Dyrektywa tytoniowa niegroźna dla handlu i budżetu państwa?

Według Polskiej Izby Handlu unijna dyrektywa wprowadzi poważne utrudnienia dla sprzedawców i konsumentów tytoniu, jednocześnie rozkwitnie szara strefa, powodując duże straty w budżecie państwa. Pojawiają się jednak opinie, że nie będzie ona miała żadnego negatywnego wpływu.

https://player.vimeo.com/video/152672142

Do projektu ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych wraca zapis w nowej formie, który wprowadza zakaz informacji o dostępnej ofercie w sklepach. Na opakowaniach większość powierzchni zajmie ostrzeżenie zdrowotne, natomiast znaki graficzne – nazwa marki i loga producentów będą niewielkie. Usunięcie informacji o markach wyrobów tytoniowych z punktów sprzedaży nie jest wymagane przez europejską dyrektywę. 

– Do tej pory obowiązywała informacja na temat dostępnej sprzedaży. Teraz już jej nie będzie, więc taka sytuacja utrudni konsumentowi dokonanie wyboru. Papierosy mentolowe mogą być w sprzedaży do 2020 roku, ale zgodnie z ustawą implementującą dyrektywę nie będzie można tego w żaden sposób oznaczać na opakowaniach, więc wprowadzi to poważne utrudnienia dla sprzedawców i konsumentów. Pierwsi nie będą wiedzieli, co sprzedają, drudzy, co kupują, mówi Maciej Ptaszyński, dyrektor generalny Polskiej Izby Handlu.

Obawy te mogą okazać się nieuzasadnione i zmiany na opakowaniach wyrobów tytoniowych mogą nie mieć żadnego znaczenia dla kupujących. Sebastian Starzyński, prezes instytutu badawczego ABR SESTA, uważa, że stali nabywcy nie odczują zmiany, natomiast tego rodzaju zakaz w przypadku osób, które zaczęły palić lub robią to rzadko, może przyczynić się do ograniczenia nałogu palenia. Jego zdaniem dyrektywa jest ważna, gdyż oznaczenia na opakowaniach wprowadzają klientów w błąd. Kiedy klient kupuje papierosy typu light może podświadomie myśleć, że są one mniej szkodliwe, z kolei kupując mentolowe może uważać, że jest to niemal substytut gumy do żucia. 

– Nowy format opakowania nie będzie miał dużego wpływu na sam proces sprzedaży papierosów, gdyż zwykle są one podawane przez sprzedawcę. Zatem dla stałych klientów, którzy wiedzą, jakie papierosy chcą kupić tak naprawdę sytuacja niewiele się zmieni, ocenia Starzyński.

Polska Izba Handlu przestrzega przed powiększeniem się szarej strefy w wyniku błędów i opóźnienia  implementacji dyrektywy tytoniowej. Według PIH-u efektem przejścia Polaków do szarej strefy będą straty budżetu państwa, które mogą wynieść od kilku do kilkunastu miliardów złotych, natomiast szara strefa w Polsce wynosi już około 30 procent, a w pewnych regionach kraju ponad 60 procent.  

– W niektórych krajach UE podobne rozwiązania już zostały wprowadzone. Takim przykładem jest Wlk. Brytania, gdzie wprowadzono m.in. zakaz ekspozycji wyrobów tytoniowych w sprzedaży większych sklepów. Wprowadzenie zakazu informowania o wyrobach tytoniowych w punkcie sprzedaży w Polsce jest bardzo zbliżone do zakazu ekspozycji. W Wlk. Brytanii jest jedna z największych szarych stref wyrobów tytoniowych w całej Europie, dodaje Ptaszyński.

Celem dyrektywy nie jest uderzenie w polski handel, a zmiana nawyków i ochrona zdrowia. Producentom tego rodzaju wyrobów z całą pewnością ona nie sprzyja i może spowodować znaczny spadek zysków po jej wdrożeniu. Dlatego szereg komentarzy negatywnie ją oceniających i przestrzegających przed nadmiernymi zakazami może wynikać z aktywnych działań lobbingowych branży tytoniowej. 
– W najbliższym czasie na pewno spotkamy się z licznymi przykładami działalności lobby tytoniowego, które będzie chciało nas przekonać do tego, że najnowsza dyrektywa będzie miała zły wpływ na polski rynek tytoniowy i powiększy się szara strefa. W mojej ocenie szara strefa głównie powstała na skutek różnic ceny, która wynika z podatków i zmiana opakowania oraz grafiki nie będzie miała żadnego wpływu na powiększenie szarej strefy, uważa Sebastian Starzyński.

W związku z nowymi regulacjami zapewne pojawią się różnego rodzaju pomysły jak je ominąć. Dlatego istotne jest, jak będzie reagował aparat państwowy na działania branży tytoniowej – czy je wesprze, czy raczej będzie mocno egzekwował nowe zapisy prawne. 

W Stanach Zjednoczonych niektóre sieci handlowe już wycofały ze sprzedaży wyroby tytoniowe. Przykładem jest ogromna sieć CVS Pharmacy, która posiada ponad 7 tys. punktów handlowych w USA i która, podejmując decyzję o zaprzestaniu sprzedaży we własnych sklepach, godzi się na stratę, szacowaną na ok. 2 mld dolarów obrotu rocznie, w imię ochrony zdrowia swoich konsumentów.  
——