Złotemu pomogły rządowe deklaracje

Opracowany przez rząd harmonogram przystąpienia Polski do strefy euro był czynnikiem, który podniósł wiarygodność naszej gospodarki w oczach inwestorów zagranicznych, wcześniej podejmujących decyzje inwestycyjne związane z naszym rynkiem poprzez pryzmat kłopotów gospodarki węgierskiej. Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) w swojej najnowszej prognozie oceniła, że gospodarki 30 najbogatszych krajów członkowskich obniżą swoją dynamikę rozwoju łącznie o 0,3 proc. r./r. w przyszłym roku.


Luzowanie polityki

Ostatnie recesyjne informacje połączone z wyraźnym spadkiem presji inflacyjnej, którego również jesteśmy świadkami są czynnikami wskazującymi na dalsze możliwe luzowanie polityki monetarnej przez główne banki centralne. Taki scenariusz potwierdziły również słowa szefa Fed-u Bena Bernanke, który potwierdził gotowość tych instytucji do dalszego zdecydowanego działania w celu ratowania gospodarki światowej.

Rząd pomógł

Końcówka października stała pod znakiem bardzo dynamicznej korekty ostatniej deprecjacji naszej waluty. Uspokojenie nastrojów związane również było z udzieleniem wsparcia Węgierskiemu Bankowi Centralnemu wsparcia finansowego ze strony Europejskiego Banku Centralnego, który po raz pierwszy w swojej historii postanowił wesprzeć banki centralne spoza strefy euro. Opracowany przez rząd harmonogram przystąpienia Polski do strefy euro był jednym z czynników, które podniosły wiarygodność naszej gospodarki w oczach inwestorów zagranicznych, wcześniej podejmujących decyzje inwestycyjne związane z naszym rynkiem poprzez pryzmat kłopotów między innymi gospodarki węgierskiej.

Kryzys dla eksporterów

Dodatkowym czynnikiem, który utrzymał mocniejszą złotówkę był powrót dobrych nastrojów na światowe rynki kapitałowe. Sytuacja zmieniła się jednak diametralnie po amerykańskich wyborach prezydenckich i w miarę zbliżania się miesięcznego raportu z amerykańskiego rynku pracy. Ponownie pojawiły się obawy o stan amerykańskiej, a co za tym idzie również światowej gospodarki i negatywnego wydźwięku jej gwałtownego spowolnienia na popyt na produkty eksportowane z gospodarek rozwijających się. Kryzys finansowy najmocniej uderzył w kraje uzależnione od finansowania zewnętrznego takie jak Węgry oraz w gospodarki azjatyckie, które oparły swój rozwój na eksporcie.

Znów w dół

Ponownie zaczęła rosnąć różnica pomiędzy oczekiwaną przez inwestorów zagranicznych stopą zwrotu z amerykańskich papierów skarbowych a stopą zwrotu z ich odpowiedników w gospodarkach rynków rozwijających się. JP Morgan Chase & Co. oszacował, że musi ona być o 6,29 proc. wyższa. Taki rozwój wypadków odbił się negatywnie na polskiej walucie, która od czwartku 6 listopada ponownie zaczęła tracić na wartości wobec głównych walut. Ten „świąteczny” tydzień przyczynił się do utrzymania trendu deprecjacyjnego, a złoty był pod silnym wpływem ruchów eurodolara.

Autor jest analitykiem AMB Consulting

KOMENTARZ:

Stanisław Gomułka, profesor London School of Economics i główny ekonomist BCC
W ostatnich dwóch latach doszło do znacznej aprecjacji złotego wobec innych walut, szczególnie wobec dolara. Jednak w odniesieniu do tego faktu obecne osłabienie złotego jest zbyt duże. Jest ruchem wahadłowym w drugą stronę. Wyraża ono nie tyle tzw. fundamenty makroekonomiczne polskiej gospodarki, które są silne, ile słabość dotkniętych kryzysem amerykańskich instytucji finansowych. Instytucje te sprzedają teraz swoje aktywa na całym świecie, także w strefie euro i za uzyskane środki kupują dolary. Stąd wzrost ceny dolara także wobec euro. Jeśli cena dolara będzie dalej rosła, to mamy dobry moment, aby rozważyć sprzedaż oszczędności dolarowych zgromadzonych w bankach i ich zamianę na oszczędności złotowe. Minister Finansów ma już, lub będzie miał, okazję, aby sprzedawać dolary i euro zgromadzone na koncie w NBP i odkupywać taniejące skarbowe papiery wartościowe. Podobne operacje mogą, a być może już powinny, przeprowadzać krajowe przedsiębiorstwa.