Greckie memento mori

W ciągu dwóch ostatnich lat legalny rynek papierosów w Polsce skurczył się o ponad 10 proc., szara strefa wzrosła zaś do 25 proc. Tracą na tym producenci, ale przede wszystkim budżet państwa, który notuje mniejsze wpływy z podatku akcyzowego i VAT. Jak wynika z doświadczeń Grecji, zmiana struktury akcyzy na wyroby tytoniowe poprzez obniżenie stawki procentowej i jednoczesne znaczne podniesienie części kwotowej wcale nie stabilizuje dochodów budżetowych i nie hamuje też rozwoju szarej strefy.

Wprawdzie nasze Ministerstwo Finansów zrezygnowało na razie z planów wprowadzenia podobnej reformy akcyzowej, ale wpływowe lobby co chwilę próbuje wrócić do zarzuconego tematu. Grecki przykład pokazuje, że nie warto słuchać takich podszeptów.

Nie tędy droga

Pod koniec 2012 r. rząd Grecji, szukając dużych powtarzalnych dochodów podatkowych na pokrycie ogromnego deficytu, uległ argumentom przedstawianym przez część branży tytoniowej i zmienił strukturę akcyzy nakładanej na wyroby tytoniowe: papierosy i tytoń do palenia. Radykalnie, bo do 20 z 52,45 proc. obniżono stawkę procentową, jednocześnie drastycznie podnosząc część kwotową z 20,37 do 80 euro za 1 000 sztuk papierosów. Tak zwana reforma akcyzowa miała zwiększyć i ustabilizować dochody budżetowe borykającej się już piąty rok z kryzysem finansowym Grecji. Perspektywa była kusząca dla każdego państwa, zwłaszcza będącego na finansowej kroplówce. W sumie wsparcie Unii Europejskiej, Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Europejskiego Banku Centralnego wyniosło 240 mld euro, mimo to Grecja nadal nie jest w stanie samodzielnie pozyskiwać finansowania z rynku.

Spadek dochodów zamiast wzrostu

Oficjalne dane greckiego resortu finansów wskazują, że zaordynowana reforma akcyzowa, wbrew solennym zapowiedziom, nie pomogła, a wręcz zaszkodziła państwowym finansom. W budżecie na rok 2013 zaplanowano, że dochody podatkowe od sprzedanych papierosów i tytoniu do palenia wyniosą 3 227 mln euro, w tym z akcyzy na wyroby tytoniowe 2 513 mln euro i 714 mln euro z podatku od towarów i usług (VAT). Ministerstwo Finansów było dość ostrożne, bo w 2012 r. do państwowej kasy z obu podatków od sprzedaży detalicznej papierosów wpłynęło łącznie 3 436 mln euro (zaplanowano 3 473 mln euro, dochody wyniosły więc 98,9 proc. planu). Greccy urzędnicy odpowiedzialni za finanse publiczne zakładali więc, że mimo tzw. reformy akcyzowej dochody zebrane od palaczy będą spore, bo o 6,1 proc. (209 mln euro) niższe niż w 2012 r. Przeliczyli się, bo szacunki resortu finansów okazały się zbyt optymistyczne. Dochody z akcyzy tytoniowej wyniosły bowiem 2 503 mln euro (99,6 proc. planu), a z tytułu VAT do państwowej wpłynęło jedynie 682 mln euro (95,5 proc. zaplanowanej kwoty). Ostatecznie w 2013 r. łączne dochody uzyskane z akcyzy i podatku VAT na wyroby tytoniowe wyniosły 3 185 mln euro, czyli o 1,3 proc. (42 mln euro) mniej niż zaplanowano w budżecie. Co ważniejsze, dochody uzyskane w pierwszym pełnym roku obowiązywania reformy akcyzowej były niższe aż o 7,3 proc., tj. o 251 mln euro (czyli ponad miliard złotych) niż w 2012 r., gdy przez większość roku obowiązywały stare zasady naliczania podatku akcyzowego.

