Czas na porządki w spółkach Skarbu Państwa!

W czasie sprawowania funkcji premiera przez Jarosława Kaczyńskiego pracę straciło 1509 menedżerów spółek Skarbu Państwa. Za kadencji Donalda Tuska doszło do 5434 zmian kadrowych w tym segmencie gospodarki. Podczas katowickiej konwencji programowej PiS w lipcu br. europoseł Dawid Jackiewicz zapowiadał „dokładne rozliczenie” szefów państwowych firm, zmiany zasad ich wynagradzania oraz wzmocnienie funkcji nadzorczych Prokuratorii Generalnej Rzeczypospolitej (dotychczasowa nazwa: Skarbu Państwa). Na razie politycy Prawa i Sprawiedliwości ucinają personalne spekulacje. Trudno się temu dziwić, ponieważ dopiero trwają prace nad wyłonieniem składu gabinetu.

Nie ulega wątpliwości, że żadna firma bez względu na osobę właściciela nie jest w stanie osiągać dobrych wyników finansowych, jeżeli kierują nią menedżerowie pozbawieni koniecznych kompetencji i wizji rozwijania biznesu. W przypadku spółek Skarbu Państwa dodatkowym czynnikiem oceny zarządu jest efektywność w wykonywaniu ministerialnych planów dotyczących firm. W związku z tym każda wymiana ekipy rządzącej powoduje mniejsze lub większe kadrowe tsunami w „polskich srebrach rodowych”. Miejmy nadzieję, że dojście do władzy PiS spowoduje usunięcie dygnitarzy, którzy w ostatnim czasie splamili się niekompetencją lub niezrozumieniem wymogów racji stanu.

Górniczy bałagan

Prawdopodobnie jedną z pierwszych personalnych decyzji nowego rządu będzie wybór nowego prezesa Kompanii Węglowej. Poprzedni, Krzysztof Sędzikowski zdążył się już bowiem podać do dymisji, tłumacząc się brakiem sukcesów w szukaniu inwestorów gotowych na ratowanie kopalń. W ciągu nieco ponad pół roku sprawowania tej funkcji (jego kadencja upływa w grudniu) nie udało mu się znaleźć wspólnego języka ze związkami zawodowymi, które żegnają go bez żalu.

Politycy PiS już wcześniej nie szczędzili ostrych słów górniczym menedżerom. W lutym br. kandydujący na prezydenta Andrzej Duda oskarżył ówczesnego prezesa Jastrzębskiej Spółki Węglowej Jarosława Zagórowskiego o doprowadzenie do starć policji z pracownikami JSW. Na tym stanowisku również obecnie panuje wakat, ponieważ następca Zagórowskiego Edward Szlęk we wrześniu podał się do dymisji z powodów zdrowotnych. Przed Ministerstwem Skarbu Państwa stoi więc zadanie znalezienia specjalistów, którzy wyprowadzą sektor z sytuacji, w której funkcjonujące od dziesięcioleci kopalnie są zamykane jako rzekomo nierentowne, po czym niemieckim przedsiębiorcom przyznawane są koncesje na wiercenie w tym samym złożu.

Pod lupą ABW

Coraz częściej mówi się o tym, że pojawienie się funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w siedzibie KGHM Polska Miedź doprowadzi do dymisji prezesa Herberta Wirtha. Śledztwo Prokuratury Apelacyjnej we Wrocławiu dotyczy nadużycia zaufania w obrocie gospodarczym, czyli wyrządzenia szkody majątkowej w wielkich rozmiarach. Na razie nikomu w tej sprawie nie postawiono zarzutów. Wirth cieszył się dobrą reputacją na rynku ze względu na osiągane wyniki finansowe oraz ambitne podejście do biznesu, którego przejawem były inwestycje prowadzone w Chile, Kanadzie i USA.

Gdyby jednak przyszło mu zapłacić za brak nadzoru nad podwładnymi, jego następcą miałby zostać wiceprzewodniczący dolnośląskiego sejmiku Krzysztof Skóra, który stał na czele spółki w latach 2006-2008. Polityk dementuje te pogłoski, zamiaru wystartowania w ewentualnym konkursie na prezesa KGHM nie kryje zaś przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego Ryszard Zbrzyzny. Nowy włodarz firmy może mieć ułatwiony start, ponieważ PiS zapowiada zwolnienie legnickiego giganta z podatku od kopalin.

