Granty nie przed wieprze!

Kiedy mówimy o inwestowaniu w Polsce, mamy na myśli zarówno inwestycje zagraniczne, jak i zwiększanie skłonności do inwestowania przedsiębiorstw polskich. O tym ostatnim bardzo często zapominamy.


Działania zmierzające do zwiększenia inwestycji w obu tych kierunkach są w gruncie rzeczy podobne. Kluczową rolę odgrywają tu obniżenie podatków i uproszczenie systemu podatkowego, poprawa infrastruktury oraz systemu prawnego, co polega m.in. na zmniejszeniu liczby zmian prawnych, ujednoliceniu interpretacji przepisów prawnych i usprawnieniu egzekucji prawa.

Osobną kwestią są zachęty inwestycyjne i obsługa inwestorów zagranicznych.
Polska jest dzięki wielkości rynku i szybkiemu wzrostowi gospodarczemu jedną z najlepszych w Europie lokalizacji dla inwestycji zagranicznych. Niestety, nasz kraj nie jest samotną wyspą. Sąsiaduje z państwami, które konkurują o tych samych inwestorów, ale które zmiany przeprowadzają szybciej i dalej w nich idą.

Najlepszym tego przykładem jest Słowacja. Jeszcze kilka lat temu kraj ten nie liczył się w tej konkurencji. Dwa, trzy lata temu dołączył do grona liderów. Słowacja zdołała pozyskać szereg atrakcyjnych inwestycji motoryzacyjnych i w dziedzinie elektroniki, czyli w sektorach bardzo zaawansowanych technologicznie. Na przykładzie tego państwa widać jak na dłoni czynniki kluczowe dla inwestorów. Słowacja dokonała głębokiej reformy systemu podatkowego; ujednoliciła stawki podatków VAT, PIT i CIT na poziomie 19 proc. Istotnym czynnikiem usprawniającym napływ inwestycji jest tam sprawny system obsługi inwestorów. Kolejnym elementem był wiarygodny plan rozwoju infrastruktury drogowej.

System zachęt dla inwestorów ma znaczenie duże, ale nie fundamentalne. Podstawowe znaczenie mają bowiem koszty pracy, produkcji, lokalizacja, czas i długość dotarcia do danego miejsca oraz inne aspekty logistyczne. Zachęty są brane pod uwagę na późniejszym etapie — gdy inwestor ma do wyboru 2-3 konkurencyjne kraje, a analiza fundamentalna wskazuje mniej więcej na podobną ich ocenę. Wówczas system zachęt staje się bardzo istotny i w ostatnich latach często bywało tak, że Polska przegrywała na etapie ostatnim.

Nawet jednak na tym etapie kluczowa była nie tyle wartość środków przeznaczanych na granty inwestycyjne lub wysokość zwolnień podatkowych, ile fakt, że system zachęt jest mało przejrzysty, przez co inwestor nie może się dowiedzieć, czy otrzyma pomoc publiczną, czy też nie.

System wynikający z ustawy o finansowym wspieraniu inwestycji jest w Polsce niesłychanie skomplikowany, nieprzejrzysty i nie daje inwestorom żadnej pewności uzyskania pomocy publicznej. Do tego dochodzą ograniczenia w pomocy publicznej wynikające z traktatu akcesyjnego. Wiele obietnic rządu w tym zakresie jest de facto niezgodne z prawem. Nawet jeżeli rząd później stara się z tych obietnic wywiązać, to nie ma instrumentów, które pozwalałyby mu swobodnie decydować o przyznaniu pomocy publicznej temu lub innemu inwestorowi.

Pozostają istniejące w naszym kraju specjalne strefy ekonomiczne. To one mogą zachęcać do inwestowania, bo są przejrzyste i przewidywalne. Inwestor, który zainwestuje w strefie, wie, że będzie na pewno beneficjentem zwolnień podatkowych, ponieważ jest to zagwarantowane w traktacie akcesyjnym.

Systemy czeski i słowacki są przejrzyste i elastyczne — w konkretnych przypadkach pozwalają rządowi bardzo szybko decydować. Słowacja skopiowała model czeski z silną agencją centralną obsługującą inwestorów zagranicznych na wzór Czech Investu, m.in. negocjującą w imieniu rządu wartość pomocy publicznej.

Należałoby i u nas uprościć i uporządkować ustawę o finansowym wspieraniu inwestycji, gdyż w obecnym jej kształcie procedury są skomplikowane, a oceny wniosków trwają długo. Warunki, które muszą spełnić firmy, zostały ustalone na zbyt niskim poziomie. W efekcie do urzędów trafia lawina wniosków. A przecież granty powinny być kierowane wyłącznie do przedsiębiorstw strategicznych, których inwestycje zaowocują znaczącym zwiększeniem zatrudnienia, albo do takich, za sprawą których dokonuje się bardzo istotny postęp technologiczny.

Tylko taka konstrukcja systemu zachęt pozwoli na skuteczne przyciąganie inwestycji, które będą kołem zamachowym gospodarki.

Autor jest ekspertem White & Case