo, choć nie jestem przekonany co do tego, że powinno być to wsparcie finansowe. Polska i inne państwa europejskie wydają spore sumy pieniędzy na kampanie społeczne, tworzą prawo, które ma chronić obywateli. I chwała im za to. Aczkolwiek bacznie się temu przyglądam i czasami zastanawiam się, dlaczego równie dużym zainteresowaniem nie cieszy się jeszcze genetyka. Podam przykład. Jakiś czas temu przetoczyła się w polskich mediach informacja o tym, że państwo chce zabronić korzystania z solarium osobom poniżej 18. roku życia, ponieważ ryzyko czerniaka z tego powodu wzrasta u nich o 75 proc. Z tego, co wiem, w Wielkiej Brytanii już jest to zabronione dla osób w tym wieku. Uważam, że to dobrze, ale jak w takim razie powinniśmy podchodzić do genetyki, jeśli tylko jeden tzw. marker genetyczny, który wpływa na otyłość, podnosi jej ryzyko o minimum 2 razy więcej niż ryzyko czerniaka u osób korzystających z solarium poniżej 18 roku życia? Co więcej, ten marker nie tylko podnosi ryzyko, ale i w zależności od wersji mówi też jak najlepiej wychodzić z tej otyłości. To nie są wymysły – to są badania naukowe. Czy nie w tym kierunku powinna iść uwaga instytucji państwowych, które zajmują się zdrowiem obywateli? Chciałbym, żebyśmy działania, w które angażowane są środki publiczne, oparli na mocnych faktach, a w tym właśnie pomaga genetyka.

Czy praca w Vitagenum jest dla Pana inspiracją dla kolejnych projektów naukowych?

–Praca w Vitagenum jest dla mnie wielką przygodą i wyzwaniem. Rozwijając już istniejące u nas rozwiązania i tworząc nowe wiem, że robię coś dla innych. Praca w Vitagenum inspiruje mnie i nawiązuje do mojej pracy na uczelni, gdzie sam staram się inspirować młodych biotechnologów i wzbudzać w nich kreatywność i inny sposób myślenia. Żyjemy w niezwykłych czasach, gdzie nowe technologie i idące za nimi nowe możliwości już czają się za rogiem. Powinniśmy szybciej reagować na te nowości, wpuszczać je do swoich domów i do swoich umysłów. Tylko tak może dokonywać się rozwój.

Jako naukowiec pracuje Pan nad testami molekularnymi pszenicy. Czy chciałby Pan w przyszłości założyć firmę oferującą podobne usługi rolnikom?

– Jako naukowiec zajmuję się genetyką. Jest to pojęcie dość szerokie i mieszczące w sobie badania nad wszystkim tym, co żyje. Dzieje się tak, ponieważ wszystkie organizmy żywe posiadają DNA, a ja potrafię do tego DNA zaglądać niezależnie od tego czy mam do czynienia z bakterią, owadem, rośliną, zwierzęciem, czy człowiekiem. Na uczelni pracuję obecnie nad swoim autorskim projektem, którym chciałbym zmienić podejście do ochrony roślin. Na projekt ten uzyskałem ponad milion złotych dofinansowania z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Z pomocą genetyki chcę zmniejszyć zużycie środków ochrony roślin, które są dużym problemem z punktu widzenia ochrony środowiska. Testy genetyczne, które projektuję będą miały za zadanie wykrywać mikroorganizmy, które atakują pszenicę. Innowacyjność tego rozwiązania ma polegać na tym, że testy te będą wykrywały mikroorganizmy na takim etapie, kiedy gołym okiem nie da się jeszcze dostrzec ich obecności, a więc np. wczesną wiosną. Dzięki temu zamiast stosować standardowe dawki pestycydów będzie możliwość zareagowania tylko taką dawką, jaka jest potrzebna. Bez nadmiernego zatruwania środowiska.

Odpowiadając na drugą część pytania – taką firmę już założyłem i będzie ona oczekiwała na zakończenie projektu realizowanego na uczelni. Jest to spółka NEXBIO założona we współpracy z Lubelskim Parkiem Naukowo-Technologicznym. Spółkę tę można porównać do firmy programistycznej, tyle że funkcjonującej w świecie kodu DNA. Opracowujemy zaawansowane technologicznie produkty analizujące DNA m.in. dla przemysłu spożywczego, weterynarii i rolnictwa.

——

 

 
Kordian Kuczma

Kordian Kuczma

doktor nauk politycznych PAN