Azjatycki tygrys chce się zaprzyjaźnić z europejskim orłem!

Z Benjaminem Chau, wiceprzewodniczącym Rady Rozwoju Handlu Hongkongu, rozmawia Roman Mańka.W roku 1998 Hongkong został dotknięty przez azjatycki kryzys finansowy, który poważnie osłabił gospodarkę. Jednak już dwa lata później PKB osiągnęło dwucyfrowy poziom 10 proc. Podobna sytuacja miała miejsce w 2009 r. W wyniku światowego kryzysu wzrost gospodarczy spadł poniżej zera, uzyskując 2,8 proc. Ale rok później PKB powróciło na dodatnią ścieżkę wzrostu i kształtowało się powyżej 4 proc. Jaka jest tajemnica Hongkongu na tak szybkie wyprowadzanie gospodarki z tarapatów?

Jesteśmy jednym z największych centrów handlowo-finansowych na świecie. Przyjeżdżają do nas turyści, zarówno z kontynentalnych Chin, jak i z pozostałych części kontynentu azjatyckiego, a także z całego świata. Hongkong postawił na wolnorynkowe mechanizmy rynkowe. Nasz system prawny jest bardzo przejrzysty. Każdy, kto chce rozpocząć działalność gospodarczą wie, w jakich warunkach będzie działał, jakie podatki będzie płacił. Gospodarka Hongkongu jest bardzo wolnorynkowa. Państwo sprzyja przedsiębiorcom, zachęca ich do działania. Jednak kluczową sprawą jest czytelność przepisów prawnych, stabilność całego systemu gospodarczego. Nasze państwo jest po postu przewidywalne i stara się budować zaufanie wśród ludzi. Dajemy poczucie zaufania zarówno partnerom krajowym, jak i zagranicznym. Kryzysy w warunkach współczesnej gospodarki będą się zdarzały, wynika to po części z cykliczności rozwoju gospodarczego, ale również ma związek z nowymi wyzwaniami, jakie pojawiły się na globalnym horyzoncie. Jednak najlepszą receptą na kryzys jest obrona wolności gospodarczych, dynamizowanie działalności przedsiębiorców, pobudzanie ich kreatywności.

Wśród ekonomistów popularna stała się prognoza, że około roku 2050 Chiny zdobędą pozycję lidera światowej gospodarki, wyprzedzając dotychczasowego hegemona Stany Zjednoczone. Jednocześnie eksperci podkreślają, że dojdzie do rekonfiguracji politycznego i gospodarczego status quo, zaś światowe centrum przeniesie się w rejon Pacyfiku. Dominującym gospodarczo kontynentem ma być Azja. Czy podziela Pan tę diagnozę?

Jest wiele czynników, które składają się na sukces Chin. Przesłanki rozwoju gospodarczego nie biorą się jedynie z dobrze zaprojektowanej gospodarki, ale są również funkcją naszej mentalności i kultury. Jest coś takiego, jak filozofia Chin. Cechuje się ona kultem pracy, zdyscyplinowaniem, konsekwencją, ale także poszanowaniem dla obowiązujących reguł oraz partnerów. Chińczycy są narodem zmotywowanym do pracy, stawiającym sobie bardzo ambitne cele. Jednak nie rozpatrujemy swoich sukcesów gospodarczych, czy politycznych w rozumieniu hegemona, nie chcemy ustanawiać na świecie nowej hegemonii. Na jednym z pierwszych miejsc naszego programu działania stawiamy sobie międzynarodowe partnerstwo. Nie patrzymy na świat oczami hegemona, tylko partnera. Szukamy nowych perspektyw, możliwości, kontaktów. Nastawiamy się na wzrost gospodarczy, bo to daje szansę budowania trwałego dobrobytu. Nasze działania nie są jednak podyktowane agresją, czy imperialistycznymi dążeniami, lecz chęcią nawiązywania międzynarodowej współpracy gospodarczej. Zaś światowe centrum zawsze było na kontynencie azjatyckim. Każdy, kto zna historię, musi sobie z tego zdawać sprawę. Po prostu, tak został zbudowany świat, że Azja znajduje się w jego centrum. Nieprzypadkowo Chiny od wieków nazywane są Państwem Środka. Byłoby fantastycznie, gdybyśmy stali się światowym liderem gospodarczym, ale my chcemy tę pozycję uzyskać nie przeciwko światu, lecz dla świata. Na pokład statku, którym płyniemy, chcemy zaprosić innych. Przyszłością współczesnego świata jest rozwój gospodarczy. Na to trzeba zdecydowanie postawić. Chiny bardzo szybko się rozwijają i diagnoza przewidująca, że osiągniemy status lidera światowej gospodarki w połowie obecnego wieku, jest całkiem prawdopodobna.