Nie chcą skorygować kursu

Myli się jednak ten, kto myśli, że grecki rząd jest świadom, że kraj będący w permanentnej finansowej zapaści powinien dbać o każde euro i skoryguje swoją politykę podatkową. Bo przecież wbrew zapowiedziom autorów reformy akcyzowej, dochody spadły i to znacznie. Greckie resort finansów nie zamierzał jednak zejść z obranego kursu. W 2014 r. stawkę procentową utrzymano na niskim poziomie 20 proc. Znów okazało się, że plany sobie, a rzeczywistość sobie. Od stycznia do końca sierpnia br. dochody z akcyzy na wyroby tytoniowe wyniosły 1 506 mln euro, o 2,8 proc. (43 mln euro) mniej niż zapisano w ustawie budżetowej. Dochody z VAT były nieznacznie, bo 1,3 proc. (5 mln euro) niższe od planowanych. W sumie koncerny tytoniowe przekazały 1 982 mln euro, co oznacza, że dziura w dochodach z akcyzy i VAT wyniosła 48 mln euro (zaplanowano wpływy w wysokości 1 940 mln euro). Co ważniejsze, rok wcześniej w tym samym okresie z akcyzy i VAT do państwowej kasy wpłynęło łącznie 2 063 mln euro. Dochody podatkowe uzyskane od branży tytoniowej po ośmiu miesiącach 2014 r. są więc o 8,2 proc. (170 mln euro) niższe niż w tym samym okresie 2013 r. Dwa lata wcześniej, gdy obowiązywały poprzednie zasady wyliczania akcyzy (stawka procentowa w wysokości 52,45 proc. i kwotowa 20,37 euro za 1 000 sztuk) dochody budżetowe z akcyzy i VAT wyniosły 2 285 mln euro, co oznacza, że były o 17,8 proc. (345 mln euro) wyższe niż osiągnięte w tym roku!

Stabilizacja, czyli niższe dochody

Optymiści mogą sugerować, że dochody z akcyzy na wyroby tytoniowe uzyskane w 2013 r. były nieznacznie wyższe niż ściągnięte z palaczy w 2008 r., a więc przed wybuchem światowego kryzysu. W 2008 r. doszło do spektakularnego finansowego upadku Grecji, po tym, jak inwestorzy de facto odmówili rządowi udzielania kolejnych kredytów (przeprowadzona jesienią 2009 r. przez grecki rząd kolejna rewizja danych statystycznych unaoczniła ogrom problemów strukturalnych greckich finansów publicznych, podważając zdolność Grecji do obsługi zadłużenia, w tym zagranicznego). Rentowności 10-letnich greckich obligacji poszybowały do rekordowych 30 proc. (obecnie wynoszą 7,3 proc. – stan na 23.10.2014 r.) i Grecja nie miała czym sfinansować bieżących wydatków.

Danina płacona przez palaczy zaczęła spadać dopiero od 2012 r., gdy wyniosła 3,436 mld euro. W latach 2008–2011, pomimo kryzysu dochody z akcyzy na wyroby tytoniowe rosły! W szczycie wyniosły 3,89 mld euro, co oznacza, że greccy palacze i palący papierosy turyści tłumnie odwiedzający Grecję znacznie wsparli dziurawy budżet. Dochody podatkowe od wyrobów tytoniowych zaplanowane na rok 2014 mają być nawet minimalnie, bo 0,5 proc. wyższe niż w roku 2013 i mają wynieść 3 201 mln euro. Dane po ośmiu miesiącach nie pozostawiają złudzeń – planu nie uda się zrealizować. W tej sytuacji warto zadać pytanie, czy potencjalnego bankruta stać na rezygnację z 687 mln euro dochodów rocznie, bo tyle wynosi różnica pomiędzy wpływami z akcyzy dla wyrobów tytoniowych w 2011 r., a planowanymi na ten rok. Jeśli uwzględnimy, że tegoroczne dochody są niższe o 170 mln euro, błędne decyzje urzędników i polityków dotyczące zmiany struktury akcyzy będą kosztować grecki budżet przynajmniej 860 mln euro rocznie utraconych dochodów.

