Świat na podsłuchu

Nowelizacja ustawy o policji i służbach specjalnych wzbudziła w Polsce obawy o łamanie prywatności przez funkcjonariuszy państwowych, jakich nie było od czasu debaty o ACTA. Bez względu na temperaturę politycznego sporu otaczającą wszystkie projekty ustawodawcze PiS, nie jest to tylko polska specyfika. Przepisy prawne określające granice inwigilacji obywateli przez organy państwowe budzą emocje we wszystkich krajach świata, w których sprawnie funkcjonuje społeczeństwo obywatelskie.

Nowelizacja ustawy o policji i służbach specjalnych wzbudziła w Polsce obawy o łamanie prywatności przez funkcjonariuszy państwowych, jakich nie było od czasu debaty o ACTA. Bez względu na temperaturę politycznego sporu otaczającą wszystkie projekty ustawodawcze PiS, nie jest to tylko polska specyfika. Przepisy prawne określające granice inwigilacji obywateli przez organy państwowe budzą emocje we wszystkich krajach świata, w których sprawnie funkcjonuje społeczeństwo obywatelskie.

Zainteresowanie opinii publicznej zakresem kompetencji służb specjalnych w tej kwestii potęgują afery w rodzaju operacji PRISM, czyli przekazywania przez amerykańskie koncerny internetowe danych swoich użytkowników wywiadowi USA. Praktyka pokazuje, że w większości tzw. cywilizowanych krajów, udało się przeforsować zwiększenie uprawnień funkcjonariuszy pod pretekstem ochrony bezpieczeństwa państwa, a zakres kontroli społecznej i politycznej tych działań jest niewielki.

Efekt Snowdena

2 czerwca 2015 r. Kongres Stanów Zjednoczonych przyjął regulującą zbieranie materiałów wywiadowczych ustawę o dumnej nazwie USA Freedom Act. Jej powstanie związane było z wygaśnięciem obowiązujących od 2001 r. przepisów Patriot Act, którego postanowienia miały pomóc administracji George’a W. Busha w zwalczaniu zagrożeń terrorystycznych w rodzaju Al-Kaidy. Jednym z najbardziej kontrowersyjnych punktów starej ustawy było zezwolenie na zbieranie od firm telekomunikacyjnych przez Narodową Agencję Bezpieczeństwa (NSA) tzw. metadanych, czyli informacji o długości, miejscu i czasie prowadzonych rozmów oraz uczestniczących w nich numerach.

Wojskowi bronili się, że nie interesuje ich treść konwersacji rodaków, jednak organizacje monitorujące swobody obywatelskie argumentowały, że przeczyła temu szczegółowość zdobywanych danych. Zasięg prowadzonej w ten sposób inwigilacji i związane z nią łamanie prawa ujawnił opinii publicznej w 2013 r. za pośrednictwem dzienników „The Guardian” i „The Washington Post” były pracownik NSA Edward Snowden. Freedom Act zakazuje więc tej agencji automatycznego gromadzenia danych o rozmowach telefonicznych. Organy bezpieczeństwa będą mogły co prawda wnioskować do operatorów o udostępnienie bilingów, jednak każdorazowo specjalny sąd będzie musiał zdecydować, czy rzeczywiście zachodzi podejrzenie działalności terrorystycznej.

Kordian Kuczma

Kordian Kuczma

doktor nauk politycznych PAN