Niepokorni podnoszą głowy

Nie zawsze współpraca rządu z kierownikami państwowych przedsiębiorstw przebiega bezkolizyjnie, nawet jeżeli są to przedstawiciele tego samego obozu politycznego. Niedawno zarząd Tauronu zapłacił dymisjami za opór wobec próby zmuszenia firmy do udziału w ratowaniu Kopalni Węgla Kamiennego „Brzeszcze” bez przeprowadzenia jej restrukturyzacji. Taki sam los spotkał także poddawanych presji w tej sprawie członków rady nadzorczej Polskiej Grupy Energetycznej. Prezes Andrzej Tersa nie chciał także powracać do finansowania budowy nowego bloku elektrowni w Ostrołęce. Czyżby menedżerowie zaczęli obawiać się skutków wejścia w życie w nowym roku dyrektywy zwiększającej kary pieniężne dla członków zarządów za działania na niekorzyść spółki oraz wprowadzającej odpowiedzialność rady nadzorczej?

Być może roszad kadrowych będzie mniej niż się spodziewano, ponieważ w ostatnim czasie Ministerstwo Skarbu Państwa dopatrzyło się w niektórych swoich nominatach pro-PiS-owskich sympatii. Z tego powodu w sierpniu niemal pozbawiony stanowisk został prezes PKO Bank Polski Zbigniew Jagiełło, którego przed odejściem na boczny tor prawdopodobnie uratowało wstawiennictwo premier Ewy Kopacz. Jak widać, upolitycznienie stanowisk menedżerskich prowadzi w Polsce do sytuacji na granicy absurdu. Można mieć tylko nadzieję, że nowi włodarze dokonają selekcji na racjonalnych zasadach, a nie aby zadośćuczynić plotkom z medialnej giełdy.

Energetyczni ryzykanci

Ministerstwo Skarbu Państwa (lub Górnictwa i Energetyki, jeżeli takie zostanie powołane) powinno uważnie przyjrzeć się ostatnim działaniom władz polskich koncernów związanych z obrotem paliw. Jak alarmowaliśmy w październiku, PKN Orlen podpisał kontrakt na dostawy gazu ziemnego z holenderską firmą Vitol. Częściowo zaopatruje ona w ten surowiec także Grupę Azoty. Innymi słowami, prezes Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa Mariusz Zawisza wraz ze współpracownikami toleruje sytuację, w której najbardziej energochłonne polskie przedsiębiorstwa zaopatrują się w rosyjskie paliwo u zachodnich pośredników, podcinając w ten sposób pozycje jego firmy.

Władze PGNiG nie są też w stanie potrzymać ekspansji Gazpromu w roli dostawcy polskich przedsiębiorstw komunikacyjnych, np. Miejskich Zakładów Autobusowych w Warszawie. Spółka płaci poważną cenę za opóźnienia w budowie gazoportu w Świnoujściu, co może zakończyć się wykupieniem polskich udziałów w zarządzającym rurociągiem jamajskim przedsiębiorstwie EuRoPol GAZ przez Rosjan, czyli zupełnym uzależnieniem rodzimej energetyki od wschodniego sąsiada. Kierownictwo PKN Orlen naraziło się też ostatnio na krytykę związkowców z powodu awansów kierowników obszarów produkcji na stanowiska dyrektorskie, co rzekomo było możliwe dzięki zwolnieniu dużej grupy pracowników.

Cisza przed burzą

Poprawki w ustawodawstwie dotyczącym zatrudnienia w spółkach Skarbu Państwa są konieczne, ponieważ ustawa o wynagradzaniu osób kierujących podmiotami prawnymi z 3 marca 2000 r., która miała ograniczyć płacowe szaleństwa w sektorze państwowym, okazała się względnie łatwa do obejścia. Być może pozytywną rolę w kadrowej selekcji odegrają ugrupowania opozycyjne. Paweł Kukiz zapowiada przygotowanie „ustawy antysitwowej”, ukierunkowanej na – jak mówi – wyprowadzenie partii z zakładów pracy.

Bez względu na ocenę działań dotychczasowych prezesów, istotne będą nie tylko same przesunięcia, lecz także styl ich przeprowadzania. Niespodziewane zmiany kierownictwa, których nie brakowało w poprzednich latach, mogłyby niekorzystnie wpłynąć na giełdową kondycję spółek. Coraz częstsze korzystanie przez rządowe agendy z konsultacji z doradcami personalnymi pozwala wierzyć, że tak ważne decyzje będą zapadały w odpowiedniej atmosferze.

Autor jest doktorem nauk politycznych PAN

 

——

 

 

 

 
Kordian Kuczma

Kordian Kuczma

doktor nauk politycznych PAN