Na „Zielonej Wyspie” wyrosną teraz palmy

Na „Zielonej Wyspie” wyrosną teraz palmy
Jerzy Mosoń – Deficyt budżetu wyniesie prawdopodobnie mniej niż przewidywano, czyli 24-25 mld zł, przy planowanych 27,2 mld zł, a dochody państwa będą o 11 mld zł większe od zakładanych – oznajmił z dumą minister finansów Jacek Rostowski. Jeśli te dane się potwierdzą, będzie to w równym stopniu nieodczuwalna, jak i znakomita wiadomość dla Polaków. Ale czy na pewno rząd powinien tak tryumfalnie ogłaszać swój błąd w szacunkach…? To ludzkie pomylić się o kilkadziesiąt lub nawet kilkaset milionów złotych, tym bardziej jeśli w grę wchodzą finanse państwa, a za oknem szaleje kryzys. Jednak, aby nie zauważyć kilku lub kilkunastu potencjalnych miliardów, trzeba nie lada słabości. A może wystarczy tylko trochę sprytu? Polacy nie będą bowiem wytykać urzędnikom błędów, jeśli rząd znów oznajmi, że dzięki jego działaniom, np. wskutek zastosowania 12-miliardowego pakietu oszczędnościowego, jest lepiej niż nawet sam prognozował. Zaryzykujmy zatem kolejną wizję: na naszej „Zielonej Wyspie” – Polsce z dodatnim PKB wyrosną niedługo palmy. Jedna już jest w Warszawie. A kogo obchodzi, że jest sztuczna i została wymyślona, m.in. po to, by w dość przekorny sposób poprawić wizerunek polskiej smutnej stolicy? W państwie informacyjnym liczy się nie prawda, a to, co inni pozwalają nam zobaczyć.
Deficyt budżetu wyniesie prawdopodobnie mniej niż przewidywano, czyli 24-25 mld zł, przy planowanych 27,2 mld zł, a dochody państwa będą o 11 mld zł większe od zakładanych – oznajmił z dumą minister finansów Jacek Rostowski.

Jeśli te dane się potwierdzą, będzie to w równym stopniu nieodczuwalna, jak i znakomita wiadomość dla Polaków. Ale czy na pewno rząd powinien tak tryumfalnie ogłaszać swój błąd w szacunkach…? To ludzkie pomylić się o kilkadziesiąt lub nawet kilkaset milionów złotych, tym bardziej jeśli w grę wchodzą finanse państwa, a za oknem szaleje kryzys. Jednak, aby nie zauważyć kilku lub kilkunastu potencjalnych miliardów, trzeba nie lada słabości. A może wystarczy tylko trochę sprytu? Polacy nie będą bowiem wytykać urzędnikom błędów, jeśli rząd znów oznajmi, że dzięki jego działaniom, np. wskutek zastosowania 12-miliardowego pakietu oszczędnościowego, jest lepiej niż nawet sam prognozował. Zaryzykujmy zatem kolejną wizję: na naszej „Zielonej Wyspie” – Polsce z dodatnim PKB wyrosną niedługo palmy. Jedna już jest w Warszawie. A kogo obchodzi, że jest sztuczna i została wymyślona, m.in. po to, by w dość przekorny sposób poprawić wizerunek polskiej smutnej stolicy? W państwie informacyjnym liczy się nie prawda, a to, co inni pozwalają nam zobaczyć.