Celem reformy emerytalnej była jej optymalizacja

Reforma systemu emerytalnego ma na celu jego optymalizację pod względem kosztowym. Nadrzędnym celem jest zabezpieczenie wypłaty świadczeń emerytalnych dla jak największej liczby uprawnionych. Zmiany wprowadzone w latach 2010-2015 były konieczne, ale nie są wystarczające. Niemniej, najtrudniejsze za nami.

Polski system emerytalny na początku swojego istnienia opierał się na bardzo prostym modelu ściśle powiązanym ze strukturą demograficzną państwa. Na jednego uprawnionego do świadczenia emerytalnego przypadać miało przynajmniej 3 pracujących – dzięki temu z ich składek w wysokości około 20 proc. wynagrodzenia można było sfinansować emeryturę, której stopa zastąpienia wynosiła około 60 proc. Mechanizm ten opierał się na założeniu, że struktura demograficzna jest praktycznie niezmienna. Rzeczywistość pokazała, że jest to założenie błędne.

ZUS jako instytucja skończył 80 lat. Trudno nie zauważyć, ze przez blisko pół wieku działał w gospodarce socjalistycznej, gdzie racjonalność zarządzania zasobami finansowymi, a także prognozowanie ich zużycia w przyszłości, pozostawiały wiele do życzenia. Do tego należy dodać, że system socjalistyczny rozpuścił i utrwalił postawę roszczeniową wielu grup społecznych w kraju, co w warunkach transformacji ustrojowej zaowocowało całkowicie nieracjonalnym gospodarowaniem zasobami funduszy społecznych -głównie na skutek podejmowanych decyzji politycznych.

Koronnym przykładem jest traktowanie funduszu rentowego jako faktyczny sposób na sfinansowanie rekompensat dla ludności, która utraciła pracę na skutek prywatyzacji czy też zamknięcia PGR-ów. W 2000 roku w Polsce było prawie 2 mln rencistów. ZUS zarządza kilkoma funduszami, które często w opinii publicznej traktowane są jako jeden. W rzeczywistości emerytury wypłaca się z funduszu emerytalnego, a renty z funduszu rentowego. Wobec tych dwóch różnych świadczeń prowadzi się osobne polityki. My zajmiemy się reformą emerytalną.

Zmiany wprowadzone w latach 2010-2015 miały na celu optymalizację kosztów po stronie budżetu państwa. Należy zrozumieć, że system emerytalny nie może zbankrutować z powodu obowiązku finansowania deficytu z budżetu państwa. Jest on przewidywalny i prosty do prognozowania. Z tego względu rząd zawsze będzie miał czas na uzupełnienie niedoborów, które chociaż wydają się dużym obciążeniem to mimo wszystko ich wysokość nie stanowi zagrożenia dla finansów publicznych w długim okresie. Niemniej racjonalizacja była konieczna z uwagi na zmianę struktury demograficznej kraju a także eliminację błędu systemowego, który zamiast generować korzyści dla emerytów był źródłem rosnących kosztów i konieczności finansowania części niedoborów z Funduszu Rezerwy Demograficznej.

W pierwszej kolejności obniżano udział składki do OFE w całej składce emerytalnej z 7,3 p.proc do 2,3 p.proc, czyli z 37 proc. do 11 proc. Z danych historycznych wynikało, że stopa zwrotu z inwestycji Otwartych Funduszy Emerytalnych ledwo przekraczała inflację i z trudem korelowała ze wzrostem PKB. Ponadto OFE prawie całkowicie zdominowały polski rynek finansowy i istniało wielkie niebezpieczeństwo, że inwestycje funduszy doprowadzą do przewartościowania aktywów firm notowanych na giełdzie, których liczba w końcu jest skończona. Z kolei umożliwienie im zwiększania udziału inwestycji na rynkach zagranicznych było zbyt niebezpieczne z punktu widzenia interesu strategicznego państwa.

