Przychodzi CBA do Tamborskiego

14 października 2015 r. media obiegła informacja o rzekomym zatrzymaniu prezesa Giełdy Papierów Wartościowych Pawła Tamborskiego przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Urzędnik sprostował, że chodziło jedynie o przekazanie telefonu i iPada z danymi na temat badanej przez Prokuraturę Apelacyjną w Warszawie sprawy prywatyzacji CIECH-u. Tego samego dnia CBA szukało dowodów działań przestępczych w Ministerstwie Skarbu Państwa. W międzyczasie akcje GPW zdążyły stracić prawie 2 proc. wartości, a CIECH-u – ponad 5 proc. W ciągu kolejnych dni poszkodowane w wyniku paniki firmy zdążyły odrobić straty, co nie przekreśla braku profesjonalizmu służb specjalnych i licznych wątpliwości, jakie budzi taka akcja oraz osoba samego Tamborskiego.

Daleko od normy

Teoretycznie spektakularny pokaz walki z korupcją przed wyborami parlamentarnymi powinien poprawić wizerunek partii rządzącej. W rzeczywistości wszyscy uczestnicy środowego zdarzenia ponieśli wizerunkową porażkę. CBA wykazało się lekceważeniem zasad działania rynków finansowych i konieczności zapewnienia im stabilności. Tamborski zaś został zmuszony do przyznania, że przechowuje ważne informacje na temat prywatyzacji strategicznej spółki we własnym domu. Nikt też nie próbuje odpowiedzieć na pytanie, dlaczego organy bezpieczeństwa dopuściły do objęcia funkcji prezesa GPW przez osobę podejrzewaną o działanie na rzecz Skarbu Państwa. Opinia publiczna miała więc kolejną okazję do obserwacji słabości polskiego kapitalizmu i pozornej siły państwa.

Bardzo ostro na temat działań ABW wypowiedział się poseł PSL Stanisław Żelichowski, który dopatrzył się w nich groźby złamania tajemnicy państwowej. – Nie można na miły Bóg, takich rzeczy w końskich dawkach podawać bez żadnej kontroli – zaapelował. Jak na ironię, śledczy pojawili się w budynku giełdy tego samego dnia, w którym odbywała się tam konferencja prasowa związana z prezentacją kodeksu dobrych praktyk komunikacyjnych w kontaktach korporacji z inwestorami. Wiele przykładów np. wadliwie wykonanych sprawozdań z działalności spółek trafiających do elektronicznego systemu ESPI pokazuje, że taki zbiór reguł jest konieczny, jednak wrzawa wokół Tamborskiego stworzyła wrażenie, że władze GPW chcą narzucić rynkowi standardy, których same nie zamierzają przestrzegać.

Niewyjaśniona afera

Prokuratura zainteresowała się szczegółami prywatyzacji przedsiębiorstwa chemicznego (głównie producenta sody) CIECH S.A. w marcu 2015 r. w wyniku tzw. afery taśmowej. Z ujawnionych w jej ramach kilka miesięcy wcześniej nagrań wynika, że należąca do holdingu Jana Kulczyka spółka wywierała naciski na polityków PO i PSL w celu ułatwienia jej nabycia pakietu kontrolnego CIECH od Ministerstwa Skarbu Państwa. W czerwcu 2014 r. KI Chemistry niespodziewanie przejęło ok. 38 proc. udziałów tej firmy w cenie 32,13 zł za akcję. Zapewniło to fiskusowi 641,5 mln zł, w tym 22,5 mln zł wpłaconej wcześniej dywidendy. Cena nie różniła się więc znacząco od wcześniejszej, często krytykowanej przez przedstawicieli resortu sumy 29,5 zł za akcję.