W globalnym dyskursie ekonomicznym toczy się wiele sporów, jaką drogę rozwoju gospodarczego powinna obrać ludzkość, w którym należy zmierzać kierunku. Podczas rozmaitych debat ścierają się ze sobą doktryny konserwatywne z progresywnymi, liberalne z socjalistycznym. Coraz częściej mówi się o potrzebie silnego wejścia państwa w gospodarkę, sięgnięcia po metody interwencyjne, po keynesizm. Która z wizji jest dla rozwoju gospodarczego najlepsza?

Nie w ideologiach leży klucz do dobrobytu. Największy potencjał kreowania rozwoju gospodarczego kryje się w ludzkich głowach i psychice. Rozwiązania zasadniczych problemów ekonomicznych należy poszukiwać na polu nauki. Współcześnie największy kapitał znajduje się w umysłach ludzi. Mówimy dzisiaj o kapitale ludzkim, o gospodarce budowanej na wiedzy. W dobie społeczeństwa informacyjnego i gospodarki innowacyjnej największym kołem zamachowym gospodarki jest społeczny intelekt. Można nawet na tę okoliczność zaryzykować stworzenie paradygmatu inteligentnej gospodarki. Bo nowoczesna gospodarka powinna być inteligentna, opierać się na wiedzy, wykształceniu oraz umiejętnościach ludzi. Historia ekonomii naznacza różne okresy. Był czas, kiedy kluczową rolę odgrywały latyfundia, czyli ogromne obszary ziemskie; później przyszedł okres industrializmu, gdzie dominowały wielkie fabryki i ośrodki przemysłowe; następnie nadeszła era transferów pieniężnych oraz rynków kapitałowych. To wszystko były ważne etapy naszej historii. Jednak dziś, w coraz większym stopniu ,najważniejszą rolę będą odgrywać transfery intelektualne. Tak, jak powiedziałem, klucz do dobrobytu kryje się w głowach ludzi. Przyszłością świata jest gospodarka innowacyjna. Trzeba dynamicznie przestawiać model gospodarczy z ekstensywnego na intensywny. W tym kontekście szczególnie ważne jest zwiększanie nakładów na naukę i kreowanie rozwoju gospodarczego poprzez rozwój nowych technologii, upowszechnianie ich i wprowadzanie do procesu produkcyjnego, modernizowanie gospodarki, zwiększanie wydajności pracy, oszczędzanie surowców. Taką gospodarkę budujemy w Hongkongu. Dysponujemy bardzo wysoko rozwiniętym przemysłem przetwórczym, włókienniczym, stoczniowym, elektronicznym. Zajmujemy pierwsze miejsce na świecie w produkcji odbiorników radiowych, wytwarzamy kalkulatory, magnetofony, telewizory, podzespoły do komputerów. A więc to wszystko, co liczy się najbardziej we współczesnej gospodarce. Możemy poszczycić się wysokim poziomem rozwoju przemysłu precyzyjnego oraz optycznego. Natomiast, gdy już mówimy o ideologiach, to trzeba sobie wyraźnie powiedzieć, że nigdzie na świecie nie wymyślono niczego lepszego od gospodarki liberalnej. Bo jedynie ta forma gospodarki jest oparta na pełnej wolności procesów gospodarczych. Ona upodmiatwia człowieka i czyni go kreatywnym. Zawsze trzeba stać na straży wolności gospodarczych.

Często zastanawiam się, jakie europejskie miasto porównać można do Hongkongu i przy zachowaniu wszelkich proporcji, przy wyizolowaniu rozmaitych lokalnych uwarunkowań, na myśl przychodzi mi zawsze Gdańsk?

