Ścisła współpraca „Trójkąta Trabzońskiego”

Geopolityczny układ na Kaukazie kształtował się od upadku Związku Sowieckiego, ale w ostatnich dniach wydaje się ostatecznie krystalizować. 9 czerwca br. w Trabzonie ministrowie spraw zagranicznych Gruzji, Turcji i Azerbejdżanu podpisali wspólną deklarację dotyczącą ścisłej współpracy na wielu polach. Co pcha Tbilisi i Baku w objęcia Ankary? Przede wszystkim realne zagrożenie militarne ze strony Kremla.
Rosja coraz aktywniej naciskająca na Kaukaz Południowy i zacieśniająca swoje więzi z Armenią, stanowi coraz większe wyzwanie dla krajów regionu. Przede wszystkim dla Gruzji, od której oderwała w 2008 r. Abchazję i Osetię Południową.

Gruzja i pole konfliktu z Federacją Rosyjską
Obie separatystyczne republiki są zresztą intensywnie militaryzowane. Pod koniec kwietnia br. Moskwa wysłała do pierwszej z nich 1,5 tys. dodatkowych żołnierzy i 400 specjalistów, m.in. kierowców, techników, czołgistów (w tym separatystycznym regionie Gruzji FR dyslokowała czołgi T-90A) oraz m.in. obsługę rakietowych niszczycieli czołgów Sturm-S i wyrzutni rakiet GRAD. Rosja przezbroiła także w nowoczesne samoloty i helikoptery niemal w 100 proc. siły lotnicze, stacjonujące na Kaukazie Północnym. 58. armia, odpowiedzialna za „ład na Kaukazie”, jest już przezbrojona w 60 proc. w stosunku do 2008 r. Jednostki z Czeczenii (które jako jedne z nielicznych dobrze sprawdziły się w czasie Wojny Pięciodniowej) zostały uzbrojone w czołgi T-90 A i T-72BM. Ponadto każda rosyjska brygada posiada już oddział snajperów, zgodnie z zarządzeniem z września zeszłego roku. Rosjanie zapamiętali także, że w Gruzji najlepiej biły się oddziały Specnazu, w związku z tym dyslokowano jego oddziały w Kraju Stawropolskim. Wojska uzyskały także świetną łączność dzięki systemowi Glonass (była to rosyjska bolączka w 2008 r.). Niepokój władz gruzińskich podsyca także szybka rozbudowa portu wojennego FR w Noworosyjsku, do którego przesunięto część Floty Czarnomorskiej.

Gruzja i pole współpracy z Turcją
W tym kontekście naturalnym sojusznikiem Gruzji wydaje się być Turcja, niechętna Armenii, dzięki wpływom dużej diaspory abchaskiej – niwelująca rosyjskie wpływy w tej separatystycznej republice. Północne wybrzeża Azji Mniejszej zamieszkują także Czerkiesi, czyli trzon prowadzonej przez ekipę Saakaszwilego polityki historycznej, której celem jest konsolidacja narodów Kaukazu przeciw Rosji na kanwie ludobójstwa tej grupy etnicznej w XIX w. W Turcji można również zauważyć wzrost znaczenia Panturkizmu, tj. konsolidacji wokół Ankary wszystkich narodów pochodzenia Tureckiego. W oczywisty sposób godzi to w rosyjskie interesy na obszarze byłego Związku Sowieckiego.

Azerbejdżan i pole konfliktu z Federacją Rosyjską
Rosyjski MON poinformował, iż jest rozczarowany brakiem konstruktywnego podejścia władz w Baku w kwestii przedłużenia dzierżawy stacji radarowej w Gabali. Jej remont i koszty narzucone przez Azerbejdżan oscylują wokół kwoty, która mogłaby pokryć budowę nowego radaru w granicach FR. Nieoficjalne źródła mówią o tym, że Moskwa jest skłonna zrezygnować ze swojej instalacji. Wydarzenie to doskonale ilustruje stan stosunków azersko-rosyjskich. Poparcie Moskwy dla Armenii w istocie oznacza także wsparcie dla Górskiego Karabachu, ormiańskiego parapaństwa, będącego oficjalnie częścią Azerbejdżanu. Stepanakert nie jest objęty limitami uzbrojenia CFE (ang. Conventional Forces Europe), co pozwala tworzyć z podległego mu terytorium składnicę rosyjskiej broni. Nie tylko konflikt karabaski rzutuje na stosunki azersko-rosyjskie, istotne wydają się także moskiewskie zbrojenia na Morzu Kaspijskim. Flota Kaspijska FR jest pierwszą na wspomnianym akwenie, stosującą na szeroką skalę nowoczesne systemy rakietowe. Chodzi głównie o zestawy „Bal-E”, które są mobilnymi kompleksami rakietowymi przeznaczonymi do niszczenia okrętów, kontroli wód terytorialnych, obrony baz morskich i walki z obcym desantem. Warto wspomnieć, że w styczniu br. pojawiły się informacje o tym, że Rosja przesunęła wszystkie okręty rakietowe Floty Kaspijskiej z Astrachania do Dagestanu. W chwili obecnej liczy ona 20 jednostek. Może być zresztą dodatkowo wzmocniona przez inne okręty z wykorzystaniem śródlądowych dróg morskich (nie wspominając o lotnictwie i pociskach dalekiego zasięgu). Do 2020 r. jej siły zwiększają się o 16 nowych okrętów wojennych.

Azerbejdżan i jego pole współpracy z Turcją
Naturalnym sojusznikiem Azerbejdżanu w tym kontekście wydaje się Ankara. Złe stosunki turecko-ormiańskie są powszechnie znane, co pozwala zaangażować Turcję w konflikt karabaski po „właściwej stronie”. Nie jest tajemnicą, że Recep Tayyip Erdogan jest zaniepokojony wzrastającą rolą Rosji na Kaukazie, a Ankara jest zainteresowana budową swojej bazy wojskowej w Republice Nachiczewańskiej, będącej eksklawą Azerbejdżanu. Pomysł ten napotyka na silny sprzeciw Moskwy.

Więcej niż wspólnota interesów politycznych
Powyższą wspólnotę interesów gruzińsko-tureckich i azersko-tureckich uzupełniają także doskonałe relacje gospodarcze między wspomnianymi podmiotami. Mam tu na myśli również projekty energetyczne, ale wspominam o nich zdawkowo, ponieważ powyższy szkic koncentruje się raczej na wspólnocie politycznych interesów. W analizie nie ujęto również pozytywnego rozwoju relacji gruzińsko-azerskich. Niemniej bazując jedynie na wspomnianych przykładach, możemy z całą stanowczością stwierdzić, że na Kaukazie Południowym formalizuje się układ geopolityczny, który od miejsca podpisania trójstronnej deklaracji możemy nazwać „Trójkątem Trabzońskim”. Będzie on z pewnością odgrywał wielką rolę w najbliższej przyszłości.

Autor jest redaktorem naczelnym portalu PolitykaWschodnia.pl, niezależnym ekspertem ds. państw WNP, współpracownikiem Instytutu Jagiellońskiego.

Kordian Kuczma

Kordian Kuczma

doktor nauk politycznych PAN