Z tego względu OFE przede wszystkim skupowały obligacje państwowe, które emitowano po to, by pokryć część deficytu powstałego na skutek konieczności refundacji składek do OFE dla ZUS-u. Innymi słowy, OFE zarabiały na długu tworzonym po to, by zapewnić im legalne finansowanie przy jednocześnie niewystarczającej stopie zwrotu z inwestycji na rynkach kapitałowych m.in. z tego powodu,że polska giełda w pewnym momencie stała się za mała dla OFE.

Wyeliminowanie tego procesu przyczyniło się do obniżki kosztów działania systemu. W kolejnym kroku podjęto decyzję o podniesieniu wieku emerytalnego – warto zwrócić uwagę na to, że dzięki postępowi medycznego żyjemy coraz dłużej. System przewidziany był na średnio 16-letni okres finansowania świadczeń dla poszczególnego emeryta. W związku z tym były dwie możliwości. Pierwsza opcja to zwiększenie składek, co z uwagi na niskie płace i wysoki udział składki w ogóle obciążeń zawartych wynagrodzeniu, była całkowicie nieakceptowalne społecznie. Przyjęto rozwiązanie polegające na zwiększeniu wieku emerytalnego do 67 roku życia– bezwarunkowo dla mężczyzn i stopniowo dla kobiet. Warto zwrócić uwagę na fakt, że średni wiek przejścia na emeryturę w Polsce wynosi obecnie mniej niż 60 lat! Efektywnie wciąż bardzo wysoki odsetek korzysta z uprawnień emerytalnych w bardzo młodym wieku i to jest jedna z głównych przyczyn problemów z rosnącą refundacją FUS-u z budżetu państwa.

W istocie, gdyby efektywny wiek przejścia na emeryturę w Polsce był o 3 lata wyższy to nie byłoby przeciwwskazań do obniżenia wieku emerytalnego. Bardzo duża liczba środowisk zawodowych uprawnionych do wcześniejszych świadczeń powoduje, że przez bardzo długi okres otrzymują oni świadczenia, na które większość z nich nigdy nie zapracowała. Dochodzi do odwrócenia relacji długu pokoleniowego – zamiast młodzi zadłużać się u starych to starzy systemowo zadłużają się u młodych. Uszczelnienie systemu i podnoszenie wieku emerytalnego wraz z odebraniem licznych przywilejów emerytalnych wciąż olbrzymiej grupie ludzi jest nadrzędnym celem do zabezpieczenia przyszłych emerytów, którzy nigdy nie mieli i nie będą mieli szansy z tych przywilejów skorzystać. System PRL-u doprowadził do takiej sytuacji, że w polskim społeczeństwie mieliśmy spory odsetek emerytów, którzy mając tylko 20-letni okres składkowy pobierali świadczenia przez ponad 35 lat. Dotyczy to w szczególności kobiet, które zwykle również dziedziczyły wyższe emerytury po zmarłych mężach.

W następnym kroku doszło do nacjonalizacji portfela obligacji państwowych zgromadzonych przez OFE. Dzięki przeniesieniu długu państwa z OFE do ZUS-u państwo mogło pozwolić sobie na umorzenie obligacji na kwotę blisko 150 mld zł, z których roczne odsetki stanowiły kwotę co najmniej 4 mld zł rocznie. Część obligacyjna otwartych funduszy była odpowiedzialna za wysoki wzrost obciążeń finansów publicznych i nieadekwatnie niski przyrost oszczędności emerytalnych. Proces umorzenia zatem należy uznać za racjonalny w kontekście zabezpieczenia przyszłych emerytur pod warunkiem, że państwo nie wyda zaoszczędzonych środków na wzrost liczby przywilejów emerytalnych tylko np., na inwestycje strategiczne tworzące racjonalne przesłanki do osiągania zysków w przyszłości.

Autor jest wiceprezesem Fundacji Krakowskie Przedmieście

Avatar

Michał Kazimierz Pruski

wiceprezes Fundacji Krakowskie Przedmieście