Tak jak Gdańsk torował drogę całej Polsce, wyznaczał nowy, demokratyczny szlak; tak w pewnym sensie Hongkong jest przewodnikiem dla Chin. W latach 80., popularny zespół muzyczny, którego nazwy niestety nie pamiętam, śpiewał w Polsce piosenkę o pewnym ekskluzywnym gdańskim lokalu, do którego przybywali obcokrajowcy, marynarze, ludzie biznesu. I choć miejsce to było częściowo wpisane w szarą strefę, to jednak stanowiło zwiastun liberalnych demokratycznych przemian. Dookoła była komunistyczna przestrzeń, a w jej wnętrzu znalazł się punkt, gdzie tętniło typowo kapitalistyczne życie. Nie popieram wszystkich praktyk, które tam upowszechniano; tak jak powiedziałem był to po części obszar szarej strefy, ale miejsce to stanowiło swoiste signum temporis, znak czasu, przepowiadało szybkie nadejście przemian demokratycznych oraz wolnorynkowych. Gdańsk zawsze był dla świata symbolem. I podczas II wojny światowej, i podczas istnienia „żelaznej kurtyny”, funkcjonowania świata dwubiegunowego, zwiastował nadejście doniosłych wydarzeń. Gdańsk zawsze wyprzedzał bieg pewnych procesów. Pod tym względem Hongkong jest do Gdańska podobny. Hongkong również o wiele lat wyprzedził rozwój światowych dziejów, utorował drogę dla tego procesu liberalizacji gospodarki, który ma dziś miejsce w całych Chinach. Ale na symbolice analogie się nie kończą. Jest i podobieństwo historyczne, i polityczne, i – w jakimś sensie – geograficzne. Był okres, gdy Gdańsk był wolnym miastem; później przeszedł do Polski, która jest jego matką, ojczystą, prawowitą właścicielką. Podobnie Hongkong, był w jurysdykcji Wielkiej Brytanii, by w końcu, 14 lat temu, powrócić do Chin. Obydwa miasta – na różną skalę – pełnią również podobną funkcję w swoich krajach – są portami, ważnymi centrami handlowymi. Ale zasadnicze podobieństwo pomiędzy Gdańskiem a Hongkongiem sprowadza się do kwestii, że obydwa miasta zawsze będą się kojarzyły światu z wolnością. Hongkong i Gdańsk są synonimami wolności i najlepiej chyba ilustrują dążenia do wolności. Dlatego ludzie zawsze będą o tych dwóch pięknych miastach pamiętać. To jest podobieństwo symboliczne.

Piosenka, o której Pan wspomniał nosiła nazwę: „U Maxima w Gdyni”, a śpiewał ją w latach osiemdziesiątych słynny, polski zespół Lady Pank. Lokal znajdował się w Gdyni, nie w Gdańsku, ale oczywiście z Pana perspektywy to uogólnienie jest w pełni zrozumiałe. Gdańsk, Gdynię i Sopot można traktować w ramach jednego ośrodka – Trójmiasta.

Chodziło mi bardziej o wykazanie podobieństw pomiędzy Hongkongiem i Gdańskiem. Posłużyłem się motywem poruszonym w piosence, gdyż świetnie pasowała ona do ówczesnej polskiej logiki, w ramach której dookoła funkcjonował komunistyczny świat, a w jego sercu rodziła się przestrzeń wolnego rynku i liberalizmu, zapowiedź demokratycznych zmian. Ta piosenka – nie wnikając w szczegóły – świetnie oddaje ducha tamtych czasów. Była czymś w rodzaju proroctwa, przepowiedni.

W jakim celu przyjechał Pan do Polski, czy są jakieś konkretne sprawy, które sprowadziły Pana do naszego kraju?

