Módlmy się za „Gazetę Wyborczą”

Roman Mańka – Podczas mszy świętej w Bazylice Archikatedralnej pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela w Warszawie, celebrowanej w związku z drugą rocznicą katastrofy smoleńskiej, miała miejsce zabawna sytuacja. Prezes Komitetu Katyńskiego i aktywny działacz środowiska rodzin ofiar tragedii w Smoleńsku, Andrzej Melak w trakcie modlitwy wiernych powiedział: „Módlmy się za Gazetę Wyborczą” (a to dopiero Michnik musiał się zdziwić). Dookoła rozległ się masowy chichot śmiechu, ludzie po prostu nie mogli powstrzymać gwałtownego wybuchu wesołości. Oczywiście Melak się pomylił, szybko poprawił swój błąd, chodziło mu o „Gazetę Polską”. Jednak ten zabawny incydent pokazuje całkowity brak zrozumienia istoty wiary wśród ludzi skupionych wokół PiS oraz „Radia Maryja”, bo właśnie przedstawiciele tych środowisk byli w zdecydowanej większości obecni w Bazylice. Pomyłka Melaka nie powinna być skwitowana śmiechem. Cóż złego w modlitwie za „Gazetę Wyborczą”?! Jeżeli uważamy, że ktoś zbłądził, to się za niego modlimy. Tym bardziej więc, jeśli zwolennicy Jarosława Kaczyńskiego, słuchacze „Radia Maryja” czy czytelnicy „Gazety Polskiej” uważają, że „Gazeta Wyborcza” zbłądziła, powinni się za nią w pierwszej kolejności pomodlić. Wychodząc z założenia, że „Gazeta Wyborcza” jest istnym sabatem czarownic, zaś „Gazeta Polska” ostatnim bastionem cnót i prawdy, trzeba się modlić przede wszystkim za „Gazetę Wyborczą”.

Tak właśnie postępował Jan Paweł II, niekwestionowany przez nikogo w Polsce autorytet moralny modlił się za swoich wrogów. Mało tego, modlił się nawet za swojego oprawcę Mehmeta Ali Agcę: „Modlę się za brata, który zadał mi cios i szczerze mu przebaczam”. Później Papież spotkał się z Agcą i mu wybaczył. W tym tkwi właśnie jedna z największych tajemnic wiary w umiejętności przebaczania. Mówi nam o tym najdobitniej historia Jezusa Chrystusa oraz cała filozofia chrześcijańska.

Tego właśnie Jarosław Kaczyński i skupieni wokół niego politycy, a także znaczna cześć hierarchów polskiego Kościoła zdają się nie rozumieć. Czy Jan Paweł II jest dla nich autorytetem? Czy czerpią z tajemnicy wiary? Czerpią tyle, ile im potrzeba. Biorą to, co jest im wygodne. Traktują Kościół i wiarę instrumentalnie. Do każdego przypisana jest łaska nawrócenia. Być może modlitwy za „Gazetę Wyborczą” zostałyby wysłuchane w niebie i Michnik wszedłby na dobrą drogę. Trzeba się za niego i za „Gazetę Wyborczą” modlić. Ale nie mniej trzeba się również modlić za Jarosława Kaczyńskiego, ojca dyrektora Tadeusza Rydzyka, Tomasza Sakiewicza, „Gazetę Polską” i całą rodzinę „Radia Maryja”. Oni bowiem również zbłądzili.

Ewangelia ma być dobra nowiną, język nienawiści nie może być głosem Kościoła, płonąca kukła Tuska, Putina czy Komorowskiego nie zastąpi płonącego znicza. Agresja nie zadośćuczyni żałobie. Kto tego nie rozumie, nie może być członkiem wspólnoty Kościoła, nie powinien przychodzić na Krakowskie Przedmieście. Polacy są podzieleni wokół wydarzenia, które powinno nas wszystkich łączyć. Ta wylewająca się nienawiść może tylko sprowadzić kolejną tragedią. Prymas Tysiąclecia, kardynał Stefan Wyszyński mówił: „Natura płaci buntem za bunt”. „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj” – głosił błogosławiony ks. Jarzy Popiełuszko.

Człowiekowi prawdziwej wiary trudno pojąć tę nienawiść płynącą ulicami Krakowskiego Przedmieścia. PiS zawłaszczył katastrofę smoleńską, upartyjnił ją, upolitycznił, zinstrumentalizował. Z drugiej strony, nie można też nie zauważyć tego zimnego, bezczelnego cynizmu po drugiej stronie, w obozie rządowym, czy mówiąc szerzej mainstreamowym. Odmówiono ludziom prawa do pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej, a przecież w miastach miejsca nie brakuje, aby zacząć budować postument. Odmówiono prawa do nazwania ulicy imieniem człowieka, którego uważają za swojego bohatera. Swoją ulicę ma w Sosnowcu Edward Gierek, były przywódca PRL. Dlaczego w Warszawie ma nie mieć były prezydent wolnej Polski? Co byłoby w tym złego?
Ja tej zajadłości nie rozumiem. W tym przypadku po obydwu stronach widać złą wolę. Non possumus Panowie Kaczyński i Tusk.

Autor jest zastępcą redaktora naczelnego „Gazety Finansowej”.