Sąd Najwyższy stygmatyzuje członków zarządu spółek z o.o.

 

W dniu 8 października 2015 r. Sąd Najwyższy wydał kolejne w tym roku orzeczenie, bardzo niekorzystne dla członków zarządu spółek z ograniczoną odpowiedzialnością, znajdujących się w kryzysie.

Zakres ich odpowiedzialności został rozszerzony także na zobowiązania spółki powstałe już po dniu, w którym złożono wniosek o ogłoszenie jej upadłości. Biorąc pod uwagę inne tegoroczne orzeczenia SN, nie sposób nie odnieść wrażenia, że sytuacja członków zarządu najpopularniejszych w Polsce spółek ulega stałemu pogorszeniu. Trudno zaakceptować taki stan rzeczy.

Za co odpowiada członek zarządu spółki z o.o.

Zgodnie z art. 299 §1 k.s.h., członkowie zarządu spółki z o.o. solidarnie odpowiadają za jej zobowiązania, jeżeli egzekucja przeciwko spółce okaże się bezskuteczna. Odpowiedzialność każdego członka zarządu obejmuje wyłącznie te zobowiązania, które powstały i istniały w czasie sprawowania przez niego funkcji. Do tej pory Sąd Najwyższy stał na stanowisku, że decydujące znaczenie dla określenia zakresu odpowiedzialności członka zarządu ma dzień złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości spółki. W odniesieniu do zobowiązań powstałych po tym dniu odpowiedzialność członków zarządu była w zasadzie zawsze wyłączona. Wyjątek dotyczył jedynie takich wierzytelności, które pozostawały ściśle związane z długiem istniejącym wcześniej, np. dotyczących zapłaty odsetek. Dla wyłączenia odpowiedzialności członków zarządu za długi powstałe po dniu złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości nie miało znaczenia to, kto złożył wniosek o ogłoszenie upadłości spółki, ani jaki był wynik postępowania. Również w sytuacji oddalenia wniosku z uwagi na brak majątku wystarczającego do pokrycia kosztów postępowania Sąd Najwyższy przyjmował, że nie istnieje jakikolwiek związek przyczynowy między sprawowaniem funkcji przez członka zarządu a szkodą doznaną przez wierzyciela spółki. Członek zarządu nie odpowiadał więc za długi powstałe po złożeniu wniosku o ogłoszenie upadłości.

Odmienne stanowisko zajął Sąd Najwyższy we wspomnianej uchwale z dnia 8 października 2015 r. Odpowiadając na pytanie Sądu Okręgowego w Warszawie, SN wyjaśnił, że w sytuacji oddalenia wniosku o ogłoszenie upadłości z uwagi na brak majątku wystarczającego na zaspokojenie kosztów postępowania, odpowiedzialność członków zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, przewidziana w art. 299 §1 k.s.h., rozciąga się na zobowiązania powstałe także po złożeniu wniosku o ogłoszenie upadłości, w tym zobowiązania z tytułu wynagrodzenia tymczasowego nadzorcy sądowego. Na uzasadnienie uchwały trzeba jeszcze poczekać. Warto jednak przywołać motywy, na które we wniosku o podjęcie uchwały powołał się SO, a które z dużym prawdopodobieństwem rozważał także SN. W ocenie sądu pytającego przyjęcie, że odpowiedzialność członka zarządu spółki z o.o. obejmuje także wierzytelności powstałe po dniu złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości, mógłby uzasadniać fakt, że członek zarządu, który za późno złożył wniosek, swoim zachowaniem doprowadził do tego, że nadzorca sądowy nie mógł uzyskać wynagrodzenia, ponieważ spółka nie miała już majątku. Jednocześnie SO zwrócił jednak uwagę na to, że taka interpretacja przepisów niewątpliwie działałaby destruktywnie na czynności członków zarządu spółki. Każdy członek zarządu, składając wniosek o ogłoszenie upadłości, musiałby bowiem liczyć się z odpowiedzialnością za powstałe w toku postępowania upadłościowego koszty, co mogłoby znacząco zniechęcić go do podjęcia takiego działania. Wobec treści uchwały, wydaje się, że SN większe znaczenie przypisał raczej pierwszemu z przywołanych motywów, który wyraża bardzo szeroko rozumianą zasadę ochrony wierzycieli spółki.

