Rzucać perły przed ludzi!

Gdy weźmiecie do ręki aktualny numer „Gazety Finansowej” minie dokładnie rok i jeden dzień, kiedy zostałem powołany na stanowisko zastępcy redaktora naczelnego, czy jak mówią niektórzy redaktora prowadzącego. Na początku chcę Wam wszystkim najserdeczniej podziękować za współpracę. To dla mnie wielki zaszczyt – wraz z pozostałymi koleżankami i kolegami – przekazywać Państwu nasze myśli, oceny, idee, opinie. Osobiście jestem z tego niezwykle dumny. Zawsze chciałem być dziennikarzem. W moim przypadku marzenia się spełniły. Bo marzenia w życiu czasami się spełniają. Warto więc marzyć! Wybitny polski sportowiec Paweł Nastula, kiedy kilka lat temu odbierał nagrodę w dorocznym plebiscycie „Przeglądu Sportowego”, powiedział takie znamienne słowa: „Na sukces składają się dwie rzeczy” porażki i marzenia”. Wiele razy w życiu przegrałem, ale nigdy nie zwątpiłem w siebie, nigdy nie przestałem marzyć.

Przez ten rok, gdy w ferworze naszej dziennikarskiej pracy goniliśmy za informacjami, aby je Państwu w jak najrzetelniejszy sposób zaprezentować, nie było miejsca ani czasu do przedstawienia filozofii, jaką kieruje się „Gazeta Finansowa”. Dziś, po roku, przyszła na to pora. To dobry moment.

Mamy klika fundamentalnych, sztandarowych reguł, które nam przyświecają. Tym różnimy się od innych wydawnictw, że stworzyliśmy głęboką filozofię naszego działania, odwołujemy się do jasno sprecyzowanych idei, opieramy na pewnego rodzaju mocnym kręgosłupie aksjologicznym. I chociaż jesteśmy pismem ekonomicznym, to jednak ekonomię postrzegamy jako dyscyplinę humanistyczną, gdzie najważniejszym kreatorem wszystkich działań jest człowiek. Dlatego w obszarze naszych zainteresowań znajduje się nie tylko ekonomia, ale wszystko to, co jest jej kontekstem, cała złożona rzeczywistość społeczno-polityczna. Po pierwsze – „Gazeta Finansowa” traktuje swoją działalność jako misję. Utarł się ostatnio pogląd, że jedynie media publiczne posiadają obowiązek pełnienia posługi publicznej, zaś prywatne mogą robić, co chcą. My się z tym nie zgadzamy. Uważamy, że cały świat dziennikarski posiada obowiązek realizowania misji publicznej. Art. 10 Prawa prasowego mówi jasno: „Zadaniem dziennikarza jest służba społeczeństwu i państwu”. Jeśli postrzega się nas jako „czwartą władzę”, to nie w sensie przywilejów, uprawnień, struktur hierarchicznych, lecz w kontekście pełnienia funkcji kontroli nad pozostałymi poziomami władzy. Kiedy dziennikarze porzucają tę funkcję albo zostaje ona celowo przytłumiona, demokracja zamienia się w fasadę. Po drugie – chcemy być pluralistyczni i otwarci. Polityka nas interesuje, bo jest otoczeniem życia gospodarczego, ale nie opowiadamy się po żadnej ze stron debaty publicznej. Nie angażujemy się na rzecz jakiejkolwiek partii, formacji czy opcji politycznej. Do polityki podchodzimy w sposób neutralny i analityczny. Stosujemy zasadę równego dystansu. Jesteśmy otwarci, mogą do nas pisać ludzie wyznający różne poglądy polityczne, koncepcje światopoglądowe czy aksjologiczne, jednak tylko w ramach szeroko rozumianego pluralizmu. Chcemy, aby każda ze stron politycznego sporu była na naszych łamach reprezentowana. Nikogo nie pytamy – skąd przychodzi i w co wierzy, ale ważne jest dla nas jaką głosi prawdę, w jaki sposób jej broni, jakie przedstawia argumenty, a także – co chce zrobić dla Polski.

Po trzecie – stawiamy na treść a nie formę. Interesuje nas dziennikarstwo analityczne, głęboko osadzone w treściach merytorycznych, a nie sensacyjne. Nasza działalność nie jest determinowana prostym wyznacznikiem sprzedaży. Nie zabiegamy za wszelką cenę o obecność w głównym nurcie opinii publicznej, w obszarze tak zwanych mediów mainstreamowych. Nie kierujemy się poprawnością polityczną czy publicystyczną. Chcemy być po prostu rzetelni, obiektywni, bezstronni, wiarygodni. Będziemy dostarczać czytelnikom materiałów trudnych, skomplikowanych, analitycznych, ba zawsze warto rzucać perły przed ludzi i ufać, że to docenią. Jest to przejaw wiary w człowieka. Dziękuję Państwu za ten rok miłej, wspaniałej współpracy!