Ochrona dóbr osobistych: Gordion kontra Elektrownia Kozienice

W dniu 12 stycznia 2011 r. w Okręgowym Sądzie Gospodarczym w Lublinie odbyła się druga rozprawa w ramach procesu o ochronę dóbr osobistych wytoczonego Elektrowni Kozienice SA (spółka grupy ENEA SA) przez Centrum Konsultingu Menedżerskiego Gordion sp. z o.o. w Warszawie (sygnatura akt: IX GC 396/10).

Sprawa dotyczy dwóch publikacji z „Pulsu Biznesu” z 17 i 21 stycznia 2008 r., w których ówczesny prezes Elektrowni Kozienice SA swoimi wypowiedziami oskarżył Gordion Consulting (obecnie działającą pod nazwą CKM Gordion) o poważne nadużycia: zawieranie z Elektrownią fikcyjnych kontraktów, nierzetelność, nieuprawniony transfer znacznych pieniędzy dla Gordiona. Wcześniejszy zarząd Elektrowni, pod kierownictwem p.o. prezesa Romana Czerwińskiego, skierował również do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa w związku z zawieraniem przez poprzedni zarząd Elektrowni fikcyjnych umów (głównie z Gordionem), działanie na szkodę spółki, wyrządzenie Elektrowni szkód znacznej wartości.

Próba eliminacji Gordiona z rynku
Zdaniem Stanisława Bortkiewicza, obecnego prezesa Gordiona i jego współwłaściciela, publikacje te oraz ich liczne przedruki w tym w Internecie, skutecznie wyeliminowały rozwijającą się prężnie spółkę Gordion z rynku usług doradczych. Specjalizacja firmy to głównie procesy restrukturyzacyjne, analiza i optymalizacja procesów biznesowych, inwestycje, energetyka odnawialna. W 2007 r. Gordion zrealizował około 20 projektów doradczych, głównie w sektorze energetycznym i komunalnym. Wszystkie projekty wykonano z dobrym efektem i uzyskano satysfakcję klientów, referencje i wynagrodzenie. Jedynie Elektrownia Kozienice SA zakwestionowała jakość usług. Decyzję taką podjął w grudniu 2007 r. już trzeciego dnia po powołaniu – nowy zarząd Elektrowni – bez bliższego zapoznania się ze zrywanym kontraktem. Gordion zaprzeczył jakimkolwiek nieprawidłowościom, nie poddał się i konsekwentnie dążył do wyjaśnienia sprawy.

Ugoda z Pulsem Biznesu
W maju 2008 r. Gordion zawarł z „Pulsem Biznesu” ugodę, w wyniku której PB opublikował odpowiedź prasową Gordiona. W treści ugody PB przyznał, że treść artykułów mogła naruszać dobra osobiste Gordiona oraz spowodować w spółce straty. PB oświadczył, że publikacje oparł na oryginalnych wypowiedziach prezesa Elektrowni i nie dodał od siebie żadnych zarzutów pod adresem Gordiona i jego właścicieli.
Ugoda z Elektrownią Kozienice
W czerwcu 2008 r., po wcześniejszym uzyskaniu sądowego nakazu zapłaty, Gordion zawarł z Elektrownią Kozienice ugodę w zakresie dokonania zapłaty za wykonane usługi oraz wystawienia przez Elektrownię noty informacyjnej o właściwym wykonaniu przez Gordion wcześniej kwestionowanej umowy. W marcu 2009 r. Prokuratura Okręgowa w Radomiu umorzyła śledztwo w sprawie nadużyć w Elektrowni w tym przede wszystkim w zakresie umów zawieranych z Gordionem, ponieważ nie znalazła żadnych przesłanek potwierdzających przekroczenia prawa. Postanowienie jest prawomocne.

Kłopoty Gordiona

Gordion w tym czasie borykał się z poważnymi kłopotami finansowymi i zagrożeniem upadłością, w związku z niemożnością zarobkowania w obszarze konsultingu, czyli zgodnie ze swoimi kompetencjami, misją i strategią spółki. W wyniku publikacji spółka utraciła szereg kontraktów, zwolniła większość pracowników, zaciągała znaczne pożyczki, udziałowcy ratując ją, podwyższali kapitał zakładowy (11-krotnie z 50 na 560 tys. zł). Spółka w tym czasie ratowała się doraźnie, podejmując nowe aktywności poza założonymi pierwotnie obszarami. Po upływie dwóch lat Gordion zbilansował i starannie udokumentował utracone korzyści oraz poniesione straty, wyliczył też koszty kampanii wizerunkowej (PR), która byłaby w stanie przywrócić mu utracony wizerunek i renomę.

