Mały dojrzały rynek

Sektor pożyczek pozabankowych w tym roku szacowany jest na 4 mld zł. To niewiele w stosunku do 111 mld zł kredytów gotówkowych w bankach. Imponująca jest za to dynamika wzrostu, bo w 2011 r. cały rynek oceniano na 3 mld zł.

Ten sektor nie jest jednorodny. Dzieli się na dwa segmenty, ze względu na kanał dystrybucji: pożyczki internetowe oraz pożyczki z obsługą fizyczną, nazywane czasami pożyczkami naziemnymi, w których z kolei istotną podkategorią są te z obsługą w domu. Najszybciej rosną pożyczki internetowe, które według wcześniejszych szacunków odpowiadały za 1/3 rynku, lecz obecnie mogą zbliżać się już nawet do połowy wszystkich udzielanych pożyczek poza bankami i SKOK-ami. Rynek podzielić można jeszcze ze względu na sam produkt, czyli na mikropożyczki krótkoterminowe, najczęściej do 1 tys. zł, udzielane na nie więcej niż 30 dni oraz pozostałe pożyczki, na dłuższe terminy i wyższe kwoty, które nieco bardziej przypominają ofertę bankową.

Niebezpieczni gracze

W ostatnich kwartałach zadebiutowało w Polsce kilku dużych zagranicznych graczy, którzy poważnie podchodzą do tego biznesu i forsują wyższe standardy biznesowe i etyczne, czego skutkiem jest powołanie Związku Firm Pożyczkowych. Tutaj zarysowuje się trzeci rodzaj podziału: na przedsiębiorstwa, które respektują obowiązujące prawo i dbają o wysoki poziom satysfakcji klientów oraz firmy, które tego nie robią. Te nie do końca uczciwe przedsiębiorstwa, o których czyta się czasami w interwencjach reporterów, będą skutecznie z rynku wypierane przez zdrową konkurencję oraz takie zmiany w prawie, jak rejestr firm pożyczkowych, wymogi kapitałowe i skuteczniejszy nadzór publicznoprawny. Perspektywy rozwoju zdrowej części sektora są dobre pod warunkiem, że nie zostaną przyjęte zbyt drastyczne przepisy limitujące ceny pożyczek. Mogłoby to doprowadzić do wycofania z rynku niektórych ofert, spadku konkurencji, podniesienia średnich cen i zagospodarowania powstałej luki przez szarą strefę.

Pozytywna rola firm na rynku finansowym

Przedsiębiorstwa tego sektora uzupełniają ofertę banków w produktach, których tradycyjna bankowość nie oferuje. Pożyczkodawcy pozabankowi ponoszą jednak większe ryzyko, a przez brak ulg podatkowych z tytułu pożyczek straconych – wyższe koszty. Warto zwrócić uwagę również na proporcjonalnie znacznie wyższe koszty stałe, które w przypadku pożyczek na niskie kwoty mogą stanowić nawet kilka procent wnioskowanej kwoty, niezależnie od tego, czy pożyczka finalnie zostanie uruchomiona. A jak pokazują badania, wśród internetowych pożyczkodawców zrzeszonych w ZFP, tylko co trzeci wniosek od nowego klienta jest akceptowany. Sito weryfikacji jest gęste, ponieważ 99 proc. nowych wnioskodawców jest weryfikowana w bazach zewnętrznych. W przypadku klientów powracających ponowna weryfikacja dotyczy 84 proc.

Mały, ale silny sektor

To wszystko pokazuje, że sektor pożyczek pozabankowych dojrzał i na stałe wpisał się już w krajobraz rynku finansowego. Może w porównaniu z sektorem bankowym nadal jest niewielki, ale nie aspiruje do konkurencji z bankami, które również nie palą się do oferowania mikropożyczek. Z listopadowego badania Homo Homini wynika, że z firm pożyczkowych skorzystało w tym roku już 10,7 proc. respondentów. W listopadzie zeszłego roku było to tylko 6 proc. Tak duży przyrost pokazuje, że pożyczki pozabankowe zyskują na popularności i mogą być korzystnym rozwiązaniem dla gospodarstw domowych poszukujących krótkoterminowej poprawy płynności finansowej.

Autor jest prezesem zarządu Związku Firm Pożyczkowych

Avatar

Jarosław Ryba

prezes zarządu Związku Firm Pożyczkowych