Jestem wiceprzewodniczącym Rady Rozwoju Handlu Hongkongu. Reprezentowana przeze mnie instytucja zajmuje się rozwijaniem międzynarodowych relacji gospodarczych i odgrywa w tym zakresie kluczową rolę, z punktu widzenia naszego państwa. Hongkong chce być dla świata partnerem – stawiamy na współpracę gospodarczą, mamy zamiar budować międzynarodowe stosunki gospodarcze. Polska jest dla nas ważnym obszarem. To bardzo atrakcyjny teren do kształtowania wymiany handlowej. Z jednej strony – kraj o ogromnym historycznym znaczeniu, niekwestionowany lider Europy Środkowo-Wschodniej, jego polityczna pozycja ciągle rośnie; z drugiej – gospodarka wschodząca, która dynamicznie się rozmija i potrafiła przetrwać nawet najtrudniejsze momenty globalnego kryzysu. Po trzecie, Polska to relatywnie duży rynek, pomost pomiędzy Azją a Europą. Docelowo przyjechałem tutaj na wystawę. Chciałem zapoznać polskich przedsiębiorców z ofertą, jaką może zaproponować Hongkong, z naszymi towarami. Taki jest konkretny cel mojej wizyty. Jednak w dłuższej perspektywie, chodzi o zacieśnienie wzajemnych kontaktów gospodarczych, wyznaczenie pewnego horyzontu współpracy handlowej, promocję Hongkongu w Polsce. Zaproszenie do odwiedzenia naszego kraju przez polskich przedsiębiorców. Bardzo liczymy na współpracę z polskimi przedsiębiorcami oraz instytucjami gospodarczymi i wiele sobie po tym obiecujemy. Polska może się stać dla Hongkongu ważnym partnerem.

Mówi się, że Hongkong jest jednym z „azjatyckich tygrysów”, czyli państwem, które osiągnęło niesamowicie szybki rozwój gospodarczy. Hongkong, Korea Południowa, Tajwan i Singapur to kraje, w których niezwykle dynamicznie przyrastał PKB – od kilku do nawet kilkunastu procent, i które w błyskawicznym tempie z wielkiej biedy przeszły na obszar gospodarczych potęg. O Hongkongu mówi się, że jest tygrysem, tymczasem Polska kojarzy się z orłem; godłem Polski jest biały orzeł. Czy sądzi Pan, że azjatycki tygrys mógłby się zaprzyjaźnić z europejskim orłem, którym jest Polska?

Z całą pewnością hongkoński tygrys może się zaprzyjaźnić z polskim orłem. Obydwa zwierzęta posiadają wiele cech wspólnych – są sprawne, szybkie, drapieżne, agresywne. Kiedy jednak mówimy o agresji i drapieżnictwie, to chodzi o ich pozytywną konotację, dynamizowanie gospodarczego rozwoju. Niech nasze gospodarki będą drapieżne, agresywne, ale w tym dobrym sensie, aby budować społeczny dobrobyt, wydobywać ludzi z biedy, a nie robić im krzywdę. Dlatego, jeżeli mówimy o Hongkongu w kontekście tygrysa, to mamy na myśli jedynie te cechy, które się dobrze kojarzą, które są pożądane i pozytywne. Hongkong nastawia się na gospodarczy rozwój, można mówić, że będzie to rozwój agresywny, ale ta agresja nigdy nie zostanie przeciwko komukolwiek skierowana. My chcemy partnerskiej współpracy, budowania twórczych relacji międzynarodowych. Pod tym względem jest nam bardzo blisko do polskiego orła. Bo ten piękny ptak, właściwie król wśród ptaków – co nieraz udowodniła historia – jest również do świata i do innych bardzo pozytywnie nastawiony. Polska nie raz pokazała, że potrafi wykazać ogromną tolerancję oraz szacunek dla innych narodów. W ogóle obywatele Hongkongu i Polski mają ze sobą wiele wspólnego. Przecież Wy również jesteście swego rodzaju fenomenem, przykładem wielkiego sukcesu gospodarczego. To, co łączy Hongkong i Polskę, to kreatywność i przebojowość naszych mieszkańców, przedsiębiorczość całego społeczeństwa, dynamika w działaniu, umiejętność podejmowania inicjatywy, duża mobilność oraz gospodarność. Trochę inna jest oczywiście mentalność, odmienna jest kultura, inna filozofia działania, ale w wymiarze gospodarczym więcej nas łączy niż dzieli. Obydwa narody posiadają wielki ciąg do wolności, potrafią walczyć o tę wartość i szanują ją ponad wszystko. Bardzo bym więc chciał, aby ten azjatycki tygrys, jakim jest Hongkong zaprzyjaźnił się z polskim orłem.

Jakie rozwiązania doradzałby Pan Polsce z perspektywy doświadczeń Hongkongu?

