Nowi ministrowie – nowe możliwości

16 listopada został zaprzysiężony rząd Beaty Szydło. Ogłoszenie jego składu sześć dni wcześniej wywołało ponadprzeciętne emocje, jak na powołanie gabinetu w Polsce. Największą krytykę wzbudziły ministerialne nominacje dla Antoniego Macierewicza, Zbigniewa Ziobry i Mariusza Kamińskiego. W wielu przypadkach pochodziła ona jednak od osób, które oceniają polityków jedynie pod kątem przydatności ich twarzy do tworzenia memów.

Inny podział kompetencji

Lista członków nowego rządu w niektórych punktach niewątpliwie sprawia wrażenie wykazu osób, które kierownictwo PiS chciało wyróżnić za owocny udział w kampanii przed wyborami parlamentarnymi, trudno jednak, żeby stało się inaczej w sytuacji wyłącznej odpowiedzialności jednego ugrupowania za dobór kluczowych stanowisk władzy wykonawczej. Resorty związane z gospodarką zostały częściowo obsadzone przez wiernych towarzyszy Jarosława Kaczyńskiego, w części zaś przez do niedawna zaangażowanych w politykę ekspertów.

Sama organizacja pracy nowego gabinetu odbiega od rozwiązań stosowanych za rządów Platformy Obywatelskiej. Resort zarządzany dotychczas przez Marię Wasiak został podzielony na Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa, na którego czele stanął poseł ziemi krakowskiej Andrzej Adamczyk oraz Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, którym pokieruje europarlamentarzysta Marek Gróbarczyk. Część jego kompetencji przejęło Ministerstwo Rozwoju, które zastąpi też istniejące do tej pory Ministerstwo Gospodarki. PiS planuje rychłą likwidację Ministerstwa Skarbu Państwa. Po zmianie ustawy o działach administracji centralnej przekaże ono niektóre ze swoich obowiązków nowemu resortowi energetyki.

Bankier za bankiera

Kilka decyzji personalnych Szydło może uznać za niespodzianki. Mianowany wicepremierem i ministrem rozwoju Mateusz Morawiecki był uważany za faworyta do objęcia teki finansów. Sam fakt przyznania jakiejkolwiek rządowej funkcji dotychczasowemu prezesowi zarządu Banku Zachodniego WBK zaskakuje biorąc pod uwagę częste krytykowanie przez PiS uległości PO wobec finansjery. Prawdopodobnie mamy więc do czynienia z próbą uspokojenia nastrojów rynkowych przy jednoczesnym docenieniu hojności Morawieckiego dla inicjatyw społecznych o charakterze patriotycznym i katolickim, np. Muzeum Historii Polski, czy konkursu edukacyjnego „Katyń – ocalić od zapomnienia”. Również jako jedyny polski bankier w 2009 r. zdecydował się na obniżkę poborów w związku z kryzysem gospodarczym.

Przeciwnicy wytykają nominatowi członkostwo w Radzie Gospodarczej przy Donaldzie Tusku i lekceważenie niebezpieczeństw związanych z udzielaniem kredytów we frankach szwajcarskich. „Fakt” sugerował zamieszanie Morawieckiego w aferę taśmową – miał zostać nagrany w trakcie rozmowy ze Zbigniewem Jagiełłą z PKO BP i Krzysztofem Kilianem na temat prywatyzacji Banku Pocztowego SA. Główny ekonomista SKOK Janusz Szewczak napisał na portalu wPolityce.pl o zamianie „siekierki na kijek, czyli bankiera holenderskiego na hiszpańskiego”. Pojawiły się nawet głosy, że za pośrednictwem Banco Santander nowemu ministrowi posadę załatwiło…Opus Dei. Na razie równie prawdopodobne wydaje się, że Morawiecki to agent wielkiego kapitału w rządzie, jak i że będzie jedynie wykonawcą planów stworzonych przez kogoś innego.

Wyzwania liberała

Jeszcze większe oburzenie środowisk lewicowych wywołał wybór Pawła Szałamachy na ministra finansów. Ten prawnik z zawodu i były wiceminister Skarbu Państwa w rządzie PiS był bowiem przez całą karierę związany z kręgami wolnorynkowymi. Doradzał Centrum im. Adama Smitha, należał do Unii Polityki Realnej, publikował w tygodniku „Najwyższy Czas!”. W latach 2008-2011 kierował think-tankiem Instytutu Sobieskiego. Najwyraźniej okazał się zbyt liberalny dla przeciętnego wyborcy Prawa i Sprawiedliwości, ponieważ w ostatnich wyborach nie udało mu się odnowić mandatu poselskiego.

