W „grupach śmierci” stawką każdego meczu jest życie…

Nie ulegajmy schematom myślowym. Mecz Polska – Rosja może wyglądać całkowicie inaczej, niż spotkanie inaugurujące EURO 2012 czy drugi pojedynek naszej grupy Rosja – Czechy. Piłka nożna jest nieprzewidywalna, ale – paradoksalnie – jest sportem bardzo przewidywalnym. Historia mistrzostw świata czy Europy pokazuje, że zespoły rewelacyjnie zaczynające turniej, nie zachodziły daleko, zaś drużyny remisujące bądź przegrywające pierwsze spotkania zdobywały później tytuły mistrzów lub medale.

Szansę polskiej drużyny upatruję w fakcie, iż zespół rosyjski już zagrał swój najlepszy „koncert”. Ich forma może spadać, może przyjść kryzys i regresja; zaś Polacy, jeżeli zostali dobrze przygotowani, progresję powinni mieć dopiero przed sobą. Uważam, że wygramy mecz z Rosją, a przynajmniej zremisujemy. Trudno cokolwiek przesądzać. Ostrzegam przed zbyt pochopnymi ocenami. Faworytem grupy jest oczywiście Rosja, ale wcale się nie zdziwię, jeżeli z grupy wyjdą Polska i Grecja.

Stadion Narodowy jest specyficzny. Zasłonięty dach powoduje, że gra się na nim prawie tak samo trudno, jak na dusznych obiektach Meksyku czy Ekwadoru. W meczu z Grecją padliśmy ofiarą własnego boiska, jednak tę lekcję mamy już za sobą. Natomiast zaawansowani wiekowo zawodnicy rosyjscy mogą mieć w takich warunkach problem z grą.

Przed rozpoczęciem mistrzostw prognozowałem, że Polska trafi aż do półfinału. Mimo rozczarowania w meczu z Grecją i szczęśliwego dla nas remisu, podtrzymuję swoje przewidywania. Paradoks polega na tym, że po ewentualnym wyjściu z grupy zmierzymy się w ćwierćfinale z kimś z tzw. „grupy śmierci (Niemcy, Portugalia, Holandia, Dania). Tymczasem w „grupach śmierci” stawką każdego meczu jest życie. Tego rodzaju spotkania odbywają się w konwencji dewizy znakomitego brazylijskiego szkoleniowca, Luisa Felipe Scolariego: „mata mata” – „życie albo śmierć”. Zespoły, które wyjdą z grupy B mogą być wycieńczone oraz mocno osłabione kartkami lub kontuzjami. To otworzy szansę przed nami, w razie ewentualnego awansu do ćwierćfinału. Uważam, że nawet jeżeli Polsce nie uda się awansować do dalszej fazy rozgrywek, to na pewno ktoś inny z naszej grupy trafi do półfinału, pokonując w ćwierćfinale kogoś spośród drużyn grupy B. W dzisiejszych meczach Holandia – Dania i Niemcy – Portugalia przewiduję przynajmniej jedną niespodziankę. Moim zdaniem z grupy A na pewno wyjdzie Polska; z grupy B – na pewno Portugalia (kto drugi, nie wiem, ale intuicja podpowiada mi, że Holandia); z grupy C – Włochy i Chorwacja; zaś z grupy D – Francja i Ukraina. Mistrzem Europy zostanie któraś z drużyn, o której wiele się nie mówi: Włochy, Francja, Holandia (w alternatywnym scenariuszu, jeżeli wyjdą z grupy, tytuł mogą zdobyć Niemcy).