Złoty ma się lepiej

Inwestorzy dość szybko wykorzystali niskie poziomy złotego do ponownego zaangażowania w naszą walutę. W ostatnich dniach złoty zyskał na wartości w tak szybkim tempie, jak wcześniej tracił.nNa przestrzeni tygodnia euro straciło blisko 15 groszy od swoich maksimów, a dolar ponad 13 groszy. W środę 17 września za obie waluty płacono odpowiednio 3,3350 zł i 2,3450 zł.

Ambitne plany

Tak wyraźna aprecjacja złotego była możliwa mimo znacznego pogorszenia się nastrojów na światowych rynkach. Zawdzięczamy ją wygłoszonej ponad tydzień temu przez premiera Donalda Tuska, podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy, deklaracji dotyczącej terminu przyjęcia wspólnej waluty. Rok 2011 to data ambitna i wymuszająca na rządzie i RPP konkretne działania. Może to oznaczać mniejsze prawdopodobieństwo obniżek stóp procentowych w 2009 r., co jest szczególnie na rękę kapitałowi portfelowemu poszukującemu wysokich stóp zwrotu.

Fatalne informacje

To tłumaczy, dlaczego fatalne informacje ze Stanów Zjednoczonych, jakie napłynęły w ostatnich dniach, znalazły swoje odbicie tylko w cenach akcji na warszawskiej giełdzie, a także w nagłym wzroście stawek krótkoterminowych depozytów w bankach. Sytuacja w amerykańskim sektorze finansowym jest jednak nie do pozazdroszczenia – upadek banku inwestycyjnego z długoletnią historią (Lehman Brothers) i poważne problemy finansowe jednej z największych grup finansowo-ubezpieczeniowych w USA (American International Group) doprowadziły do najpoważniejszego kryzysu płynnościowego od kilkudziesięciu lat.

Kolejna podwyżka?

Wydaje się jednak, że w perspektywie najbliższych kilkunastu dni nie napłyną kolejne negatywne informacje, a światowe rynki dostaną chwilę oddechu. W efekcie złoty może jeszcze zyskać, zwłaszcza, że coraz częściej mówi się o jesiennej podwyżce stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej.

Autor jest głównym analitykiem domu maklerskiego First International Traders