Przed Szałamachą stoi zadanie realizacji prospołecznych postulatów PiS: wprowadzenia zasiłku w wysokości 500 zł na dziecko, podatku bankowego i od sklepów wielkopowierzchniowych oraz uszczelnienie VAT. W pierwszym wywiadzie dla PAP po objęciu funkcji oświadczył, że to ostatnie posunięcie zapewni budżetowi państwa 2-3 mld zł potrzebne na spełnienie obietnic wyborczych. Nowo wybrany poseł Kukiz’15 Marek Jakubiak w felietonie dla naszej gazety zauważył, że lepszym pomysłem od nowych posunięć fiskalnych byłaby likwidacja podatku dochodowego od osób prawnych. Czy opozycji uda się przekonać byłego towarzysza partyjnego Janusza Korwin-Mikkego do tak liberalnego rozwiązania?

Energetyczna niespodzianka

Większość obserwatorów była przekonana, że zapowiadanym od wielu miesięcy przez PiS Ministerstwem Energetyki pokieruje czołowy ekspert ich partii w tej dziedzinie, niezwykle doświadczony Piotr Naimski. Swoich zwolenników miał też na pewno były eurodeputowany Konrad Szymański, który zajmie się jednak polityką europejską. Tę odpowiedzialną misję otrzymał jednak były wiceprezes Porozumienia Centrum, poseł Krzysztof Tchórzewski. Doświadczenie predysponowało go raczej do zajmowania się infrastrukturą, ponieważ karierę zawodową zaczynał na kolei, a w latach 1997-2001 piastował urząd wiceministra transportu i gospodarki morskiej. W ostatnim czasie najbardziej znany był z protestów przeciw prywatyzacji PKP Energetyka. Trudno powiedzieć, czy można od niego oczekiwać recepty na upadek polskiego górnictwa i zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego, jakim jest budowa Nord Stream 2.

Wybór byłej szefowej Urzędu Komunikacji Elektronicznej Anny Streżyńskiej na minister cyfryzacji to rezultat przejęcia przez PiS ekspertów wyborczego sojusznika – Polski Razem. Ona również obejmie stanowisko w atmosferze marazmu w dziedzinie, którą się zajmuje, czego najdobitniejszym dowodem było niepowodzenie aukcji częstotliwości LTE. Pozytywnie należy ocenić nominację osoby, która w czasie kampanii wyborczej przedstawiła autorski projekt zmian w ustawodawstwie, wiadomo więc z czego będzie można ją rozliczyć. Tym bardziej należy się cieszyć z tego, że chodzi o urzędniczkę, która w dotychczasowej pracy mogła pochwalić się konkretnymi osiągnięciami w zwalczaniu praktyk monopolistycznych w komunikacji i nie obawiała się wchodzić w konfrontację nawet z TP SA.

Wielkie sprzątanie

„Żelazną miotłą” rządu Szydło ma szansę stać się minister Skarbu Państwa Dawid Jackiewicz (w 2007 r. był sekretarzem stanu w tym resorcie). Podczas kampanii wyborczej zapowiadał reformę systemu wynagrodzenia menedżerów państwowych spółek, która zastąpiłaby pełną luk tzw. ustawę kominową. W 2007 r. zwrócił na siebie uwagę jako autor listy członków PO i ich krewnych zatrudnionych w podmiotach podległych MSP. Ze względu na dolnośląskie pochodzenie zawsze najbliższa mu była sytuacja w KGHM Polska Miedź. Ma też w życiorysie wyjątkowo traumatyczne przeżycie – w 2006 r. pchnął na chodnik mężczyznę, który zaczepiał we Wrocławiu członków jego rodziny. Napastnik zmarł w wyniku obrażeń poniesionych przy upadku. Sąd uznał, że polityk działał w obronie koniecznej.

Wszystkich ministrów, nie tylko tych pełniących najbardziej medialne stanowiska, czeka wprowadzanie wielu zmian prawnych niezbędnych dla kondycji polskiego państwa po okresie zaniedbań w rządach PO i PSL. Np. Marek Gróbarczyk będzie musiał zmierzyć się z destrukcją przemysłu stoczniowego, którego honoru w ostatnich latach bronią jedynie prywatne przedsiębiorstwa produkujące jachty. Większość obejmujących władzę ekip apeluje do społeczeństwa o „sto dni spokoju”. Tym bardziej należy docenić, że PiS nie zamierza odwlekać wprowadzania swoich sztandarowych postulatów. Szczególnie, że w warunkach światopoglądowej polaryzacji musi się liczyć z nie zawsze uczciwą krytyką ze strony nieprzychylnych mediów i związanych z nimi komentatorów.

Autor jest dziennikarzem Gazety Finansowej i doktorem nauk politycznych PAN

 

————

 

 

 
Kordian Kuczma

Kordian Kuczma

doktor nauk politycznych PAN