Kto mówił prawdę w wyborach 2009?

W kampanii do Parlamentu Europejskiego PO deklarowała, że wybiera w PE dużą grupę polityczną (chadeków), aby dzięki niej więcej zrobić dla Polski. PiS natomiast twierdził zupełnie inaczej: wybieramy mniejszą grupę, ale taką, na którą będziemy mieli realny wpływ, którą będziemy mogli faktycznie rządzić.
Po kwartale od ukonstytuowania się Parlamentu przyszedł czas na to, aby polska opinia publiczna powiedziała, jak w kartach: „sprawdzam”.

To dobry moment na weryfikację przedwyborczych obietnic polityków. Co udało się uzyskać dwóm największym polskim partiom, z których jedna – Platforma Obywatelska – dysponuje w Parlamencie Europejskim 25 mandatami, a druga – Prawo i Sprawiedliwość – 15? Wydawałoby się, że PiS, mając jedynie 60 proc. „szabel” PO, osiągnął jedynie około trzech piątych tego, co uzyskała partia rządząca. Nic bardziej mylnego! Realne efekty są kompletnie inne. Oto PO ma szefa Parlamentu Europejskiego – pierwszego w historii Polaka, a z kolei PiS szefa grupy politycznej, też pierwszego w dziejach przedstawiciela Polski (i szerzej: pierwszego polityka w Europie Środkowo-Wschodniej, a nawet więcej – „nowej Unii”). Można powiedzieć, że w tym przypadku w meczu PO-PiS jest remis. Gdy chodzi o kluczową dla nas kwestię polityki wschodniej, nieco lepsze instrumenty uzyska, mimo mniejszej ilości głosów, PiS. Obie partie mają po jednym przewodniczącym delegacji (PiS: Unia-Ukraina, Platforma: Unia-Białoruś) przy czym znaczenie delegacji „ukraińskiej” jest znacznie większe niż „białoruskiej”. W przypadku nowego organu z udziałem PE i nowego instrumentu polityki wschodniej UE, jakim jest Zgromadzenie Parlamentarne Euronest w 5-osobowym prezydium jest dwóch Polaków, z czego PiS ma drugiego wiceprzewodniczącego (piszący te słowa), a PO dopiero czwartego.
Albo więc ludzie Prawa i Sprawiedliwości lepiej negocjowali, albo też to PiS miał rację, że więcej dla Polski (nawet nieco więcej) można uzyskać będąc w mniejszej, ale rządzonej przez siebie grupie politycznej.

Autor jest eurodeputowanym z ramienia PiS