Szybko rośnie szara strefa

Jaka jest przyczyna spadku dochodów podatkowych? Odpowiedź jest prosta: gwałtowne kurczenie się legalnego rynku papierosów. Mniejsza baza podatkowa (mniejszy wolumen wyrobów objętych akcyzą) to niższe wpływy budżetowe. W 2013 r. sprzedaż opodatkowanych papierosów w Grecji zmniejszyła się o 13 proc. (o 2,7 mld), do 18,2 mld sztuk. Wraz z ekwiwalentem pozostałych wyrobami tytoniowymi (jest to głównie tytoń do palenia) wolumen legalnej sprzedaży wyniósł w ub.r. 21,3 mld sztuk. Grecy, zresztą podobnie jak Polacy, wcale nie ograniczają palenia, przynajmniej nie w takim szybkim tempie, jak wynikałoby z kurczenia się legalnego rynku. Łączna konsumpcja wyniosła w 2013 r. według szacunków branży 26,4 mld sztuk papierosów. Szara strefa wyniosła w Grecji 5,1 mld sztuk, czyli 22 proc. całego rynku. Gdyby jej nie było, dochody budżetowe z tytułu akcyzy mogłyby być w 2013 r. o ok. 800 mln euro wyższe. W 2014 r., według szacunków renomowanych firm konsultingowych zatrudnianych przez branżę, udział szarej strefy w całkowitej konsumpcji ma wzrosnąć do 25 proc., oczywiście kosztem legalnego rynku, który skurczy się o 9,9 proc., do 19,2 mld sztuk.

Warto przypomnieć, że jeszcze w 2009 r. szarą strefę szacowano w Grecji na zaledwie 5 proc. całej konsumpcji wyrobów tytoniowych. To wyliczenia branży, a nie tamtejszego urzędu statystycznego, czy resortu finansów, więc można im wierzyć. Trzeba przyznać, że kryzys ekonomiczny spowodował jej gwałtowny wzrost. W 2010 r. jej udział wzrósł do 7 proc. całości konsumpcji, a rok później do 11 proc. Nie miało to jednak żadnego widocznego wpływu na wielkość dochodów akcyzy i VAT ze sprzedaży papierosów osiąganych przez greckie państwo. W 2009 r. wyniosły one 3,247 mld euro (po wzroście o 2,3 proc.). W 2010 r. dochody wzrosły o 13,7 proc. do 3,692 mld euro, a w 2011 r. do kasy państwa wpłynęło z tego tytułu o 5,3 proc. więcej (3,888 mld euro).

Grecki fenomen?

Biorąc pod uwagę, że legalna sprzedaż papierosów – głównego segmentu rynku – kurczy się w tempie dwucyfrowym od 2009 r. osiągnięty wzrost dochodów z akcyzy wygląda na grecki fenomen (albo sztuczkę księgową). Okazuje się, że rozrost szarej strefy skutecznie hamował wzrost sprzedaży legalnego rynku tytoniu do palenia. W 2010 r. ich wolumen wzrósł o 30 proc., do 2,6 mld sztuk (ekwiwalentu papierosów), w 2011 r. tempo rozwoju tego segmentu nawet nieznacznie wzrosło i sprzedaż wyniosła 3,4 mld sztuk. W 2012 r. sprzedaż tego segmentu rynku, mimo rosnącej bazy znów znacznie wzrosła, bo o 9 proc. do 3,7 mld sztuk, a tytoń do palenia stanowił już 15 proc. legalnego rynku wyrobów tytoniowych (wobec 6,6 proc. w 2009 r.). Greccy palacze, masowo zwalniani z pracy, najwyraźniej szukali oszczędności w codziennych wydatkach i rezygnowali z zakupu papierosów na rzecz tańszego tytoniu do palenia (legalnego, opodatkowanego), z którego samodzielnie skręcali papierosy. Do czasu. Gwałtowny zwrot nastąpił w 2013 r., gdy segment tytoniu do palenia skurczył się o 16 proc. do 3,1 mld sztuk. Powód? Przy okazji zmiany struktury akcyzy bardzo mocno podniesiono stawki tego podatku na tytoń do palenia. Efekt? Greccy palacze dalej skręcają papierosy, zrezygnowali jednak z zakupu legalnego tytoniu na rzecz znacznie tańszego nieopodatkowanego suszu (z podobnym zjawiskiem mamy do czynienia od dwóch lat w Polsce). W roku 2014 tendencja się nasila i legalny segment tytoni do palenia ma skurczyć się do ekwiwalentu 2,8 mld sztuk papierosów, co oznacza, że będzie tylko nieznacznie niższy niż pięć lat temu. Niestety, zbyt wysokie opodatkowanie legalnego suszu oznacza, że papierosowa szara strefa w Grecji nadal będzie rosła w szybkim tempie.