Nawet postępowanie upadłościowe nie wyłącza odpowiedzialności członka zarządu

Ta sama zasada znalazła odzwierciedlenie w kolejnym z tegorocznych orzeczeń, którego znaczenie wyraża się w potwierdzeniu i rozwinięciu niekorzystnej dla członków zarządu spółek z o.o. linii orzeczniczej SN co do tego, kiedy wierzyciel może skutecznie wnieść przeciwko członkowi zarządu powództwo o zapłatę. W wyroku z dnia 25 marca 2015 r., sygn. akt II CSK 402/14, SN wyraził stanowisko, że nawet toczące się jeszcze postępowanie upadłościowe nie jest przeszkodą do pozwania członka zarządu. Odmienne stanowisko w tym zakresie prezentował Sąd Apelacyjny, w którego ocenie okoliczność, że postępowanie nie zostało jeszcze zakończone oznacza, że nie można przyjąć, jakoby egzekucja względem spółki była bezskuteczna.

Zdaniem SN, fakt dochodzenia wierzytelności w postępowaniu upadłościowym, toczącym się wobec spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, nie stanowi przeszkody do wystąpienia z roszczeniem odszkodowawczym przeciwko członkowi jej zarządu. Wierzyciel może wykazywać bezskuteczność egzekucji z majątku spółki w dowolny sposób. Sąd zaś nie może oddalić powództwa skierowanego przeciwko członkowi zarządu spółki jedynie na tej podstawie, że powód zgłosił swoją wierzytelność do masy upadłości, że została ona uwzględniona na liście wierzytelności oraz że postępowanie upadłościowe nie zostało zakończone. Jeżeli bowiem analiza tego postępowania, w szczególności z uwzględnieniem wartości masy upadłości, wysokości wierzytelności oraz liczby wierzycieli i kolejności ich zaspokajania, prowadzi do wniosku, że powód nie uzyska pełnego zaspokojenia, to należy przyjąć, że jeszcze przed formalnym zakończeniem postępowania powód może wskazywać w sposób niebudzący wątpliwości na brak możliwości zaspokojenia z funduszów masy upadłości. Tym samym może zasadnie wykazać istnienie opisanej w art. 299 §1 k.s.h. przesłanki odpowiedzialności członka zarządu w postaci bezskuteczności egzekucji prowadzonej przeciwko spółce. W takiej sytuacji członkowi zarządu pozostaje kwestionowanie twierdzeń wierzyciela o przewidywanym wyniku postępowania upadłościowego. Z procesowego punktu widzenia zasadnym może okazać się złożenie wniosku o zawieszenie postępowania o zapłatę do czasu prawomocnego zakończenia postępowania upadłościowego.

Odpowiedzialność nie kończy się po trzech latach

Z uwzględnieniem powyższego, jeszcze większe obawy budzi także wyrok SN z dnia 9 kwietnia 2015 r., sygn. akt V CSK 441/14, którym potwierdzono możliwość stosowania w sprawach przeciwko członkom zarządu spółek z o.o., zamiast trzyletniego, wydłużonego do lat 20 terminu przedawnienia roszczeń stanowionego art. 4421 §2 k.c. W myśl tego przepisu, jeżeli szkoda wynikła z przestępstwa, to roszczenie o jej naprawienie ulega przedawnieniu dopiero z upływem lat dwudziestu od dnia popełnienia przestępstwa bez względu na to, kiedy poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Przestępstwem jest zaś zgodnie z art. 586 k.s.h. niezłożenie wniosku o ogłoszenie upadłości spółki pomimo powstania ku temu warunków. Jak przy tym wyjaśnił SN – potwierdzając już wcześniej ukształtowaną linię orzeczniczą – sąd cywilny orzekający w sprawie z powództwa poszkodowanego posiada własne uprawnienie do oceny tego, czy czyn, którym wyrządzono mu szkodę, był przestępstwem. Nie jest wymagane uprzednie uzyskanie wyroku karnego przeciwko członkowi zarządu.

