Kolejka na Świętokrzyską

Od dłuższego czasu przedwyborcze sondaże zwiastują zwycięstwo Zjednoczonej Prawicy, czyli Prawa i Sprawiedliwości z przybudówkami, w październikowych wyborach parlamentarnych. Oznaczałoby to zmianę rządu, w tym odgrywającego ważną rolę w kształtowaniu polskiej polityki gospodarczej, ministra finansów. Osoba nowego szefa resortu jest wciąż owiana tajemnicą, jednak nie brakuje spekulacji na temat jego możliwej obsady.

Bankowy kandydat

Jak na razie największym echem odbiła się publikacja Piotra Zaremby w tygodniku „wSieci”, gdzie próbował przewidzieć skład całego gabinetu. Komentator zastrzegł, że ostatnie słowo przy doborze stanowisk będzie należało do Beaty Szydło lub innej osoby, której zaufa Jarosław Kaczyński, jednak podczas konwencji PiS dostrzegł tendencję do kompletowania ekipy rządzącej z fachowców w różnych dziedzinach. Zdaniem Zaremby, takim ekspertem w dziedzinie finansów jest prezes zarządu Banku Zachodniego WBK SA Mateusz Morawiecki.

Syn przywódcy „Solidarności Walczącej” i kandydata do Sejmu z listy Ruchu Kukiza jeszcze jako licealista brał udział w opozycyjnej działalności antykomunistycznej. Może pochwalić się m.in. doktoratem z uniwersytetu w Bazylei i ukończeniem podyplomowych studiów prawniczych w Hamburgu. Obecną funkcję sprawuje od 2007 r. Doświadczenie w działalności publicznej zdobywał w latach 1998-2002 jako radny sejmiku dolnośląskiego, pełnił też funkcję wicedyrektora departamentu w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej. Wraz z Frankiem Emmertem opublikował pierwszy polskojęzyczny podręcznik prawa wspólnotowego.

Przymiarki trwają

Pogłoski o wyborze Morawieckiego na ministra finansów z ramienia PiS pojawiły się już w kampanii przed poprzednimi wyborami parlamentarnymi. W 2010 r. był brany pod uwagę jako kandydat na prezesa NBP po tragicznej śmierci Sławomira Skrzypka. Plotki te zostały zdementowane przez ich bohatera, który powtarza, że jego głównym celem w karierze jest rozwijanie banku, na którego czele stoi. Także teraz BZ WBK odmawia wydania oficjalnego stanowiska na temat politycznych szans swojego szefa, tłumacząc się „niekomentowaniem rynkowych pogłosek”.

W kuluarach przewijają się również nazwiska innych pretendentów wywodzących się z różnych kręgów zawodowych i legitymujących się różnym poziomem doświadczenia publicznego:

– profesor Grażyna Ancyparowicz, wykładowca SGH, była wiceprezes Głównego Urzędu Statystycznego, członkini zespołu eksperckiego prof. Piotra Glińskiego, częsty gość Telewizji Trwam,

– Paweł Gruza, absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, współwłaściciel i członek zarządu spółki doradztwa podatkowego MMR Consulting, wiceprezes Stowarzyszenia Republikanie, autor obywatelskiego projektu Ustawy o Naprawie Systemu Podatkowego, jeden z liderów akcji „Polska bez PIT”,
– profesor Jan Wojtyła, były rektor Akademii Ekonomicznej w Katowicach, wykładowca Katedry Prawa, w 2013 r. brany pod uwagę jako kandydat PiS na marszałka województwa śląskiego,

– profesor Jerzy Żyżyński, wykładowca Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego, poseł PiS z okręgu opolskiego, niegdyś ekspert sejmowych komisji śledczych ds. prywatyzacji PZU i sektora bankowego, były członek Rady Nadzorczej KGHM Polska Miedź

Wróci nowe?