Traci branża, traci budżet, tracą konsumenci

Sprzedaż papierosów na greckim rynku kurczy się od 2009 r., zmiana struktury akcyzy pod koniec 2012 r., wbrew zapewnieniom, wcale nie zmieniła tej tendencji. Od 2013 r. po podwyżce stawek akcyzy, dynamicznie kurczy się też segment legalnego tytoniu do palenia. W efekcie w ciągu sześciu ostatnich lat szara strefa w Grecji wzrosła pięciokrotnie do 25 proc. Z tego właśnie powodu dochody greckiego budżetu z opodatkowania wyrobów tytoniowych są znacznie niższe niż w apogeum kryzysu finansowego. Zaordynowana reforma akcyzowa zamiast być antidotum, wykreowała kolejne problemy, z jakimi musi się teraz borykać branża tytoniowa, ale i grecki rząd. Czy jest więc ktokolwiek kto skorzystał na wprowadzonej zmianie struktury akcyzy polegającej na obniżeniu stawki procentowej i jednoczesnym podniesieniu części kwotowej? Odpowiedź znajdziemy analizując segmentację rynku papierosów. W 2013 r. udział papierosów drogich w greckim rynku wzrósł o 2,1 pp 34,9 proc., segment średni o 2,1 pp, do 16,6 proc. Oba kosztem segmentu najtańszych papierosów, który skurczył się do 48,5 proc.).

Wysokość opodatkowania ma kluczowe znaczenie dla ceny finalnej wyrobów tytoniowych, dlatego przy w miarę stałym popycie to konsumenci najtańszych papierosów przechodzą tak licznie do szarej strefy, bo nie stać ich na coraz droższe legalne papierosy i tytoń do palenia. Przez kurczącą się bazę podatkową traci budżet. Za to dzięki rosnącym cenom rosną też marże największego producenta papierosów premium (a także jego udziały rynkowe), i to on jest jedynym beneficjentem zmian sposobu naliczania akcyzy w Grecji.

Polska nie powinna iść kursem Grecji

W 2012 r. przy okazji prac nad budżetem na rok 2013 polskie Ministerstwo Finansów planowało wprowadzenie podobnej reformy akcyzowej. Ostatecznie w ustawie okołobudżetowej dokonano autokorekty. Nadal więc obowiązuje stawka procentowa w wysokości 31,41 proc. maksymalnej ceny detalicznej (w 2014 r. stawka kwotowa wynosi 206,76 zł za 1 000 sztuk). Wiceminister finansów i szef Służby Celnej Jacek Kapica, odpowiedzialny za podatki, zapowiedział niedawno, że resort nie planuje powrotu do pomysłu zmiany sposobu naliczania akcyzy, uważając obecny system za sprawiedliwy. Jak pokazuje przykład Grecji, tzw. reforma akcyzowa wcale nie stabilizuje, a na pewno nie zwiększa dochodów budżetu. Dodatkowo poprzez wypychanie konsumentów tanich papierosów do szarej strefy rodzi nowe ryzyka nie tylko dla branży, lecz także dla społeczeństwa.