Syryjska gra Putina

Zimna wojna rosyjsko-turecka związana z zestrzeleniem Su-24 biorącego udział w bombardowaniach Syrii z pozoru mocno szkodzi interesom naszego sąsiada, antagonizując go z ważnym odbiorcą gazu ziemnego. Trudno jednak uwierzyć, że za eskalacją napięcia we wzajemnych relacjach nie stoi kalkulacja Kremla. Czyżby ludziom Władimira Putina bardziej zależało na perspektywach wydobycia surowców energetycznych w Syrii, ewentualnie handlu ropą naftową z ekstremistami?

Taniec na linie

Od 24 listopada nie ma praktycznie dnia bez nowego aktu niechęci pomiędzy Rosją a Turcją. Moskwa domaga się od Ankary publicznych przeprosin, wynagrodzenia strat materialnych i ukarania winnych incydentu. Odwołano grudniowe spotkanie prezydentów. Putin podpisał dekret o ograniczeniu ruchu turystycznego oraz embargu na import warzyw, owoców, soli i drobiu. Wykorzystano w tym celu znany także z polskich realiów pretekst w postaci wykrycia bakterii w mięsie, aczkolwiek skargi na niespełnienie wymogów sanitarnych przez Turków pojawiały się już wcześniej. Liczba gości z Rosji na tamtejszych plażach również w ostatnich miesiącach spadała z racji spadku wartości rubla.

W środę 2 grudnia okręt desantowy Floty Czarnomorskiej „Saratow” przepłynął przez cieśninę Bosfor bez zwyczajowego podniesienia flagi Turcji na maszt. Cztery dni później stacja telewizyjna NTV pokazała zdjęcia rosyjskiego żołnierza na pokładzie płynącego prawdopodobnie do Syrii okrętu desantowego „Cezar Kunikow” z wyrzutnią pocisków rakietowych na ramieniu. Jak widać, Kreml chwyta się wszystkich możliwych środków, aby odstręczyć Turcję od zbyt aktywnego udziału w rozwiązaniu kwestii syryjskiej, jednocześnie przynajmniej na razie unikając tak radykalnych kroków, jak wydalanie obywateli tureckich z rosyjskiego terytorium czy rezygnacja z inwestycji w energetykę jądrową w Azji Mniejszej.

Ważni partnerzy

Już na początku 2010 r. ówczesny prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew określał współpracę rosyjsko-turecką jako strategiczną. Turcja jest obecnie drugim największym klientem Gazpromu po Niemczech. Import paliwa z tego kierunku zaspokaja obecnie 60 proc. popytu w Ankarze i okolicach. W 2014 r. Turcy wydali 10 mld USD na 27 mld m3 rosyjskiego gazu. Zerwanie dostaw byłoby więc dużym ciosem dla obydwu stron kontraktu. Kreml może też próbować nacisków na Azerbejdżan, aby ten zaprzestał rozpoczętej w marcu br. budowy Gazociągu Transanatolijskiego (TANAP), który ma połączyć pole „Szach Deniz II” z planowanym Gazociągiem Transadriatyckim do Włoch z odnogą do Bułgarii.

Trwa przerzucanie się odpowiedzialnością za zerwanie rozmów na temat realizacji gazociągu tranzytowego Turkish Stream. 3 grudnia minister energetyki Aleksandr Nowak poinformował o rezygnacji Rosjan z projektu. Z kolei prezydent Tayyip Erdogan dwa dni później na inauguracji Tygodnia Innowacji w Stambule stwierdził, że jego kraj od dawna nie był zainteresowany rurociągiem, ponieważ nie odpowiadały mu proponowane warunki. Inwestycja pomogłaby naszym sąsiadom w zastąpieniu przerwanego tranzytu przez Ukrainę, jednak azjatycki partner obawiał się poniesienia wysokich kosztów, szacowanych nawet na 14 mld euro. Dużo bardziej realny charakter miał wkład rosyjskich przedsiębiorstw w energetykę jądrową nad Bosforem. W kwietniu ruszyła budowa pierwszej tureckiej elektrowni atomowej w Akkuyu w prowincji Mersin. Jej konstruktorem, właścicielem i operatorem ma być zależna od Kremla korporacja Rosatom. Przewidywany termin oddania do użytku to 2020 r.

Co w zamian?