Żądanie przeprosin i zadośćuczynienia

W marcu 2010 r. Gordion skierował do Elektrowni wezwanie do zawarcia ugody sądowej, w ramach której domagał się przeprosin oraz wypłaty zadośćuczynienia na sfinansowanie kampanii wizerunkowej oraz odszkodowania z tytułu utraconych korzyści i poniesionych strat. Strony nie zawarły jednak ugody, co skutkowało umorzeniem postępowania ugodowego i skierowaniem przez Gordion pozwu o ochronę dóbr osobistych. W pozwie Gordion ponowił żądanie przeprosin oraz zapłaty zadośćuczynienia oraz odszkodowania, łącznie w kwocie około 5 mln zł.

Korzyści z ugody

Elektrowni, w razie przegranej, oprócz konieczności spełnienia żądań Gordiona grozi zapłata odsetek (ok. 13 proc. rocznie, czyli ok. 650 tys. zł) liczonych od daty wniesienia pozwu oraz kosztów procesu – obecnie około 130 tys. zł. Poza tym Gordion może w kolejnych latach, do 2018 r., zgłaszać kolejne roszczenia z tytułu strat i utraconych korzyści, jeśli byłyby one skutkiem naruszenia jego dóbr osobistych. Np. w przypadku niemożności zarobkowania lub uzyskania kontraktu jako firma konsultingowa, z powodu utraconej z winy Elektrowni renomy. Gordion może traktować pozew i możliwość zgłaszania kolejnych roszczeń jako swoistą lokatę lub polisę dla swojej działalności. Gordion może też faktycznie, jak twierdzi Bortkiewicz, zmierzać do szybkiej reaktywacji firmy, co byłoby możliwe jedynie po uzyskaniu przeprosin i odszkodowania w zakresie uzgodnionym w ewentualnej ugodzie z Elektrownią.

Etyka w biznesie
Spór i proces są ciekawe ze względu na pewnie podobieństwo zarzutów stawianych Elektrowni przez Gordiona, do znanych przypadków nagannego (nielegalnego) działania, np. urzędów skarbowych wobec podatników, co następnie doprowadzało do ich upadłości. Po latach okazywało się często, że działania urzędów były bezprawne, ale przedsiębiorcy już upadli lub też ich kariera została trwale załamana. W tym przypadku, zdaniem Gordiona, duży przedsiębiorca wykorzystał swoją przewagę ekonomiczną i pozycję na rynku (np. autorytet wobec mediów) w celu pogrążenia swojego usługodawcy. Miało to służyć uniknięciu płatności za świadczone usługi oraz jako uzasadnienie zmiany „starego” zarządu (2007) na „nowy” (2007/2008). – Elektrownia i ENEA SA pomimo przyjęcia w styczniu 2011 r. „Strategii społecznej odpowiedzialności biznesu Grupy Kapitałowej ENEA”, kontynuują stary styl działania i odrzucają ugodę, gdyż czekają aż Gordion upadnie. Nie doczekają się naszej upadłości, a jeśli nie zawrą ugody, to za swój nieracjonalny upór zapłacą wielokrotnie więcej – przekonuje Bortkiewicz.

Powyżej przedstawiliśmy stanowisko Centrum Menadżerskiego Gordion sp. z o.o., jednej ze stron w sprawie toczącej się przed Okręgowym Sądem Gospodarczym w Lublinie. W celu zapewnienia obiektywnego przekazu oraz rzetelności przedstawianych materiałów prasowych w dniu 31 stycznia br. zwróciliśmy się o przedstawienie stanowiska w tej sprawie do drugiej ze stron prowadzonego postępowania.
Pomimo wysłania prośby o zajęcie stanowiska, jak  również prób telefonicznego kontaktu nie uzyskaliśmy odpowiedzi. Jednocześnie w każdym momencie, gdy tylko druga ze stron będzie zamierzała przedstawić swój własny punkt widzenia, jesteśmy gotowi go zamieścić.