Wystarczy więc wykazanie przed sądem cywilnym, że czyn członka zarządu polegający na niezłożeniu wniosku o ogłoszenie upadłości spółki należy kwalifikować jako przestępstwo, aby móc domagać się spłaty wierzytelności spółki od członka jej zarządu aż przez dwadzieścia lat. Co istotne, termin dwudziestoletni powinien być liczony od ostatniego dnia, w którym na członku zarządu spoczywał obowiązek złożenia wniosku. Jeżeli więc wniosek, choć spóźniony, został w końcu złożony, to termin dwudziestoletni biegnie od dnia poprzedzającego złożenie wniosku. Jeżeli jednak wniosku nie złożono, to przyjąć należy, że termin przedawnienia w ogóle nie rozpoczął swego biegu, a zatem w istocie czas na dochodzenie zapłaty wierzytelności jest nieograniczony. Jedyna obrona, z której w takiej sytuacji będzie mógł skorzystać członek zarządu, to powołanie się na nadużycie prawa przez wierzyciela, polegające na tym, że mógł on żądać zapłaty już wcześniej, ale tego nie uczynił. Skuteczność zarzutu nadużycia prawa będzie przy tym zależała od konkretnych okoliczności danej sprawy.

Co dalej

Przywołane orzeczenia Sądu Najwyższego wzbudzają poważne obawy wśród członków zarządu spółek z o.o., którzy w sporze z wierzycielem od początku znajdują się w gorszej pozycji. Warto pamiętać, że art. 299 §2 k.s.h. pozwala na uwolnienie się od odpowiedzialności tylko wtedy, gdy członek zarządu wykaże, że we właściwym czasie zgłoszono wniosek o ogłoszenie upadłości, niezgłoszenie wniosku nastąpiło nie z jego winy, albo że pomimo niezgłoszenia wniosku wierzyciel nie poniósł szkody. Pewną nadzieję dla członków zarządu niesie nowelizacja prawa upadłościowego, która wejdzie w życie z dniem 1 stycznia 2016 r. Nowelizacja wydłuża termin na złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości z 14 do 30 dni, a nadto pozwala na uwolnienie się od odpowiedzialności także wtedy, gdy członek zarządu złożył wniosek o otwarcie któregoś z postępowań restrukturyzacyjnych. Te ostatnie dostępne są także dla tych podmiotów, które są dopiero zagrożone niewypłacalnością, co daje członkom zarządu o wiele większe pole manewru w walce o polepszenie sytuacji finansowej spółki.

W obliczu wspomnianej nowelizacji, której celem jest przede wszystkim danie przedsiębiorcom tzw. drugiej szansy, trudno zaakceptować stanowisko SN sprowadzające się w istocie do stygmatyzacji członków zarządu spółek z o.o. Rozszerzanie zakresu odpowiedzialności członków zarządu – którymi zwłaszcza w niewielkich spółkach są zwykle sami wspólnicy – w rzeczywistości prowadzi do wyłączenia największej zalety spółek z o.o. w postaci ograniczenia odpowiedzialności jej udziałowców. Nie jest to korzystne z ekonomicznego punktu widzenia, co więcej prowadzić może do nadużyć, polegających nie tylko na powoływaniu do życia spółek hybrydowych, stanowiących dalsze wariacje na temat sp. z o.o. komandytowych, ale i powierzaniu funkcji członka zarządu tzw. słupom. W najbliższym czasie można spodziewać się także wzrostu liczby wniosków przedwczesnych, składanych przez członków zarządu z obawy przed odpowiedzialnością mimo, że spółka nie jest jeszcze niewypłacalna w rozumieniu przepisów. Negatywną stroną tego zjawiska będzie upadek tych firm, które w dniu złożenia wniosku wprawdzie nie były niewypłacalne, jednak wizja upadłości spowodowała odejście kontrahentów i utratę zaufania na rynku.

Autorka jest adwokatem w kancelarii Schampera, Dubis, Zając i Wspólnicy

——

 

 

 

 

 

 

 

 
Avatar

Aleksandra Krawczyk

adwokat w kancelarii Schampera, Dubis, Zając i Wspólnicy