Palikot przestawił wajchę…

Czołowi politycy Platformy Obywatelskiej próbują bagatelizować polityczny transfer posła Łukasza Gibały do Ruchu Palikota. W sensie arytmetycznym wydarzenie to można rzeczywiście potraktować jako mało istotne. Układ sił w parlamencie pozostał bez zmian. Koalicja rządowa nadal dysponuje większością. Ale jest jeszcze inny sens. Można go rozpatrywać w kategoriach antycypowania politycznej poprawności.

Co jest dzisiaj politycznie poprawne? Otóż jeszcze do niedawna partią popieraną przez tzw. establishment czołowe ośrodki opiniotwórcze, show-biznes, artystów, część biznesu była Platforma Obywatelska. Rządząca formacja cieszyła się sympatią salonów. Tak to wyglądało na pierwszy rzut oka, gdyż w rzeczywistości sytuacja była bardziej złożona. PO zyskiwała sobie przychylność na zasadzie mniejszego zła w konfrontacji z PiS. Ale w tej zero-jedynkowej rzeczywistości niewątpliwie przez dłuższy okres czasu była faworytem środowisk establishmentowych. Tymczasem od kilku tygodni można mieć wrażenie, że ktoś (używając metafory użytej kiedyś przez Piotra Zarembę) przestawił wajchę.

Zmiana świadomości społecznej
A raczej wajcha przestawiła się sama. W polityce tak często bywa. Pewne zdarzenia mogą układać się w sekwencję i w którymś momencie uruchamiają proces. Jeżeli by już jednak szukać czynnika osobowego, to wajchę przestawił Janusz Palikot. Kto wie czy jego odejście z PO na jesieni 2010 r. nie zdynamizowało zjawiska przewartościowania polskiej sceny politycznej (osobiście nazywam ten proces przemagnetyzowaniem biegunów). W Polsce zawsze istniał elektorat lewicowy. Definiowanie go to temat na zupełnie odrębną i długą dyskusję. Można wymienić przynajmniej kilka lewicowych tożsamości. Dwa lata temu dr Norbert Maliszewski szacował siłę trendu społecznego o charakterze lewicowo-kulturowym na 10-15 proc. Wówczas ta diagnoza przeszła niezauważona (podobnie jak i moje publikacje na ten temat), nikt nie docenił faktu, że tworzony Ruch Palikota może wpisać się w trend coraz silniej występujący w polskim społeczeństwie. Osobiście prognozuję możliwości lewicy obyczajowej na 25 proc. Maksymalnie jest to 30 proc. Gdyby dzisiaj odbyły się wybory parlamentarne, Ruch Palikota uzyskałby (moim zdaniem na pewno) rezultat bliski granicy 20 proc. Może trochę mniej, może trochę więcej, nie wykluczone też, że znacznie więcej. W społeczeństwie polskim zachodzą pewne głębokie przemiany, których wielu komentatorów nie dostrzega, albo po prostu nie chce dostrzec. W tym sensie przestawianie wajchy dokonuje się samoistnie.

Barometr nastrojów establishmentu
Dlaczego problemu transferu dokonanego przez posła Łukasza Gibałę Platforma Obywatelska nie powinna lekceważyć? Jest tu kilka istotnych wątków. O pierwszym już napisałem, tłem do całej sprawy są procesy zachodzące w polskim społeczeństwie, a w ślad za tym rosnące możliwości polityczne ugrupowań, odwołujących się do tożsamości lewicy kulturowej. W takiej sytuacji szanse Ruchu Palikota będą raczej rosnąć.
Ale jest jeszcze inna rzecz. Otóż posła Łukasz Gibały nie wolno traktować w kategoriach szeregowego parlamentarzysty PO. Oficjalnie nie był on politykiem prominentnym, jednak inne cechy są w tym przypadku istotne. Biorąc pod uwagę ten kontekst sytuacji, należy uznać Gibałę za bardzo charakterystycznego posła. Jest to człowiek niewątpliwie zamożny, zalicza się do przedsiębiorców, w Platformie tworzył tzw. liberalne skrzydło, opowiadał się za świeckim państwem. Postawa Gibały może być fragmentem szerszego sposobu myślenia, obejmującego zdecydowanie większą grupę ludzi. Może stanowić swoisty barometr nastrojów mających miejsce w szeroko rozumianych środowiskach establishmentowych. Jeżeli gdzieś dla Platformy Obywatelskiej tkwi zagrożenie, to właśnie w tym punkcie.

Na kłopoty… Kaczyński
Problem Platformy Obywatelskiej polega na tym, że dzisiaj partia ta dla wielu wpływowych grup nie jest już faworytem. Tak było jeszcze do niedawna, ale ten czas powoli zaczyna dobiegać do końca. Słabość PiS, przejawiająca się w sytuacji, że ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego nie potrafi przekroczyć pewnej krytycznej granicy poparcia, paradoksalnie osłabia również Platformę. Gaśnięcie społecznego domniemania realności powrotu Jarosława Kaczyńskiego do władzy, ogranicza siłę trendu ciążenia środowisk lewicowych w stronę PO. Dla elektoratu lewicowego PO nigdy nie była partią idealną, była (jak wynika z badań) partią drugiego, ale w kontekście PiS, koniecznego wyboru. Mocne wejście Ruchu Palikota w polską politykę powoduje przewartościowanie sympatii politycznych osób utożsamiających się z lewicową kulturą. Zyskiwać na tym będzie raczej Ruch Palikota a tracić Platforma. Elektorat lewicowy przestawia wajchę.
W tym obszarze należy poszukiwać sensu ostatnich inicjatyw PO: rozpoczęcia sporu z Kościołem oraz zapowiedzi złożenia wniosku o postawienie Jarosława Kaczyńskiego przed Trybunałem Stanu. W pierwszym przypadku Platforma usiłuje licytować się z Ruchem Palikota na antyklerykalne hasła; w drugim, paradoksalnie, chce wzmocnić Jarosława Kaczyńskiego i podnieś poziom domniemanego zagrożenia z tytułu powrotu PiS do władzy. Silny Kaczyński jest najlepszym „paliwem politycznym” dla PO.

Autor jest zastępcą redaktora naczelnego „Gazety Finansowej”, publicystą miesięcznika ekonomicznego „Home&Market” i komentatorem politycznym magazynu „Gentleman”. W plebiscycie Stowarzyszenia Eksporterów Polskich został uznany publicystą ekonomicznym roku 2011.