Jak widać, typy obserwatorów życia publicznego odzwierciedlają różnorodne oczekiwania i prognozy dotyczące kursu politycznego przyjętego przez potencjalnych zwycięzców po wyborach: od liberalnego (Gruza) po socjalny (Ancyparowicz). Trzeba jednak pamiętać, że nie wszystkie osoby wypowiadające się w tych kwestiach mają wgląd w wewnętrzne ustalenia PiS, trudno więc uznawać ich sądy za wyrocznię. Wciąż niewykluczone, że na Świętokrzyską wróci jeden z dawnych lokatorów tamtejszych gabinetów. Mógłby to być np. minister finansów w rządzie Kaczyńskiego, a później szef Komisji Nadzoru Finansowego dr Stanisław Kluza. Wykładając w Szkole Głównej Handlowej, wciąż chętnie wypowiada się na tematy polityki finansowej, m.in. krytykując nadmierne uprzywilejowanie banków.

Inny domniemany pretendent do miejsca w rządzie to były wiceminister Witold Modzelewski. Twórca Instytutu Studiów Podatkowych nie wydaje się jednak szczególnie zainteresowany powrotem do polityki.: – Praktyka pokazała, że skończył się już czas tzw. niezależnych ekspertów na tym stanowisku. Podobnie jak dzieje się w innych krajach, na czele tego resortu powinien stać polityk, który zdobywał szlify w tej sferze na drodze parlamentarnej, ewentualnie samorządowej, nie zaś poprzez współpracę z instytucjami mogącymi być beneficjentami jego działań w ramach rządu – powiedział w wywiadzie dla „Gazety Finansowej” w ub. roku.

Niepotrzebne emocje?

Nie on jeden spośród ekonomistów nie biorących udziału w targach personalnych ma swoje oczekiwania w stosunku do przyszłego szefa resortu. –Dobry minister, także minister finansów, powinien mieć zdolność do przekonywania elektoratu i parlamentu za podjęciem takich decyzji i odwagę do korzystania z takich zdolności– twierdzi prof. Stanisław Gomułka – Przykładami świetnych ministrów finansów są ostatnio osoby pełniące te funkcje w Szwecji i Niemczech. W tych krajach możemy obserwować wspaniałą kombinację: niskie bezrobocie i równocześnie malejący dług publiczny w relacji do PKB oraz niemal zerowy deficyt sektora finansów publicznych, w rezultacie wysoką wiarygodność na rynkach finansowych (niskie rentowności skarbowych papierów wartościowych) i niski koszt obsługi długu publicznego.

Nie wszyscy jednak podzielają przedwyborcze emocje. – Trudno mówić, że obsada ministerstwa finansów nie ma znaczenia, jednak w ostatnich latach rola tego stanowiska uległa marginalizacji i spełnia obecnie głównie funkcję usługową – uważa główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu Janusz Jankowiak. – W ostatnich latach odpowiedzialność za nadawanie kształtu polityce w tej dziedzinie spoczywała przede wszystkim na premierze i mam wrażenie, że ten trend się utrzyma.

Czy tak się stanie, przynajmniej w pewnym stopniu zależy od osobowości nowego ministra. Za samowładztwem w stylu Jana Vincenta Rostowskiego raczej nikt nie tęskni, jednak można mieć wątpliwości, czy w epoce dramatycznego deficytu budżetowego i wyzwań związanych z reformą emerytalną sprawny księgowy bez wizjonerskiego daru na Świętokrzyskiej nie wystarczy. Na inny ważny aspekt tego nietypowego procesu rekrutacyjnego zwrócił uwagę prezydent Centrum im. Adama Smitha prof. Andrzej Sadowski. – Minister finansów powinien posiadać przede wszystkim kwalifikacje moralne do pełnienia tego stanowiska. Rozumiem przez to umiejętność podejmowania decyzji, których realizacja umożliwi rozwój kraju, a nie – tak jak dzieje się teraz – zaspokoi interesy wąskich grup.

I tego przede wszystkim powinniśmy sobie życzyć po nadchodzących wyborach!

————-

 
Kordian Kuczma

Kordian Kuczma

doktor nauk politycznych PAN