Nie róbmy z sędziów bogów!

Spośród wielu starołacińskich dewiz prawnych ta podoba mi się najbardziej: „Actus hominis, non dignitas iudicetur” („Sądzone będą czyny ludzkie, nie piastowane godności”). Czy sędziowie, reprezentujący polski wymiar sprawiedliwości, stosują się do tej zasady? Patrząc na rozstrzygnięcia zapadające w wielu sprawach, można mieć poważne wątpliwości. 

Po roku 1989 doprowadzono do absolutyzacji zawodu sędziego. Sędziowie są niezawiśli, chroni ich immunitet, a procedury nadzoru właściwie nie funkcjonują. Przed kim odpowiadają sędziowie? Jedynie przed Bogiem i historią. Sędzia jest dzisiaj nieomylny, prawie tak samo jak papież. W ramach kształtowania stosunku ludzi do wymiaru sprawiedliwości, ustalono dogmat o nieomylności sędziego.
Oczywiście celowo w tym momencie przesadzam i upraszczam sytuację. Czasami dobrze jest przejaskrawić rozumowanie, by dobitniej pokazać sedno problemu. Jednak trudno odmówić racji argumentowi, że omnipotencja sędziów została posunięta za daleko.
W starożytnym Rzymie funkcjonowało powiedzenie: „Quis custodiet ipsos custodes?” („Kto pilnuje strażników?”). Na tej samej zasadzie można postawić pytanie, kto pilnuje sędziów? Ich koledzy z sądów wyższej instancji? Przedstawiciele środowiska sędziowskiego, a w szerszym rozumieniu cała warstwa prawnicza, funkcjonująca w ramach danego powiatu czy województwa, doskonale się znają – razem studiowali, razem robili aplikacje, razem piją wódkę i razem chodzą na spotkania z przedstawicielkami najstarszego zawodu świata. A co, sędzia to też człowiek.

Hermetyczna kasta
Można zakładać, że istnieją w Polsce organy ścigania, które wykryją nieuczciwe poczynania przedstawicieli sądownictwa. To jest jednak pieśń dla naiwnych. Obszar wymiaru sprawiedliwości jest bardzo trudny do penetracji, reprezentanci zawodów prawnych tworzą hermetyczną kastę i jak ktoś weźmie przysłowiową „walizkę z pieniędzmi”, to zazwyczaj nikt inny nie puści pary z ust. Sędzia nie przyjmie łapówki od przypadkowego przechodnia z ulicy, tylko od swojego kolegi ze studiów czy czasów aplikacji, który jest obecnie radcą prawnym albo adwokatem. Jeżeli już nawet CBŚ czy CBA wystąpią o zgodę na operację specjalną przeciwko któremuś z sędziów i objęcie go tzw. kontrolą operacyjną, to działania takie musi zaaprobować inny sędzia. Czy zaaprobuje? Mam wątpliwości.
W demokracji funkcję czwartej władzy sprawują media. Poczynania sędziów mogliby więc kontrolować dziennikarze, a za ich przyczyną opinia publiczna. Jestem sceptyczny wobec stworzenia tego rodzaju sytuacji, gdyż wówczas wyroki byłyby wydawane pod publiczkę. Opinia publiczna posiada zazwyczaj skłonność do upraszczania różnego rodzaju spraw, tymczasem wyrok sądu powinien być poprzedzony drobiazgowym, dogłębnym, rzetelnym i wielowymiarowym rozpoznaniem wszystkich okoliczności. Poza tym opinia publiczna rzadko kiedy kieruje się zasadą domniemania niewinności.

Upodmiotowić ludzi
Na bardzo ciekawą rzecz, dotyczącą europejskich systemów instytucjonalnych, zwrócił kiedyś uwagę mój kolega Marek Zuber. W świadomości Europejczyków głęboko tkwi ugruntowana historycznie tradycja monarchii. Monarcha, podobnie jak papież, uzurpował sobie status nieomylności i odpowiadał jedynie przed Bogiem oraz historią. Pomimo upływu stuleci nastawienie to przełożyło się na ustrój demokratyczny. Sędziom, prokuratorom, czy w ogóle urzędnikom pozostawiono zbyt duży zakres uznaniowości.
Marek Zuber zauważył mniej więcej to samo, co wcześniej opisał wybitny niemiecki socjolog Maks Weber. W swej pracy „Die protestantische Ethik und der Geist des Kapitalismus” Weber pokazywał rolę etyki protestanckiej w kształtowaniu ducha kapitalizmu. Protestantyzm w większym stopniu niż filozofia katolicka redukuje znaczenie determinizmu boskiego, a jednocześnie zwiększa zakres inicjatywy człowieka. Dlatego Amerykanie chętniej niż Europejczycy biorą sprawy w swoje ręce i nie boją się powierzać odpowiedzialności ludziom – wybierają szeryfów, prokuratorów, ławy przysięgłych itp. Wyborcza kartka jest najlepszym sposobem kontroli. Społeczeństwo obywatelskie dopełnia się wówczas, gdy jednostki mają głębokie poczucie wpływu na wiele istotnych spraw.

Kontrola społeczna
Sędziowie i prokuratorzy muszą być niezależni. Na pewno nie powinni w żaden sposób podlegać politykom czy innym formom kontroli politycznej. Jednak niezależność musi mieć swoje granice. Nie róbmy z sędziów bogów ani też nie wierzmy w ich nieomylność. Każdy człowiek jest omylny. Wymiar sprawiedliwości należy objąć kontrolą społeczną. Może trzeba zastanowić się nad weryfikacją wyborczą sędziów i prokuratorów. Nie sprawdziłeś się, wydawałeś niesprawiedliwe wyroki – to paszoł won, nie ma dla Ciebie miejsca wśród sprawiedliwych. W Stanach Zjednoczonych ta zasada się sprawdza.
Afera Amber Gold odsłoniła rozmiary patologii, istniejących w sferze szeroko rozumianego aparatu sprawiedliwości. Wyroki w sprawie Marcina P. można wytłumaczyć jedynie w dwojaki sposób: albo wynikały z czystej głupoty albo w grę wchodziły jakieś uwikłania korupcyjne. Niestety, jedno i drugie wytłumaczenie – z punktu widzenia jakości państwa – buduje katastrofalny obraz.
Żeby jednak dziegciu w beczce nie było za dużo, muszę dodać, że wśród sędziów jest wielu uczciwych ludzi. Przemawiają za tym moje osobiste doświadczenia. W życiu kilka razy stawałem naprzeciw osób wielokroć silniejszych ode mnie i procesy wygrywałem, bo tak nakazywała rzetelna analiza okoliczności. Nie zmienia to jednak faktu, że inne doświadczenia życiowe każą mi zakładać, iż w środowisku sędziowskim i prokuratorskim działa wiele hien i sprzedawczyków.

Autor jest zastępcą redaktora naczelnego „Gazety Finansowej”.