Po publikacji wyników finansowych CIECH za 2014 rok, które wykazały wzrost zysku netto o 320 proc., stało się jasne, że Skarb Państwa stracił na transakcji co najmniej kilkaset milionów złotych. Przekupstwo politycznych lobbystów sugerowały ujawnione przez CBA nagrania rozmowy wiceministra Rafała Baniaka z biznesmenem Piotrem Wawrzynowiczem. Jednak to Tamborski nadzorował proces prywatyzacji z ramienia MSP, dlatego jego osoba wzbudziła zainteresowanie służb ścigania. Można tylko zapytać, bez większej nadziei na wiarygodną odpowiedź, dlaczego agenci zdynamizowali swoje działania dopiero po śmierci Kulczyka.

Przyjaciel Rosjan?

Tamborski jako minister odpowiadał też za nadzór nad… giełdą, kiedy więc miał objąć funkcję jej prezesa w maju 2014 r., część członków Komisji Nadzoru Finansowego obawiała się, że dojdzie do konfliktu interesów. Zatwierdzanie nominacji trwało miesiąc – rzekomo tyle czasu było potrzebne na dokładne przeanalizowanie kandydatury. Zapewne wątpliwości budziły związki urzędnika z posiadającym izraelski paszport rosyjskim biznesmenem Wiaczesławem Mosze Kantorem. Podkreślał on, że Polak jest jego „współpracownikiem i przyjacielem”, a kiedy stanie na czele GPW, zintensyfikuje swoją aktywność na nadwiślańskim rynku, którą rozpoczął zakup 20 proc. akcji puławskich Azotów. W mediach pojawiły się także spekulacje, że należący do Kantora Acron przejmie CIECH po wykupieniu jego akcji przez Kulczyka, jednak pogłoski te były stanowczo dementowane.

Na stanowisku prezesa GPW Tamborski przerwał proces łączenia warszawskiej giełdy z wiedeńską. Czyżby w tym wypadku również przesądziły obawy zagranicy, np. Moskwy, o konkurencję ze strony nowego konglomeratu? W trakcie działań podjętych przez jego poprzednika Adama Maciejewskiego eksperci byli zdania, że fuzja wzmocni pozycję kierowanej przez niego instytucji. W czerwcu 2014 r. odchodzący szef giełdy skarżył się w wywiadzie dla Money.pl, że jest śledzony, fotografowany i padł ofiarą donosów, które przerodziły się w artykuły prasowe zarzucające mu brak umiejętności porozumiewania się z maklerami i przyciągania nowych spółek na parkiet. Wszczęte w tej sprawie śledztwo ABW nie przyniosło rezultatów.

Ostatnie tygodnie?

Tamborski obejmował więc swoje stanowisko w atmosferze kontrowersji („Nasz Dziennik” nazwał go najbardziej upolitycznionym z dotychczasowych prezesów GPW) i najprawdopodobniej opuści je w niesławie, podobnie jak w 2013 r. Ludwik Sobolewski, oskarżony o namawianie inwestorów giełdowych o finansowanie filmu, w którym zagrała jego konkubina. Jeżeli posądzany o udział w korupcji urzędnik przetrwa na Książęcej do wyborów parlamentarnych, prawdopodobnie nie będzie miał po nich łatwego życia, ponieważ jedną z nielicznych posłanek próbujących zapobiec jego wyborowi była… Beata Szydło.

Odmienną kwestią pozostaje ocena funkcjonariuszy próbujących uwiarygodnić CBA poprzez podejmowanie potrzebnych, ale mocno spóźnionych działań w obliczu klęski dotychczasowych mocodawców. W historii III RP specsłużby najczęściej wymykały się nominalnym zwierzchnikom spod kontroli i realizowały własne interesy. Miejmy nadzieję, że po wyborach organy bezpieczeństwa ulegną potrzebnym przekształceniom i będą przede wszystkim dbały, aby podejrzane jednostki w rodzaju Tamborskiego nie nadawały tonu polskiej polityce. Jeżeli do tego nie dojdzie, życiem publicznym nadal będą rządzić taśmy i kelnerzy, a GPW będzie narażona na destabilizację!

Autor jest doktorem nauk politycznych PAN

——————-

 
Kordian Kuczma

Kordian Kuczma

doktor nauk politycznych PAN