Nasz kraj posiada jeden z najwyższych wskaźników eksportu i importu w przeliczeniu na jednego mieszkańca. To oznacza, że na arenie międzynarodowej jesteśmy gospodarczo kreatywni, że nasz handel zagraniczny dynamicznie się rozwija. Według danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego – PKP per capita kształtował się w 2010 r. w Hongkongu na poziomie 45?736 dol. na osobę. Dało nam to wspólnie ze Stanami Zjednoczonymi – siódme miejsce na świecie. W tej samej klasyfikacji Central Intelligence Agency (CIA) oszacowała nasz PKB, przypadający w 2009 r. na osobę, na kwotę 42 800 dol. W ocenie zaś Banku Światowego było to 44 070 dol. Myślę, że przywołane liczby najlepiej ilustrują miarę naszego sukcesu. Jednocześnie, w raporcie Index of Economic Freedom z 2010 r., mierzącym wskaźnik wolności gospodarczej, zajęliśmy pierwsze miejsce. A więc jesteśmy państwem, w którym istnieje największy obszar wolności gospodarczej. Oznacza to, że nasz gospodarka jest wolna, że istnieje niski poziom etatyzmu i ingerencji państwa w obszar gospodarczy, że dynamicznie rozwija się polityka handlowa, że występują małe obciążenia podatkowe, że funkcjonuje niezależna polityka monetarna, że jest swobodny przepływ kapitału oraz inwestycji zagranicznych, że szanuje się prywatną własność, że obowiązuje przejrzysty system prawny. A więc przede wszystkim w wolności gospodarczej kryje się tajemnica naszego sukcesu. Mamy niesamowicie liberalną gospodarkę, czytelny system prawny, niezwykle sprzyjające warunki dla działalności przedsiębiorców. Poczynania naszych instytucji są przewidywalne. Hongkong zbudował swoją potęgę gospodarczą na długofalowym dynamizowaniu wymiany towarowej Chin z resztą świata. Stworzyliśmy korzystne warunki dla inwestycji zagranicznych i wspieramy transfer nowych technologii. Postawiliśmy na gospodarkę nowoczesną, innowacyjną. Nie boimy się kontaktów ze światem. Są też uwarunkowanie genetyczne – niebagatelną rolę odgrywa nasza tradycyjna mentalność – szacunek dla przedsiębiorczości oraz kult pracy. Jesteśmy jednym z największych na świecie centrów handlowo-finansowych. Dodatkowo, rokrocznie gospodarkę Hongkongu napędzają potężne rzesze turystów, którzy przyjeżdżają do nas z całego świata, do wolnocłowych sklepów na tanie zakupy. Suma tych wszystkich przesłanek złożyła się na wielki wzrost gospodarczy, ale podstawowymi sprawami są wolności gospodarcze, przejrzyste prawo, prosty ale spójny system instytucjonalny, niskie obciążenia podatkowe, mały zakres interwencji państwa. Zawsze warto sięgać po rozwiązania liberalne! Polska powinna iść tą samą drogą. Czyli rozszerzać obszar wolności gospodarczych, zawężać teren działalności państwa, rozwijać przedsiębiorczość obywateli, ustanawiać proste, czytelne prawo i zmniejszać obciążenia podatkowe. W gospodarce wolnorynkowej dla wszystkich muszą obowiązywać takie
same reguły.

Zarówno w kontekście Hongkongu, jak i Polski, mówi się o potencjalnych zagrożeniach demograficznych?

Wprawdzie rodzi się u nas ciągle mniej dzieci niż powinno, jednak wysoki poziom migracji przede wszystkim z terenu Chin Kontynentalnych, ale również innych regionów świata, powoduje, że mimo ujemnego przyrostu naturalnego, liczba mieszkańców Chin ciągle wzrasta. Najlepszym sposobem na przełamanie problemów demograficznych jest otwarcie się na świat, poszanowanie różnych grup etnicznych i rozmaitych wyznań. Inność nie musi być obca. Nie wolno postrzegać jej jako zagrożenia, lecz jako coś, co wzbogaca tradycyjną tkankę społeczną. Obecność nowych grup etnicznych w naszej przestrzeni społecznej tworzy wartość dodaną. Nowoczesne społeczeństwa w tym zglobalizowanym świecie muszą być otwarte i pluralistyczne. My wszystkich zapraszamy do Hongkongu. Jak już ktoś raz do nas przyjedzie, to rzadko kiedy chce wracać z powrotem, do swojego kraju.