Rosyjskie zaangażowanie w Syrii można interpretować na różne sposoby: od wzmacniania obecności militarnej w basenie Morza Śródziemnego, po odwrócenie uwagi opinii publicznej od porażek na froncie ukraińskim. Niebagatelne znaczenie ma też wykrycie na terytorium tego kraju bogatych pokładów surowców energetycznych. Prowadzące od 2005 r. badania w Syrii norweskie firmy oceniają, że gdyby reżim Assada w pełni wykorzystał potencjał 14 odkrytych przez nich pól naftowych, byłby w stanie produkować 6,7 mln baryłek ropy dziennie. Cztery największe złoża roponośne o zasobach równych Kuwejtowi znajdują się w okolicach portu Banias przy granicy z Libanem.

Syria byłaby też w stanie pozyskać z szelfu na swoich wodach terytorialnych 30 mld baryłek gazu ziemnego. Taki potencjał to zagrożenie dla interesów innych państw Bliskiego Wschodu, a jednocześnie szansa na lukratywne kontrakty dla przedsiębiorców ze światowych potęg. Podczas spotkania z członkami Dumy Państwowej prezydent Baszszar al-Asad zadeklarował otwartość na współpracę z rosyjskim sektorem energetycznym. Z jego punktu widzenia, rozbudowa przemysłu wydobywczego oraz powrót do roli kraju tranzytowego dla irańskich i katarskich surowców stanowiłyby gwarancję odbudowy zniszczonej gospodarki. Zachowanie Rosji w stosunku do Turcji sugeruje, że Kreml i Gazprom wolą rozwój stosunków z wypróbowanym sojusznikiem od nacechowanej wzajemną nieufnością współpracy z regionalną potęgą.

Brudne interesy

Konflikt wokół zestrzelonego bombowca ma jeszcze jeden ekonomiczny aspekt. W środę 2 grudnia rosyjskie Ministerstwo Obrony podało, że dzięki analizie zdjęć satelitarnych z kolumnami cystern zna trzy trasy, którymi do Turcji trafia ropa z terenów okupowanych przez ISIS i w najbliższym czasie przedstawi dowody na współpracę ekipy Erdogana z dżihadystami. Według wiceministra Anatolija Antonowa w wart 2 mld USD proceder zamieszana jest rodzina prezydenta. Po kilku dniach te rewelacje podchwyciły także media irańskie. Demaskatorskie raporty zniknęły z internetu po telefonicznej rozmowie przywódców obydwu krajów.

Naturalnie władze w Ankarze stanowczo zdementowały pomówienia z Moskwy twierdząc, że to… Rosjanie czerpią zyski z handlu naftą wydobywaną przez ich nominalnych przeciwników. Stosowne informacje miał przekazać syryjski biznesmen z rosyjskim paszportem George Haswani. Jednocześnie Erdogan zapowiedział podanie się do dymisji w przypadku potwierdzenia się zarzutów pod jego adresem. Biorąc pod uwagę, że lotnictwo naszych sąsiadów bombarduje w Syrii głównie pozycje wspieranej przez USA opozycji, tureckie zarzuty nie wydają się wyssane z palca.

Przyszłościowe myślenie

Według wielu analityków, m.in. Commerzbanku, rosyjska obecność w Syrii jest formą gry na zwyżkę cen ropy naftowej wydobywanej na Bliskim Wschodzie poprzez destabilizację regionu. W październiku Rosnieft wyraził zaniepokojenie pojawieniem się dostaw z Arabii Saudyjskiej w gdańskim Naftoporcie. Wbrew głośno zapowiadanemu „azjatyckiemu piwotowi”, eksport paliwa do Europy, w tym Polski, wciąż stanowi znacznie ważniejszą pozycję budżetu tej korporacji niż szumnie ogłoszony „kontrakt stulecia” z chińskim CNPC.

Wydaje się więc oczywiste, że Rosja będzie próbowała wykorzystać wszelkie możliwe sposoby na zdobycie przyczółka w basenie Morza Śródziemnego, nawet kosztem zaognienia stosunków z konkurentami. Szczególnie, że opieka nad Syrią daje możliwość czerpania zysków z wydobyciu obydwu kluczowych surowców energetycznych, a autorytarny charakter tamtejszych władz eliminuje ryzyko prawnej dyskwalifikacji prowadzonych inwestycji, co stało się udziałem South Streamu.

Autor jest dziennikarzem Gazety Finansowej, doktorem nauk politycznych PAN

——

 
Kordian Kuczma

Kordian Kuczma

doktor nauk politycznych PAN